Strona główna / 2. Z pola walki / Relacje / Obchody 90-lecia XV ŁDH zakończone!

Obchody 90-lecia XV ŁDH zakończone!

Obchody 90lecia XV ŁDH zakończone! Takie hasło padło dnia 16 listopada, na głównej stronie serwisu poświęconego obchodom naszego święta – www.xv.zhr.pl/90lat. Czas zatem podsumować wszystkie działania, jakie podjęliśmy, aby uczcić 90 lat historii i tradycji. Trochę się tego nazbierało, postaram się w sposób miarę szybki zobrazować relację i kilka moich refleksji.

Komendanta lecia wybieraliśmy  w sierpniu 2009 roku, na odprawie instruktorów szczepu „Zielony Płomień”. Dyskusja trwała dość długo, kandydatów bowiem brakowało, niemniej jednak został wybrany. Misja, której się podjąłem z jednej strony cieszyła, z drugiej zaś trochę przerażała; w końcu nigdy jeszcze nie wyprawiałem nikomu 90-tych urodzin! Sprawa jednak pachniała przygodą,  czułem więc energię do realizację misji. Odpraw przedjubileuszowych odbyło się kilka. Szlifowaliśmy na nich wiele ambitnych  pomysłów, ale przede wszystkim w sposób naturalny utworzyła się grupa, która dawała mi wsparcie w tym jakże niezwykłym przedsięwzięciu.

Z rzeczy najważniejszych: wyszliśmy z założenia, że nasz wysiłek należy ukierunkować na służbę na rzecz środowiska, w którym funkcjonujemy. Chcieliśmy w pewien sposób powrócić do korzeni harcerstwa i działać aktywnie dla najbliższego otoczenia – być aktywną siłą społeczną, która inicjuje działania na osiedlu. Drugą kluczową rzeczą, którą chcieliśmy osiągnąć przez nasze działania, było wypromowanie harcerstwa w środowisku – tak, aby wszyscy zostali bez złudzeń, że drużyna harcerska to mega ważny element życia tego osiedla. Realizacją naszych założeń było m.in. stworzenie parku im. Olgi i Andrzeja Małkowskich.

Próba, której się podjęliśmy, nie była łatwa. Pokazała mi ona, jak długą drogę formalną i prawną musi przejść pomysł, aby nabrał on mocy projektu uchwały. Nasze lecie miało zainicjować działania, które będziemy prowadzić dalej, aby rozwijać park. Chcemy, by nie tylko był on kojarzony z harcerstwem, ale również z miejscem, w którym mieszkańcy osiedla będą mogli spędzać swój wolny czas.

Na uroczystość przedstawienia wniosku uchwały, dotyczącej nadania parkowi imienia, pomimo bardzo niesprzyjających warunków pogodowych, pojawiła się naprawdę spora grupa – nie tylko zaprzyjaźnionych drużyn z Okręgu, ale też mieszkańców naszego osiedla. Podczas tego wydarzenia można było usłyszeć wiele ciepłych słów kierowanych nie tylko w stronę naszej drużyny, ale również całego łódzkiego harcerstwa. Przy ciepłej grochówce można było także podziwiać wernisaż poświęcony naszej drużynie, który został uroczyście odsłonięty podczas apelu drużyny w parku. Pokazuje on harcerstwo w trochę innym świetle, aniżeli mogliśmy to obserwować na podobnych  wystawach do tej pory.

Kolejnym elementem, który realizował nasze zamierzenie, była gra dla dzieci z lokalnych szkół, poświęcona patronowi jednej z nich – Mariuszowi Zaruskiemu. W grze udział wzięła w znakomitej większości nasza drużyna i przybyłe patrole harcerskie. Dzieci niestety (dla których dwa dni wcześniej odbył się nabór w szkołach) przestraszyły się pogody i przybyły w bardzo skromnej reprezentacji. Na zakończenie gry pan Sławomir Maciejewski, dyrektor SP nr 141, wręczył nagrody. Wygrać było naprawdę warto; ci, którzy zwyciężyli, wiedzą dlaczego.

Równie wart wygranej był Turniej Piłkarski „O puchar drużynowego XV ŁDH”, który odbył się równo tydzień wcześniej (6 listopada) na sali Wyższego Seminarium Duchownego. Widowisko skupiło wokół siebie rzeszę osób, które w sposób jawny identyfikują się z naszą drużyną, pomimo iż ścieżki niektórych rozminęły się z czynnym działaniem w harcerstwie.

