Nagroda pocieszenia:
Nazywam się Jan Bisewski i chciałbym się podzielić z wami moimi wrażeniami ze zlotu, który odbył się 13-15 maja 2011. Podobało mi się najbardziej ognisko i gawęda starych komendantów okręgu. Następna w kolejności była gra, w której drużyną zajęliśmy czwarte miejsce.
Fajne było na samym początku jeszcze w Łodzi w manufakturze, jak układaliśmy żywą lilijkę z samych siebie i robili nam zdjęcia z podnośnika strażackiego. Lecz nie podobała mi się podróż na miejsce zlotowe, ponieważ była straszna ciasnota, a w drodze powrotnej było już luźniej. Na zlocie nie podobało mi się ciasnota w namiocie: spaliśmy w pięć osób w namiocie przeznaczonym dla trzech. Nie spodobała mi się też kolejka w sobotę (14 maja) na śniadanie – stałem w niej ok. 45min.
Ogólne wrażenia ze zlotu: było fajnie.
młodzik Jan Bisewski, zastępowy zastępu Wiślanie, SZHwA
—
Wyróżnienie:
Zlot rozpoczął się od apelu Okręgu Łódzkiego ZHR w Manufakturze. O godzinie 17.00 drużynowi zaczęli meldować swoje jednostki, a było ich naprawdę sporo. Potem były przemówienia gości, m.in. pani prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Następnie pokaz musztry do oryginalnego podkładu muzycznego z filmu „Piraci z Karaibów”, w którym brały udział nasze harcerki i harcerze z drużyn reprezentacyjnych. A na koniec harcerki i harcerze, zuchy i zuchenki oraz wędrownicy i wędrowniczki ułożyli z własnych ciał i kartek lilijkę.
Wieczorem odbył się koncert zespołu Maszyny. Część drużyny szybko wpadła w rytm nietypowej muzyki, jednak młodsza już w trakcie koncertu poszła spać.
Kolejnego, sobotniego dnia pobudka o godzinie 7. Drużynowy już o 6.30 brał udział w instruktorskiej grze, podczas gdy drużyna jadła śniadanie, a następnie sprzątała w namiotach.
Następnie leśna gra po całej Wiśniowej Górze, a na niej punkty z: rozkładania namiotu, konserwacji sprzętu obozowego, samarytanki, podchodów, budowania totemów, rozmowy z mieszkańcami Wiśniowej Góry itp.
Wieczorem ognisko Chorągwi na którym pojawili się byli komendanci Łódzkiej Chorągwi Harcerzy i opowiadali gawędą o czasach, kiedy oni władali Chorągwią.
W niedzielę rano pakowanie namiotów i plecaków, wędrówka do kościoła w Andrespolu, apel kończący w strugach deszczu i powrót do domów.
Po zlocie została masa wspomnień, plakietka :) i całe mnóstwo zdjęć.
Przemek Olas, przyboczny 28 ŁDH im. Antoniego Olbromskiego


