Dzień 1 – 13.02. sobota
Kurs rozpoczął się w sobotę od samego rana gdzie wszyscy kursanci zgromadzili się w szkole podstawowej nr 182 na Teofilowie. Po krótkim zakwaterowaniu odbył się apel rozpoczynający kurs.
Została powołana kadra kursu w składzie:
komendant – phm. Mateusz Idzikowski HR
oboźny – pwd. Mikołaj Salski HO
skarbnik – pwd. Patryk Krawczyk HO.
Następnie odbyły się pierwsze zajęcia na temat wychowania harcerzy w różnych środowiskach przygotowane przez dh Bartłomieja Kordasza. Po obiedzie udaliśmy się na zajęcia na temat bycia liderem i efektywnej pracy z ludźmi. Kolejne zajęcia przygotowane przez hm. Adama Kralisza HR były na temat statutu i struktury ZHR.
Po zajęciach mieliśmy chwilę czasu wolnego aby zapoznać się z zadaniami jakie na nas czekają na tym kursie.
Następne warsztaty miały temat „relacje damsko-męskie, czystość przedmałżeńska i wychowanie w rodzinie” poprowadzone przez dh Radosława Podogrockiego.
Po kolacji, na sam koniec dnia odbył się kominek na którym wszyscy się lepiej poznaliśmy.
Dzień 2 – 14.02. niedziela
Po pobudce, z samego rana udaliśmy się na śniadanie, następnie mając garstkę czasu, doprowadziliśmy siebie do porządku.
Umyci i wyszykowani, tuż po śniadaniu wyruszyliśmy do kościoła aby dumnie uczestniczyć we mszy świętej.
Przed nami spory cykl zajęć z różnymi instruktorami.
Pierwsze z nich to zajęcia na temat wychowania harcerzy przygotowane przez druhnę Justynę Kralisz.
Następnie, po chwilowej przerwie, udaliśmy się na obiad, a w ramach „odpoczynku” po posiłku, zorganizowaliśmy sobie turniej w zbijaka na sali gimnastycznej.
Na sam koniec dnia czekały na nas już ostatnie zajęcia. Tym razem ich autorem był dh Jacek Broniewski, a były one o tematyce historii harcerstwa.
Jak lepiej można uczyć się historii jak nie przez usta osoby która niektóre wydarzenia sama przeżyła i doświadczyła?
Po kolacji udaliśmy się na kominek na którym odbyło się słuchowisko ks. Jana Pawlukiewicza na temat „Seks poezja czy rzemiosło?
Dzień 3 – 15.02. poniedziałek
Wyrazy naszych twarzy podczas pobudki o godzinie 3:30 mówiły same za siebie. Aby zdążyć na dworzec Łódź-Kaliska i dostać się pociągiem do Wrocławia już od samego „rana” musieliśmy zagęszczać nasze ruchy.
Gdy dotarliśmy do Wrocławia czekała na nas wędrówka przez całe miasto aby dotrzeć do naszego miejsca zakwaterowania. A była nim siedziba Okręgu Wrocławskiego mieszcząca się w starej kamienicy.
Po zjedzeniu obiadu i odsapnięciu przez chwilkę, udaliśmy się na ściankę wspinaczkową gdzie każdy mógł ze sobą rywalizować w ilości przebytych tras.
Urządziliśmy nawet wyścigi, kto pierwszy dotrze na samą górę (nie zważając na rodzaj trasy).
Gdy wróciliśmy czekały na nas zajęcia przygotowane przez Bartłomieja Paprockiego (byłego drużynowego 10 ŁDH) na temat odpowiedzialności instruktora.
Po zjedzeniu kolacji, wszyscy zmęczeni jednocześnie zachwyceni całym dniem poszliśmy spać.
Dzień 4 – 16.02. wtorek
Tym razem pobudka była o normalnej porze. Wszyscy wstali uśmiechnięci i wypoczęci.
Czekały na nas kolejne przygody. Najpierw wyprawa do sklepu (a jakże), następnie została przygotowana gra miejska.
Na terenie Wrocławskiej starówki jak wszyscy dobrze wiemy są porozmieszczane krasnale. Naszym zadaniem było sfotografować ich jak najwięcej… ale był jeden haczyk. Przy pomocy aplikacji Endomondo, naszym równie ciężkim zadaniem było poruszać się wybraną uliczką tylko jedne raz tak aby przebyta trasa się nie przecinała.
Kolejnym etapem gry było przejmowanie wysepek na Odrze. Na czterech wyspach były porozmieszczane małe flagi krasnoludów. Naszym zadaniem było je znaleźć i zamienić na swoją własną flagę. Lecz nie było to proste zadanie gdyż rywalizowaliśmy ze sobą w zastępach, a flag drugiego zastępu nie wolno było zdejmować.
Biegaliśmy jak opętani po tych wyspach, wzbudzając zdziwienie u nie jednego mieszkańca Wrocławia
Po zmierzchu gdy gra dobiegła końca wróciliśmy do siedziby Okręgu gdzie czekały na nas kolejne zajęcia na temat metody harcerskiej przygotowane przez dh Łukasza Poznańskiego z Wrocławia.
Po kolacji i kominku wszyscy poszli spać.
Dzień 5 – 17.02. środa
Wstaliśmy rano aby zdążyć na pociąg. Naszym celem pośrednim był Wałbrzych. Po szybkim spakowaniu, posprzątaniu i ubraniu się, ruszyliśmy w stronę dworca głównego.
Gdy dotarliśmy pociągiem do Wałbrzycha czekała na nas (jak się potem okazało) dość długa wędrówka.
Przez górskie szlaki oraz podróż stopem dotarliśmy do Jugowa. Stamtąd dzielił już nas tylko kawałek do naszego miejsca zakwaterowania… schroniska „Zygmuntówka” położonej w górach sowich.
Totalnie wyczerpani zjedliśmy obiadokolację i zaczęliśmy robić zadania kursowe.
Wieczorem zostały poprowadzone zajęcia na temat metodyki wędrowniczej przygotowane przez phm. Mateusza Idzikowskiego HR, następnie, odbył się kominek, a potem wszyscy bez zwłoki położyli się do spania.
Dzień 6 – 18.02. czwartek
Po wczorajszym gorącym prysznicu nikt nie miał najmniejszej ochoty ruszać się z łóżka. Rano zjedliśmy śniadanie i mieliśmy chwilę wolnego na robienie zadań.
Kolejną przygotowaną atrakcją było zdobycie Wielkiej Sowy.
Po drodze zagasiliśmy ognisko, która paliło się w parku bez opieki, oraz urządziliśmy wielką bitwę na śnieżki.
Uśmiechnięci na twarzy i lekko zmęczeni wróciliśmy do schroniska aby trochę odsapnąć.
Wieczorem zamiast klasycznego kominka poprowadziliśmy „debatę oksfordzką” na dwa różne tematy: „Rodzina – najważniejszym elementem wychowania mężczyzny” oraz „Wierzący, nie praktykujący jest niewierzący”.
Dzień 7 – 19.02. piątek
Eh, kolejna wyprawa i kolejne przygody. Naszym dzisiejszym celem jest miejscowość Srebrna Góra, a dokładniej Fort Ostrów – nasze miejsce noclegu.
Z dumą i uśmiechem na twarzy szliśmy przez lasy całe zaśnieżone. W niecałe trzy godziny udało nam się dotrzeć do celu.
Na pierwszy rzut oka fort wydawał się mały, lecz po wejściu na dziedziniec, diametralnie zmienił swój rozmiar.
Gospodarz pokazał nam naszą salę noclegową – długa i wąska „komnata” z drewnianymi piętrowymi łóżkami.
Po drugiej stronie dziedzińca mieściła się sala z piecem (jedynym źródłem ciepła w tym miejscu) oraz stołami jadalnymi.
Po zakwaterowaniu odbyły się zajęcia przygotowane przez pwd. Patryka Krawczyka HO na temat metodyki zuchowej.
Następnie odbył się obiad i czas na zadania kursowe.
Wieczorem rozpaliliśmy ognisko na samym środku dziedzińca, gdzie kursanci mogli zaprezentować swoje gawędy.
Dzień 8 – 20.02. sobota
To już przedostatni dzień kursu więc i zwiększona praca nad zadaniami.
Po pobudce i obfitym śniadaniu została przeprowadzona gra „gospodarcza” gdzie każdy z kursantów kupując ze sklepów produkty musiał sprzedać je drożej, aby zarobić jak najwięcej.
Następnie obiad i czas na zadania poprzedzone zwiedzaniem fortu i sali tortur.
Wieczorem każdy kończył to co miał do zaliczenia oraz szykował się do najtrudniejszego wyzwania w swoim życiu… ustnej odpowiedzi z regulaminów ZHR.
Po kolacji każdy z nas miał chwilę dla siebie, następnie był kominek kończący, a po północy odbyły się indywidualne rozmowy z komendantem kursu w ramach podsumowania.
Dzień 9 – 21.02. niedziela
Mimo że ostatni dzień kursu to jednak pobudka z samego rana – alarm mundurowy.
Przeprowadzony został apel kończący kurs przewodnikowski na którym zostały ogłoszone wyniki rywalizacji:
ćw. Antoni Forzpańczyk (10 ŁDH)
Jakub Deląg HO (1 PDH)
Jan Grelewski HO (XV ŁDH)
ćw. Michał Porczyk (8 ADH)
ćw. Paweł Mysłowski (XV ŁGZ)
ćw. Kacper Pisarski (8 ADH)
ćw. Patryk Ozdoba (28 ŁGZ)
wyw. Damian Kaletka (6 ŁSDW)
Wyw. Albert Berent (10 ŁGZ)
Wyw. Bartłomiej Wroński (6 ŁSDW)
Szybkie śniadanie, spakowanie się, posprzątanie i marszem na mszę do pobliskiego kościoła.
Po dotarciu do świątyni okazało się że msza jest dopiero za 30 min. Bardzo komicznie wyglądał widok dwunastu chłopa siedzących w ostatniej ławce, ledwo żyjących, z trudem mogących utrzymać oczy otwarte.
Po mszy świętej naszym zadaniem było dostanie się do najbliższego dworca kolejowego.
Po długim i trochę męczącym, lecz ostatnim już marszu dotarliśmy do stacji Bardo-Przyłęk gdzie automatycznie wszyscy padliśmy na pobliskie ławeczki.
Z dworca przedostaliśmy się do Wrocławia skąd złapaliśmy szybszy pociąg do samej Łodzi.
Na dworcu Łódź – Widzew zakończyliśmy nasz kurs i z wspaniałymi wspomnieniami wróciliśmy do domów.
ćw. Antoni Forzpańczyk
fot. Patryk Krawczyk