Powróćmy jednak do weekendu głównych obchodów – niedziela, 14 listopada. Tego dnia wszyscy wspólnie spotkaliśmy się na liturgii mszy świętej w kościele św. Jana Ewangelisty, podczas której została odsłonięta tablica poświęcona byłym Małkowszczakom. Uroczystość uświetnili znakomici goście, a wśród nich m.in. dhna. Krystyna Małkowska oraz wnuczka Tadeusza Pawlikowskiego, założyciela naszej drużyny. Po mszy wszyscy wspólnie spotkaliśmy się na apelu drużyny, podczas którego została przyznana sprawność „Małkowszczaka”. Sprawność tę chłopaki z drużyny zdobywali od września. Poza tym na apelu następowały podziękowania dla tych, którzy w sposób wyjątkowy zasłużyli się dla drużyny. Pogoda była tego dnia przepiękna, więc nikomu nie przeszkadzało, że wymienionych było dość sporo. Warto nadmienić, że każda z tych osób otrzymała pamiątkowy znaczek poświęcony 90-leciu istnienia naszej drużyny oraz miniaturę tablicy, która zawisła w kościele.

Po tak uroczystej chwili nastąpiło przejście wszystkich gości do pobliskiej szkoły, gdzie odbyło się spotkanie pokoleń. Na spotkaniu można było m.in. wsłuchać się we wspomnienia wnuczki Olgi i Andrzeja Małkowskich, które niejednemu mocno zapadną w pamięć. Został też odczytany list od syna naszego założyciela, który gratulował nam tak pięknej rocznicy. Przy cieście i herbacie młodzi członkowie drużyny mogli poznać koleje losu i przygody osób, które w drużynie działały przed wieloma laty, a które cały czas czują się z nią związane. Tym spotkaniem zakończyliśmy niedzielne świętowanie.

W poniedziałek, 15 listopada, została nam najprzyjemniejsza część obchodów – wspólna kolacja osób, które swoją pomocą służyły mi podczas organizacji jubileuszu, gdzie gościem głównym była dh. Krystyna Małkowska. Mogliśmy się wspólnie spotkać, pośmiać, podyskutować nad kolejnym doświadczeniem, które drużyna przeżyła podczas ostatnich dni.

To był dobry czas; czas bardzo intensywnego wysiłku, który przypłaciłem wieloma nieprzespanymi nocami, ogromnym stresem narastającym wraz ze zbliżającym się świętem (i zgubionymi kluczami od własnego mieszkania ;) ). Dziękować już nikomu nie chcę, bo bym się jedynie powtarzał. Chcę jedynie jeszcze wspomnieć słowem o spotkaniach, jakie miałem okazję przeżyć z dh. Małkowską, która specjalnie przybyła na nasze lecie z dalekiej Anglii. Wspólne rozmowy uświadomiły mi, jak wielką rolę pełni nasze codzienne harcerskie działanie – wychowywanie w duchu Prawa i Przyrzeczenia Harcerskiego. Czasami chyba każdy z nas może mieć wątpliwości w sens naszego osobistego poświęcenia dla drużyny, hufca czy też chorągwi. To na naszych barkach spoczywa odpowiedzialność za przekazywanie ducha patriotyzmu oraz wartości, które nie zawsze w dzisiejszych czasach są oczywiste. Bez naszej pracy o takich słowach jak Bóg, Honor, Ojczyzna, moglibyśmy przeczytać tylko i jedynie w średniowiecznych legendach i słownikach wyrazów obcych. Na przykładzie ZHP poza granicami Kraju można w wyraźny sposób ujrzeć niezwykłość tej misji. Walczą oni niejako w pierwszej linii o zachowanie ducha polskości, którego tak trudno podtrzymać rodzinom, które zdecydowały się żyć na obczyźnie. Prostym, ale jakże mocnym przykładem jest jeden z punktów Prawa Zuchowego ZHP pgK: „Zuch stara mówić się po polsku” – niby rzecz banalna i oczywista dla nas, żyjących w kraju, a po za jej granicami rzecz, o którą trzeba dbać każdego dnia. Jest to ciężka, ale jakże piękna misja. Podziwiam ją. Zdałem sobie tym samym sprawę, jak bardzo powinniśmy doceniać możliwość życia w wolnej i niepodległej Ojczyźnie. Jest to skarb, o który codziennie możemy walczyć swoja postawą, swoją codzienną służbą Bogu, Polsce i bliźnim. Jest to w pewien sposób walka w drugiej linii, ale w dalszym ciągu jest to front walki, bez którego wygrana nie byłaby możliwa. Dziękuję druhnie Krystynie za możliwość wspólnych, bardzo owocnych rozmów, które zapadną mi w pamięć na bardzo długo.

Maciej Zasadziński

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *