Rozumienie rozwoju człowieka, wychowania i jego dojrzałości na polach: religii, etyki, psychologii
Prowadzący o. Krzysztof Pałys
Podczas pierwszej edycji kursu podharcmistrzowskiego w dniu 16 stycznia 2011 r. mieliśmy okazję uczestniczyć w ciekawych zajęciach przeprowadzonych przez Dominikanina o. Krzysztofa Pałysa.
Na samym początku o. Krzysztof zauważył, iż temat jest raczej nie na jedno spotkanie, ale raczej na rozważanie przez całe życie i to o czym będziemy tutaj rozmawiać będzie tylko „liźnięciem” tego zagadnienia.
Trzeba przyznać, że ojciec podszedł do tematu w niecodzienny sposób. I dobrze: zaczął od podstawowego pytania: Jak postrzegamy świat? Odpowiedź oczywiście jest prosta: świat postrzegamy przede wszystkim zmysłami, doświadczeniem, potem dochodzą do tego emocje, rozum, umysł.
Na zajęcia przeprowadził pewien ciekawy eksperyment, który uzmysłowił na kilka rzeczy, o czym zaraz.
Zadanie polegało na przeprowadzeniu w parach, przez pewien krótki czas rozmowy kolejno o tym: co widzimy, co czujemy, co myślimy.
Spróbujcie sami, to bardzo ciekawe, a co się okazało – także trudne. Bo złożoność ludzkiego umysłu powoduje, że bardzo trudno nam oddzielić te elementy. Po krótkim ćwiczeniu wspólnie podsumowaliśmy nasze przemyślenia – wnioski były ciekawe: Wszystkie elementy współgrają i trudno nam je oddzielić. Padł oczywiście też taki wniosek, że mężczyznom trudniej mówić o uczuciach, a kobiety mówią o nich czasem nadmiernie.
Co ciekawe wiele osób miało problemy z nazywaniem konkretnych uczuć co jest co najmniej dziwne, gdyż istnieje kilkaset wyrazów opisujących je, o czym nas poinformowano.
Mówiąc o tym, co się widzi, automatycznie pokazujemy jakieś emocje i myślimy o czymś więcej. Dopiero wszystkie elementy, m.in. zmysły, uczucia, myśli, doświadczenie, powodują całościowe postrzeganie świata. Co ciekawe wyjęcie uczuć z dialogu zmniejsza oddziaływanie przekazywanego tekstu – traci na „atrakcyjności, żwawości” , ale w kontaktach z osobami z poza grupy znajomych wręcz powinniśmy uniknąć zbędnej „paplaniny” aby w pełni osiągnąć założony cel. Stwierdziliśmy, że na nasze postrzeganie świata składa się jednocześnie wiele elementów – zarówno nasze zmysły, uczucia i subiektywne myśli.
Ze względu zwłaszcza na uczucia i doświadczenie życiowe ludzie są tak różni od siebie.
O. Krzysztof opowiedział nam, że w dzisiejszych czasach nasz umysł musi filtrować bardzo dużą ilość informacji przekazywanych w mediach i Internecie, mniej więcej tyle dziennie co w średniowieczu przez całe życie, zwłaszcza że są to czasy, w których zdjęcia i filmy atakują nas z wszystkich stron.
Stwierdził też iż same w sobie uczucia nie są złe, jedynie to w jakim celu zostaną wykorzystane powoduje taki a nie inny ich odbiór. Na przykład uczucie zazdrości, dopóki nie generuje w nas gniewu, złości a co za tym idzie „złego życzenia” jego prowodyrowi tylko mobilizuje nas do osiągnięcia stanu, w którym osiągniemy cel, który wywołał zazdrość. Wtedy można powiedzieć o pozytywnym znaczeniu tego uczucia.
Podczas zajęć padło też ciekawe stwierdzenie, że pomiędzy osobami jest jakaś przepaść – blokada w kontaktach międzyludzkich. I w rzeczywistości tak jest: rzadko lubimy porozmawiać z nieznajomym w sklepie lub w tramwaju, a gdy pojawia się znajomy, od razu nawiązujemy kontakt. Ludzie obecnie żyją w pewnych grupach – i nie jest to złe, każdy żyje w pewnej społeczności znajomych, przyjaciół, z którymi nawiązuje kontakty, ale jednocześnie te grupy odseparowują się od innych. Ciekawym jest, czy to wpływa na człowieka pozytywnie, czy też nie. To zależy oczywiście od stopnia, w jakim zaginęła ta „otwartość” na innych ludzi.
