Strona główna / 2. Z pola walki / Relacje / Zlot Stulecia czyli służba według XV

Zlot Stulecia czyli służba według XV

Służbę podzielimy na trzy zmiany: 12 godzin służby, 12 godzin w pogotowiu i 12 godzin czasu wolnego, podczas którego robicie co chcecie i możecie uczestniczyć w programie zlotu” – brzmiało nieźle :) Chociaż zamiast 12 godzin służby bywało 15, chociaż talon na obiad zamiast 15 zł warty był 3, chociaż zamiast 12 godzin odpoczynku były 3, chociaż można było zapomnieć o innych potrzebach niż spanie i jedzenie, lub zapomnieć co znaczy „czas wolny”,  to jednak było warto. Służba na zlocie była prawdziwym wyczynem i przygodą.

Środa:  Mogliśmy zobaczyć:

  • jak rozstawia się enesy w temperaturze, w której topiły się butelki z wodą; :)
  • co sprawia, że po takim dniu jacyś szaleńcy zgłaszają się do warty nocnej (pozdrowienia dla chłopaków z 17ŁDH);
  • jak nakłonić (ironia losu!) uczestników zlotu by poszli po ciszy nocnej spać;
  • i czemu, kurcze, by wywołać Maćka, który stał na 90, muszę przez radio zawołać najpierw 90 dla 100 ?

Czwartek: Doświadczyliśmy jak przelicza się 12 godzin odpoczynku na czas rzeczywisty. :) Wiemy, że do sprawnego przemieszczenia ok. 2 tys. osób wystarczy ok. 20 osób ze służby porządkowej. Wiemy, ile wody mogą wypić harcerze podczas mszy św. (nie jest to ilość ograniczona w żaden sposób), ile osób podczas niej może zemdleć (nie więcej niż tyle, ile w niej uczestniczy…), ile czasu odpala się ok. 400 pochodni. Przeżyliśmy apel zlotu przy pochodniach, usłyszeliśmy wszystkich poprzednich komendantów jubileuszowych zlotów.

Piątek: Wiemy, czy prostym jest nie przepuścić NIKOGO bez identyfikatora przez bramę. Jak mocno mogą irytować słowa „zostawiłem w namiocie”. Po służbie dziennej w mundurze opracowaliśmy projekt munduru, w którym plakietki przyszywałoby/tatuowałoby się na skórze… Wiemy jak łatwo dostać burę za to, że nic się nie robiło po wcześniejszym rozkazie by nic nie robić. :) Niesamowite wrażenie pozostawiło ognisko zlotowe podsumowujące sto lat harcerstwa, pełne patriotyzmu. Lampiony unoszące się w górę, wielki, kilkumetrowy ogień,  gawędy oraz… Sabaton „40-1” puszczony przez głośniki przy ognisku między piosenkami harcerskimi. :)

Sobota: Opierała się na: Jak mimo warty nocnej być na koncercie??? Co się mimo wszystko udało. :) Wiemy już, że na „rozpakowanie” autobusu z 200 harcerzami w środku wystarczy ok 15 sekund. Oraz jakie kształty przybierają enesy przy wietrze poprzedzającym „burze stulecia” (która ostatecznie zadowoliła się poprzewracaniem namiotów i krótkim deszczem w nocy).

Niedziela: Począwszy od nocy: wiemy co oznacza polecenie służbowe „jeden wartuje, a drugi jeszcze bardziej” oraz jak wartuje się gdy pada. :( Widzieliśmy prezydenta Komorowskiego na żywo, a także współpracowaliśmy z BORem! Obejrzeliśmy na defiladzie cały ZHR.

Nie sposób opisać wszystko, co się podczas tych dni działo, ale pewien jestem, że zlot wszystkim na długo pozostanie w pamięci, a nawet na mundurze. :) (dostaliśmy odznaki honorowe). Żegnaliśmy się długo, szef służby dziękował nam bardzo serdecznie i zapewniał, że przy następnej okazji (na 200-lecie) pierwsze co zrobi, to zgłosi się do nas. Jednak najważniejsze jest to, że podczas służby mogliśmy zmierzyć się sami ze sobą, próbować poświęcać siebie dla dobra innych, ćwiczyć hart ducha w trudnych warunkach.

wyw. Olgierd Żołnierczyk

2 komentarze

  • Oj kto nie był w służbie wartowniczej pewnie tego tak dobrze nie zrozumie jak ciężkie zadania stały przed „leniami śmierdzącymi” tfu… chciałem powiedzić moją zmianą wartowniczą:)

  • No Olgierd, ja słowa dotrzymam, i walę do Was jak w mur ;) Zaszczytem było pracować z taką ekipą – i do tej pory – chyba nie tylko ja – mile wspominam ten Zlot. Cieszę się, że nawet bez specjalnego namawiania i długich rozmów zdecydowaliście się jechać pełnić służbę wartowniczą :) Dzięki dla Was, dla chłopaków z 87, 17 i pozostałych, dzięki którym udało się zrobić tak wiele. Do następnego razu! ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *