Strona główna / 2. Z pola walki / Fabryka wędrownika / Relacja wędrownicza na linii Łódź – Wrocław

Relacja wędrownicza na linii Łódź – Wrocław

23-25 marca odbył się biwak 17 Łódzkiej Drużyny Wędrowników „Honker”.

Miejsce, do którego się wybraliśmy, to Wrocław.

Czemu akurat tam?

Na to pytanie postaram się odpowiedzieć wam  w relacji oczyma organizatora.

Biwak naszej drużyny rozpoczął się w piątek 23 marca o godzinie 17, kiedy to spotkaliśmy się na Placu Wolności, by wyruszyć w drogę do zaprzyjaźnionych harcerzy z Wrocławia. Wszystkie osoby, które zdeklarowały się, że pojadą, stawiły się na miejscu zbiórki – czyli 5 osób.  Sebastian, który musiał wyruszyć wcześniej, nie jechał z nami razem – spotkaliśmy się z nim dopiero na miejscu. Szybko spakowaliśmy plecaki do bagażnika i wyruszyliśmy w drogę na zachód Polski.  W samochodzie nie brakowało żartów oraz dyskusji na różne tematy. Podczas jednego z postojów na trasie postanowiliśmy trochę rozprostować kości i udaliśmy się do Biedronki na małe zakupy.  Ku naszemu zdziwieniu, przy płaceniu za produkty otrzymaliśmy chleb za darmo; bardzo nas to pozytywnie zaskoczyło. :)

Do samego Wrocławia dojechaliśmy około godziny 20:40; bardzo nam się spieszyło, bo już o 21 mieliśmy przeprowadzić zajęcia dla harcerzy ze środowiska „14”.  Meldujemy się w kościele św. Antoniego na ulicy Kasprowicza 26, by w jednej z salek opowiedzieć o tym, co tak naprawdę robimy i czym jest wędrownictwo.  Ku naszemu zdziwieniu  stawiło się, pomimo tak późnej godziny, spore grono ludzi: byli to zastępowi, przyboczni  i drużynowi.  Spotkanie wyglądało tak, że na początku pokazaliśmy chłopakom 2 filmiki związane z naszymi obozami: jednym z Barcelony i kolejnym z Ukrainy. Po tej prezentacji przeszliśmy do dyskusji, która samoistnie wywiązała się miedzy nami. Harcerze zadawali nam pytania, a my staraliśmy się odpowiedzieć na nie. Jako drużyna wędrownicza z Łodzi bardzo cieszyliśmy się z tego spotkania; wiele nas nauczyło. Następnie rozpoczęliśmy grę w planszówki (aż do około 5 nad ranem), kiedy to ostanie osoby położyły się spać. Nie brakowało również różnego rodzaju dyskusji o problemach naszej organizacji i nie tylko.

Z samego rana wyruszyliśmy na grę miejską, przygotowaną przez chłopaków z Wrocławia. Naszym zadaniem było odnalezienie kombinacji cyfr, która pomoże otworzyć pewien pakunek.  Była to dla nas bardzo interesująca gra, ponieważ większość z nas pierwszy raz w życiu była we Wrocławiu i mogła zwiedzić to piękne miasto.  Mięliśmy okazję podążać ulicami starego miasta, zobaczy iglicę oraz kilkanaście mostów. Do samego południa było bardzo ładnie, wydaje mi się, że był to najcieplejszy dzień tego roku. Kiedy już udało nam się odnaleźć kombinację cyfr i otworzyliśmy paczkę, zwróciliśmy ją właścicielowi. Była już godzina 14, postanowiliśmy zjeść obiad, a konkretnie pizzę.  Mieliśmy stosunkowo mało czasu, ponieważ już o 16 byliśmy umówieni  w kolejnym miejscu.

Jako wędrownicy podjęliśmy się służby na rzecz jednego z Wrocławskich domów dziecka. Naszym zadaniem było zorganizowanie czasu tamtejszej młodzieży. Dzięki temu mieliśmy okazję dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o realiach panujących w takich domach. Spędziliśmy tam około 2 godzin na wspólnych zabawach i rozmowach.  Po tym wydarzeniu jestem przekonany, że jeszcze odwiedzimy to miejsce przy nadarzającej się okazji.

Zastał nas wieczór; kolejnym punktem wyjazdu było przygotowanie się do zajęć  dla ZZK, który odbywał się właśnie we Wrocławiu.  Wszyscy razem planowaliśmy jak to zrobić, żeby wyszło ciekawie i interesująco. Po kilkunastu minutach wszystko mieliśmy zaplanowane. Niedługo potem udaliśmy na miejsce zlotowe; musieliśmy chwile poczekać, aż dziewczyny skończą apel i wtedy my mieliśmy swoje „5 minut”. Bardzo się tego baliśmy – specjalnie wypowiadam się w 1 os. liczby mnogiej, ponieważ większość z nas nie lubi publicznych wystąpień i prezentacji. A tutaj  na dodatek przed dziewczynami.

Minęła chwila, kiedy to na sali zasiadło grono młodych harcerek. Naszym zadaniem było zainspirowanie ich, pokazanie że warto marzyć i że marzenia się spełniają. Patrząc na ich twarze, zdecydowanie mogę stwierdzić, że nam się udało.  Zaprezentowaliśmy im  materiały ukazujące naszą wyprawę do Barcelony i zeszłoroczny obóz na Ukrainie.

Cały dzień kosztował nas wiele wysiłku i bez większych problemów udało nam się zasnąć. A zwłaszcza…, który jest w tym mistrzem (chłopaki z Wrocławia na pewno wiedzą o kogo mi chodzi). :) Nad ranem, po szybkim śniadaniu i spakowaniu się, udaliśmy się na mszę do kościoła i uroczysty apel ZZK, na który zostaliśmy zaproszeni.

Po zakończeniu apelu chwilę pokręciliśmy się po mieście i postanowiliśmy wracać do kochanej Łodzi. Podróż minęła nam szybko i nim się zorientowaliśmy, przekroczyliśmy granicę naszego miasta. Nie był to jednak koniec naszych atrakcji, ponieważ po powrocie został odczytany rozkaz, w którym druh Przemysław Olas został przybocznym 17 ŁDW ” Honker”. Serdecznie gratulujemy!

Wszystko dobre co się dobrze kończy, na koniec tej krótkiej relacji pragnę podziękować  Pawłowi, Maćkowi, Jankowi i Maćkowi za spędzone chwile i długie rozmowy podczas tego wyjazdu. Bez nich z pewnością nie wyszłoby wszystko tak dobrze, jak rzeczywiście było. To nie jest ostatnie nasze spotkanie, ponieważ w czerwcu planujemy zrobić wspólnie  wyprawę. Gdzie? O tym dowiecie się zapewne niebawem, czytając  jeden z czerwcowych numerów Wywiadowcy.

HO Mariusz Osenka
przyboczny 17 ŁDW „HONKER”

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *