W sobotę z samego rama zajęcia zaczęły się bardzo rześko,
prowadzącą była bowiem Ewelina zwana od niedawna Papieską.
Jak zawsze uśmiechnięta, temat zajęć przedstawiła
i wbrew powadze tematu była dla nas stosunkowo uprzejma i miła.
Obecnych na zajęciach instruktorów profesjonalnie podzieliła,
Podharcmistrzowską wyliczanką trzy grupy z nich utworzyła,
Nie zdążyliśmy ochłonąć z błyskawicznie przeprowadzonej akcji
A już każdemu z nas dano zadanie, oczekując zrozumienia i akceptacji.
Jedni dumali nad celami jakie stawia sobie nasz związek
Drudzy szukali metod ich realizacji, jako ścisły harcerski obowiązek.
Ostatnia grupa w nagrodę 2 tematy do opracowania dostała
I z przypływu radości omal z tego powodu nie oszalała
Gdy zadania przez druhnę podharcmistrzynię zostały już podzielone
Do boju ruszyli kursanci, których podkładki nie są jeszcze zielone
Każda grupa chciała zabłysnąć wśród kadry zacnego grona
Nie dali spojrzeć w swoje notatki bojąc się wyrolowania w balona
Karty na notatki były dość treściwych rozmiarów
I nikt nikomu nie chciał zdradzić treści swoich zamiarów
Jedni pisali, drudzy dumali, inni jeszcze zajęli się plotami
I wnet się obejrzeliśmy, a już trzeba było chwalić się swoimi wypocinami
Jednych Ewelina chwaliła, innych zaś lekko poprawiała
I nagle wielkim krzykiem oczy wszystkim zawiązać kazała.
Nie dość tego, wręczono nam sznurek solidnych rozmiarów
I kwadrat kazano ułożyć bez używania jakichkolwiek czarów.
Zamieszania w zaistniałej sytuacji nie udało się uniknąć na pewno
Ale fachowo uratował nas Kordian, niczym drwal rąbiący na kawałki drewno.
Na zakończenie ładnie podziękowaliśmy naszej drogiej Ewelinie
Tak, że ze wzruszenia łezka się w oku zakręciła nie jednej obecnej dziewczynie.
Natenczas kończę relację, w której pewnie znalazł się nie jeden zgrzyt,
Do zobaczenia wszystkim już w marcu, a za niedoskonałości strasznie mi wstyd.
pwd. Maciej Zasadziński



Jeden komentarz
co Ty Zasad wdychałeś? :)
nieważne stawiłeś czoła poezji zwycięsko