Niech żyje Bal

Dnia 4 lutego br. w Zespole Szkół Salezjańskich przy ul. Wodnej odbył się bal kończący kurs zastępowych Łódzkiego Hufca Harcerzy „Szaniec”. Udział w nim wzięli zaproszeni goście związani z hufcem, uczestnicy kursu, a także zastępowi, którzy uczestniczyli w weekendowych warsztatach dla zastępowych. Zaproszenia na bal otrzymały siostrzane ZZ-ty jednostek naszego hufca. I tak kolejno na balu zawitały zastępy zastępowych: 1PDH-ek, 3ŁDH-ek, 18 ŁDH-ek i 72ŁDH-ek.

Impreza rozpoczęła się około 19:30, od uroczystej kolacji. Już podczas tego pierwszego elementu balu było widać, że jego uczestnicy należycie się do niego przygotowali, lub raczej zostali przygotowani. Mowa o zajęciach z savoir vivre’u, które dzień wcześniej dla kursantów przeprowadził Damian Marchlewicz. Chłopcy pokazali bowiem zupełnie nowe oblicze, różne od tego prezentowanego w warunkach polowych i podczas survivalu. Bogaci w świeżą (lub odświeżoną) wiedzę prezentowali godne naśladowania maniery i ogładę.

Po wyśmienitym posiłku nadeszła pora na drugą część balu, a mianowicie taniec. I znów nieocenioną pomocą okazały sięzajęcia, podczas których poza umiejętnościami zachowania się przy stole, harcerze uczyli się także… tańczyć walca. Jak na gentlemanów przystało- poprosili swoje partnerki do tańca i ruszyli na parkiet. Po krótkim przypomnieniu, lub błyskawicznej lekcji, rozbrzmiała muzyka. I spore było zdziwienie harcerek, gdy ich znający kroki partnerzy, przejmowali inicjatywę i ze sporą dozą śmiałości prowadzili. Niektórzy spośród wytrawnych tancerzy radzili sobie na tyle dobrze, że przestawali nerwowo zerkać pod nogi i unosili wzrok do wysokości oczu partnerki. Jednakże walc nie zakończył tej gorączki sobotniego wieczoru. Wręcz przeciwnie – następnie muzyka przyspieszyła, tak jak i tancerze. Nastąpiła też drobna zmiana klimatu, bowiem przyszła pora na country.

Gdy uczestnicy balu „spalili” już posiłek, nadszedł czas na deser, w postaci lodów. Później, już przy stołach, harcerze zabawiali rozmową druhny z siostrzanych drużyn oraz opróżniali stoły z zimnych przekąsek. Niedługo potem bal dobiegł końca, a dziewczęta udały się do domów.

I tak oto zakończył się bal, a niedługo po nim kurs Łódzkiego Hufca Harcerzy Szaniec. Czy nauczyliśmy się czegoś tego wieczoru, zdobyliśmy jakieś doświadczenia? I wreszcie – czy rzadko stosowana forma pracy, jaką jest „bal”, jest potrzebna harcerzom – jako jedna z form spędzania czasu? Z całą pewnością odpowiedź na te pytania jest twierdząca. Zastępowi szkoleni na tym kursie otrzymali ważną lekcję, o której często zapomina się w lesie, na obozie, lub biwaku. Harcerz, a zwłaszcza zastępowy, to człowiek przede wszystkim komunikatywny. Natomiast aktu komunikacji należy uczyć w każdej sytuacji – nie tylko w warunkach polowych, lecz także podczas dostojnego, wykwintnego balu. Nie należy zapominać, że najważniejsze decyzje, kształtujące losy kraju, Europy oraz całego świata, były podejmowane nie w koszarach lub okopach, lecz właśnie na salach balowych. I mimo, iż Agnieszka Osiecka pisała „Nie grają na bis, chociaż żal”, mam szczerą nadzieję, że nie była to ostatnia tego typu impreza, w której udział wziął Łódzki Hufiec Harcerzy „Szaniec”.

pwd. Damian Marchlewicz H.R.
Organizator Balu

Jeden komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *