Powoli zbliża się czas obozów, kolonii i kursów. Dla niektórych z nas zaczyna się okres intensywnego planowania wypoczynku dla innych. Właśnie…”wypoczynku dla innych”, a czym są dla nas wyjazdy naszych drużyn i gromad? Obowiązkiem i tylko obowiązkiem, czy może jednak czymś więcej? Postaram się opowiedzieć o koloniach zuchowych na podstawie swoich doświadczeń.
To, jaka będzie kolonia, zależy tylko i wyłącznie od nas. Zauważyłem taką zależność: im bardziej się zaangażujemy w przygotowania, tym zuchy będą się lepiej bawiły, a przez to my będziemy mieli większą satysfakcję i wrócimy do domów z chęcią zostania na koloniach jeszcze tydzień. Naprawdę. Może się to wydawać dla niektórych dziwną rzeczą, że po dwutygodniowym wyjeździe, po ciągłym
przygotowywaniu czegoś dla dzieciaków i czuwaniu nad nimi można jeszcze chcieć zostać.
Podstawą do działania jest, jak wiadomo, plan pracy. I teraz taka wskazówka: jeżeli się go piszę systematycznie przez dłuższy czas, a nie dzień przed oddaniem do sprawdzenia, to naprawdę nie jest on straszny. I podczas takiego pisania planu rodzą się świetne pomysły. Często mam tak, że czytając książkę, oglądając telewizję, przeglądając internet, a nawet jadąc w tramwaju przychodzą mi fajne pomysły, które wykorzystuje na kolonii. Jeżeli nie ciąży na mnie presja czasu to dużo łatwiej się wymyśla zajęcia dla zuchów.
Pisząc o zaangażowaniu miałem na myśli właśnie zaangażowanie w zajęcia, w powstawanie ich planu a na koniec realizacje. Może się wydawać, że zajmuje to dużo czasu. Wcale nie musi tak być. Podam kilka wskazówek, jak sprawnie zaplanować czas dla zuchów.
Po pierwsze wybieraj fabułę, która się tobie również podoba. Chodzi mi tutaj o zainteresowanie tematem. Wiadomo, jeśli my, jako kadra, jesteśmy zaciekawieni fabułą to dużo łatwiej jest wtedy działać.
Po drugie poczytaj sobie o rzeczach związanych z daną tematyką. Czytając różne informacje można naprawdę dużo zaczerpnąć ciekawych, praktycznie gotowych pomysłów.
Po trzecie pisz bez stresu plan pracy.
Po czwarte na spokojnie przygotuj sobie potrzebne materiały na zajęcia oraz rozpisz ich dokładniejszy plan.
Po piąte przenieś się w daną fabułę. Nic tak nie wkręca zuchy w fabułę, jak dobry strój, dobra gadka drużynowego wczuwającego się w rolę np. pogromcy smoków.
Powyżej pisałem tylko o zajęciach. Pozostaje jeszcze cała „otoczka” – punktacja, obrzędy, dekoracje itp. Oczywiście w to również trzeba się zaangażować i dobrze przygotować. Gdy już to wszystko zrobimy to wyjazd stanie się nie tylko naszym obowiązkiem, ale również czymś takim, że zrobi nam się smutno, kiedy już miną te dwa tygodnie. Miałem w swojej karierze takie kolonie, gdzie fabuła była doskonale dobrana, bo i ja i zuchy się mocno wczuliśmy, zajęcia były przygotowywane i przeprowadzane z zapałem dzięki czemu z zuchami nie było praktycznie problemów związanych z zachowaniem, bo się po prostu świetnie bawiły i nie miały czasu na rozrabianie , czas przedkolonijny wcale nie był taki intensywny, bo większość pomysłów wpadła do głowy, zanim zacząłem pisać plan. I wiecie co w tym wszystkim było najlepsze? Kiedy stałem już po powrocie szczęśliwy i zadowolony ze wspaniałego wyjazdu i podchodzili do mnie rodzice ze słowami „druhu, bardzo dziękujemy” oraz jakimiś upominkami drobnymi. Naprawdę polecam
Teraz możemy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy kolonia to ciężki orzech do zgryzienia, czy wręcz przeciwnie. Jeżeli się w nią naprawdę zaangażujemy i pojedziemy na nią już jako „Kapitan statku”, „Dowódca plemienia Indian”, czy jakaś inna szycha to mogę Was zapewnić, że to będzie Wasz najlepszy wyjazd dający mnóstwo satysfakcji.
Foto: flikcr/ Paul Townsend