Rozmawialiśmy też o zaufaniu – że niewielu osobom mówimy o swoich uczuciach, bo boimy się, że zostanie to wykorzystane przeciwko nam. Jednak posiadanie „zaufanych” znajomych daje nam w pełni możliwość wypowiedzenia się w całym zakresie zmysłów, głównie z powodu iż nas znają i są w stanie bez dodatkowych, zbędnych informacji zrozumieć nas poprawnie i pozostawią te informacje tylko dla siebie.
O. Krzysztof prosił nas, abyśmy w kontaktach z innymi osobami nie używali uczuć w stosunku do nich, co może zostać odebrane negatywnie i przeszkodzić w budowaniu relacji, ale nazywali i mówili o własnych odczuciach związanych z rozmową, podczas niej. To tylko i wyłącznie może pomóc w kontakcie z drugą osobą. Np. zamiast atakować personalnie mówiąc: „Denerwujesz mnie”, powiedzieć: „Czuję się zdenerwowany”.
Stwierdził też, że na początku należy zadbać o własną osobę i osiągnąć stan równowagi, spokoju i zrozumienia wewnętrznego, gdyż dopiero wtedy będziemy mogli zająć się innymi i będzie to oddziaływanie pozytywne.
Ogólny wniosek jest taki, iż własne przemyślenia może nie tyle co kształtują nas, ale uzmysławiają nam nasz osobisty stosunek do wielu spraw, nasz osobisty sposób postrzegania świata, „nasze zdanie” oparte głównie na doświadczeniu życiowym oraz kontaktach ze światem zewnętrznym. Porządkują nam nasze myśli i przez to łatwiej jest nam odnaleźć się w różnych sytuacjach. Na osobowość człowieka, czyli to, co jest w jego wnętrzu, wpływa bardzo mocno i kształtuje, wszystko to, co jest na zewnątrz – czyli okoliczności, otoczenie, inni ludzie, wszystko, co nas otacza, własne przemyślenia. Z drugiej strony nawet dialog z inną osobą nie zaspokaja nas do końca, ponieważ nie jest w stanie odpowiedzieć na nasze wszystkie pytania – i tu pojawia się wątek duchowości.
O. Krzysztof stwierdził, iż tenże rozwój nie może polegać na skokowych wybiórczych działaniach i poszukiwaniach, ale na krótkich systematycznych i uporządkowanych działania w celu rozwinięcia duchowości poprzez modlitwę i sakramenty, które będą dla nas wewnętrzną ostoją i będą dodawać nam sił oraz zapewnią równowagę umysłu i pogodę ducha.
Na koniec spotkania został nam przedstawiony sposób na „rozeznawanie duchowe”, które ma nam pomóc w określaniu kierunku, w którym mamy podążać oraz w rozwiązywaniu zdarzeń napotkanych w naszym życiu. Opiera się ono na badaniu czterech punktów, które przedstawił nam na podstawie Ewangelii św. Łukasza rozdział 1 w. 26 – 42 mówiący o narodzinach Mesjasza:
- Rozeznanie ze „Słowem Bożym” – stwierdzenie czy to z czym się zmagam jest zgodne z Biblią, aby nie działać przeciwko wartością chrześcijańskim. Wzorować się na oryginałach – Ewangelii, aby rozeznawać co nas buduje, wspiera, a co niszczy i ukazuje fałszywy obraz.
- Kierować się rozsądkiem, a nie uczuciami – wiara wymaga zrozumienia, nadmierna wiara nas niszczy.
- Kontakt z „Józefem” – kontakt z przewodnikiem duchowym, który ma polegać na wspieraniu nas, m.in. pomocą w rozwiązywaniu problemów, ale nie tylko. Może być to osoba wierząca – u nas w pewnym zakresie taką rolę może odgrywać opiekun próby na stopień.
- Potwierdzenie faktu w wydarzeniu jako możliwe przesłanie od Boga, w którym chce nam coś przekazać – stwierdzenie czy nie ma w tym „Ręki Boga”.
pwd. Mateusz Dąbrzalski
P.S.
Zauważyłem, iż pisząc ten artykuł zmieniło się moje podejście do wyrażania negatywnych spostrzeżeń, a mianowicie starałem się jeszcze bardziej niż zwykle złagodzić je a nawet usunąć. Prosty przykład co takie spotkania robią z człowieka. :)


