W tym roku zrezygnowaliśmy z organizacji typowo „wędrownego” obozu na rzecz służby. Na przeszkodzie stanął niestety czas, który sporej części z nas uniemożliwił pełne włączenie się w program letniej akcji. Ostatecznie polegała ona na tym, że część drużyny włączyła się czynnie w organizację obozu stałego w którym udział wzięły 2 jednostki z naszego Szczepu – 17 ŁDH i samodzielny zastęp z Aleksandrowa. Na końcówkę obozu dojechali do nas pozostali wędrownicy, i w komplecie pojechaliśmy na Zlot XX-lecia naszej organizacji.
Obóz stały rozpoczęliśmy przygotowywać już we wrześniu ubiegłego roku podziałem obowiązków i rozpoczęciem tworzenia koncepcji obozu. Sebastian został wybrany komendantem, Daniel oboźnym zgrupowania, Jacek księgowym, Adrian zaopatrzeniowcem, Tomek kwatermistrzem, Marcin miał odpowiadać za sklepik obozowy. Dodatkowo jako „niespodzianka” w obozie miał wziąć udział jeden z naszych wędrowników, który na stałe mieszka w Holandii – Andrzej. Przygotowania były gorące, jednym z ważnych punktów obok licznych odpraw był z pewnością zwiad obozowy. Odbył się w maju i jego głównymi celami było wypełnienie karty kwalifikacyjnej obiektu, a także przeprowadzenie badań wody. Następne punkty programu wypełniły kolejne odprawy, a także zakupy i przygotowanie kwestii sprzętu.
Następnie, 9 lipca, przyszedł czas, aby po przewiezieniu sprzętu 17 do magazynu 59 wyruszyć na kwaterkę. Jechaliśmy dwoma samochodami. Po blisko 5cio godzinnej podróży byliśmy na miejscu i zaczęło się… 5 dni kwaterki sprawiło, że przyjeżdżający na miejsce obozu harcerze i harcerki nie musieli martwić się ani o zaplecze kuchenne, ani sanitarne. Wszystko było gotowe jeszcze przed czasem. Niestety, Adrian – nasz zaopatrzeniowiec – postanowił urozmaicić nieco kwaterkową nudę sprawdzając swoją odporność na ostrze siekiery. Z trudem i kilkoma szwami musiał przyznać, że poniósł klęskę – na szczęście, była to jedyna tego typu wizyta w szpitalu podczas całego obozu.
Inne wizyty wynikały ze złamania ręki, czy drobnych chorób.
Co do obozu, to z perspektywy komendanta mogę napisać, że każdy z wędrowników spisał się na medal – szczególnie Adrian, Jacek i Tomek którzy sporo zrobili, aby wszystko funkcjonowało jak trzeba. Dodatkowo trio personelu – Pani Małgosia (kucharka), Jadwiga (pielęgniarka) i Adam (ratownik) które sprawowało się świetnie, sprawiło, że obóz z pewnością będę wspominał jako udany. Poza wizytą Sanepidu, o której pewnie wszyscy już wiecie ;), nie mieliśmy z niczym problemu, i możemy jako drużyna być zadowoleni z tego, że podołaliśmy służbie, którą wszyscy pełniliśmy w takiej formie pierwszy raz…
Obóz oficjalnie zakończony, i dwa samochody które przybyły na kwaterkę, z dołożonymi trzema osobami wyrusza z miejsca obozowego. Gdzie jedzie? Do Chojnic – odwieźć Andrzeja i Tomka na PKS którym wrócą do Łodzi – niestety nie mogli być z nami na Zlocie… Zgodnie z planem dołączyli do nas za to dwa Michały i Kamil. Wspólnie ruszamy do Koronowa, gdzie czeka nas kolejna praca…
Dojechaliśmy trochę zmęczeni, ze świadomością, że trzeba brać się za robotę. Jak się okazało, nie mieliśmy w czym spać – organizatorzy nie pomyśleli o tym wcześniej, i nawet nie powiedzieli nam, że nie mamy w czym spać… Kilka telefonów, i wiedzieliśmy, że wraz z przyjazdem sprzętu z obozu otrzymamy namiot „10” – pierwszą noc spędziliśmy więc śpiąc pod „chmurką” wraz z harcerzami z naszej Chorągwi :) Tylko po to, aby od rana dokończyć rozpoczętą dzień wcześniej budowę pomnika Tadeusza Kościuszki – warto tutaj wyróżnić Daniela, Michała B. oraz Kamila, który mieli największy wkład w jego przygotowanie jeszcze w Łodzi.
Budowa początkowo rodziła w nas wiele obaw, efekt końcowy, zadowolił (mamy nadzieję) większość z Łodzian dając kolejny powód do dumy z wyglądu naszego gniazda.
Co do samego Zlotu, to jak łodzianie widzieli, pracowaliśmy na zlecenie Zlotowego Centrum Informacji, przy projekcie filmowej kroniki „Tropem Dnia”. Efekty naszej pracy znaleźć możecie na stronie: http://www.zlot.zhr.pl/news/100 . Służba ta dała nam bardzo wiele praktycznej wiedzy i umiejętności.Jedynym minusem było jednak bardzo duże tempo pracy wiążące się ze zmęczeniem – wstawaliśmy zanim wystartował program zlotowy, a kładliśmy się spać długo po nim. Mimo wszystko mamy świadomość, że stworzyliśmy coś, z czego korzystali nie tylko uczestnicy Zlotu (poprzez codzienne wydania w Gospodzie), ale przede wszystkim Ci, którzy w Zlocie nie mogli wziąć udziału.
Staraliśmy się tworzyć obiektywnie, więc pomimo wielokrotnego zwracania nam uwagi ze strony instruktorów i instruktorem naszego Okręgu nie mogliśmy pozwolić sobie na prezentację tylko naszych gniazd. Serwis informacyjny miał za zadanie pokazywać życie zlotowe – i to mamy nadzieję, udało się zrealizować.
Podsumowując, były to bardzo pracowite wakacje, podczas których nie tylko pełniliśmy służbę w miejscach tego potrzebujących, ale także świetnie się bawiliśmy:)
Podczas 65 rocznicy „Litzmanstadt Getto” pełniliśmy służbę w czwartkowej uroczystości. Zadania które na nas spoczywały to pomoc odwiedzającym Park Ocalałych, dostarczanie pierników i wody, a także wskazywanie miejsc których poszukiwali, czy pomoc podczas symbolicznego sadzenia drzewek.
phm. Sebastian Grochala HR


