Strona główna / Wyróżnione / Recepta na dobrą zbiórkę

Recepta na dobrą zbiórkę

Poniższy tekst jest skierowany głównie dla wodzów gromad zuchowych, ale także dla zastępowych.

Jak przygotować zbiórkę, która będzie się podobać zuchom? Co zrobić żeby zawrzeć w niej dużo zabawy, przeplatanej z nauką, a jednocześnie żeby całość była w przystępnej formie? Wydaje mi się, że te pytania głowią każdego z nas.

Chciałbym zdradzić wam pewien sekret, który jest wam na pewno bardzo dobrze znany, aczkolwiek nie do końca doceniany. Wszystko to, co robimy z zuchami, gry, zabawy i fabuły wychodzą od nas – wodzów. Im bardziej MY wczujemy się w to, co robimy, tym lepsze przyniesie to efekty. Okey, łatwo powiedzieć, gorzej zrobić – to fakt, aczkolwiek nie ma nic ważniejszego niż zaangażowanie. Możemy nie stworzyć najlepszej fabuły, bądź też nie robić rzeczy aż tak rozwijających jak byśmy chcieli, ale jeśli włożymy w to serce i cząstkę siebie to uzyskamy zadziwiające efekty! Myślę, że ten aspekt nie dotyczy tylko harcerstwa, ale również wszystkiego innego.

Opowiem wam to na przykładzie zbiórki, którą poprowadziłem na początku tego roku szkolnego. Była to zbiórka kończąca cykl rycerski i jak przystało na te podsumowujące fabułę – pełna emocji! Do jej organizacji przystałem już tydzień wcześniej, prosząc LOR (ZZ 9-tki) o pomoc. Głównym tematem zbiórki była „Wielka Bitwa“ z bazyliszkiem – naszym głównym wrogiem. Był koniec października i gdy zebraliśmy się o 17 w szkole, na zewnątrz bardzo szybko się ściemniało. Zuchy były częściowo przestraszone (w gromadzie jest wielu młodych chłopców), a jednocześnie bardzo podekscytowane. Przywitał nas posłaniec-szpieg, który pracował dla nas, prowadząc nas wprost do kryjówki bazyliszka, oświetlając przy tym drogę dużą pochodnią parafinową. Nasza droga nie była prosta, a wręcz odwrotnie – przez cały czas jej trwania napotykaliśmy na kolejne trudności. Pierw strażnik, który nie chciał nas przepuścić bez rozwiązania kilku zagadek logicznych, potem zwiadowca, który twierdził, że nie jesteśmy odpowiednio przygotowani do walki. Gdy już dotarliśmy na pole bitwy, ujrzeliśmy wielkiego smoka, dookoła którego znajdowały się przedmioty mocy. Naszym zadaniem było wykraść artefakty, które dawały potworowi moc. Walka odbywała się na tasiemki i choć mieliśmy przewagę liczebną nad wojskami bazyliszka, nie było łatwo! Ostatecznie, udało nam się pokonać wroga, który bez mocy diabelskich artefaktów okazał się być zwykłym smokiem o dobrym sercu. Na nas czekała nagroda – skrzynia z cukierkami, a bazyliszek został przez nas uratowany.

Była to zdecydowanie najlepsza zbiórka w tym roku. Wiecie, dlaczego…? Ponieważ bardzo zaangażowałem siebie samego w nią, wczułem się w klimat rycerski, a jednocześnie wszystko odpowiednio zaplanowałem i przygotowałem. Warto również wspomnieć o pomocy chłopaków z „dziewiątki” oraz bazyliszka-Stefana – bez nich nie miałoby to sensu. Dlatego jeśli chcecie zrobić coś dobrze, pomyślcie o tym od podstaw – od głównej idei i myśli przewodniej, którą musicie trzymać w garści, a jednocześnie ciągle udoskonalać. Im bardziej wy – wodzowie wczujecie się w klimat, tym bardziej wasze zuchy go poczują. Akcja – reakcja!

Powodzenia przy tworzeniu kolejnych zbiórek. Jeśli założycie odgórnie, że mają być one nieziemskie, uwierzcie mi – takie będą! J

ćw. Kamil Wojtczyk
Drużynowy 9ŁGZ „Kamyczkowi Rycerze”

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *