Miło mi na wstępie niniejszego artykułu zacytować często wypowiadane przez „Komara” wspomnienie słów, które usłyszał w czasie gdy jako Naczelnik Organizacji Harcerzy zwiedzał Małopolskie Gniazdo Harcerzy: „Rysiek zostaw go i idźcie do Łodzi zobaczyć co oni zbudowali”– cytat może być nie dosłowny, ale sens myślę, że czytelny. Okręg Łódzki zbudował miasto w lesie.

Nie o tym chcę bezpośrednio pisać. Raczej zapowiada się, że będzie to wspomnienie zastępowego ze Zlotu X lecia, aniżeli „wytyczne” co na Zlot XX lecia przygotować. Choć zapewne idea, po części i program się zazębią.
O tym, że ZHR będzie robił zlot jako harcerz dowiedziałem się na rok przed nim. Wtedy to na Radzie Drużyny zostało rozpisane między zastępy zdobywanie pierwszego talentu. Mieliśmy jako drużyna opasać kilka tablic w Łodzi „biało-czerwoną szarfą ZHR ‘Rzeczpospolitej”, które upamiętniały 80 rocznicę odzyskania Niepodległości 11 listopada 1918 roku. Zadań na kolejne talenty już nie pamiętam, ale ostatecznie udało się nam na Zlot zakwalifikować.

Moja drużyna znalazła się wówczas w nowopowstałym hufcu harcerzy „Łódź-Teren”. Jego Rada ustaliła wówczas, że tuż przed zlotem pojedziemy na wspólny obóz, który przygotuje jednostki do niego. Jako, że byłem zastępowym nie miałem prawa udziału w przedsięwzięciach związanych z ustaleniami co konkretnie na zlot mamy przygotować, ale na obozie pośrednio ów plan razem z moimi podopiecznymi realizowaliśmy. Po pierwsze wykonywana przez Naszą drużynę i zastępy pionierka miała być niewkopywana, po drugie kadrówka obozowa była robiona na podwyższeniu (kurnik). Kiedy pod koniec lipca zawitaliśmy w pobliżu ryby rozpoczął się proces budowania gniazda łódzkiego. Jako hufiec „Łódź-Teren” mieliśmy za zadanie wybudować „Dworzec Łódź Kaliska”. Naszej drużynie przypadły w udziale do wybudowania następujące elementy: Kasa Biletowa, Salon Prasowy oraz Poczekalnia. Ponadto w ramach zdobnictwa wykonywaliśmy: bocznice kolejową, ławeczki oraz banner „Łódź Kaliska”. Pozostałe drużyny wykonały: Halę Dworca, Przechowalnię bagażu, Sklep spożywczy. Przyznam, że w końcowym efekcie robiło to wszystko wrażenie. Jeśli jeszcze dodać to co zrobiło „Polesie”… no to palce lizać.

Rozpoczął się Zlot. Tego dnia nie zapomnę chyba do końca harcerskiego życia. Spędziłem go poza drużyną na tzw. „Służbie Polowej”. W przeddzień otwarcia na wielkim polu pod kierownictwem phm. Tomasza Wyroślaka statystowałem przy odbieraniu flagi i wciąganiu jej na maszt. Potem nastała noc i służba wartownicza. Nad ranem mieliśmy obserwować wjeżdżające na otwarcie zlotu samochody ok. 4/5 przejeżdżał biskup, który odprawił mszę, w międzyczasie kolumny harcerek i harcerzy maszerowały na miejsce apelu otwierającego Jubileuszowy Zlot X lecia ZHR.
Kiedy wróciłem z owej „SP” następny dzień chorowałem. Drużyna zaś udała się na wycieczkę do Poznania.


Bardzo zapadł mi w pamięci dzień sportu. Konkurencji było co nie miara, ja wystartowałem w tzw. wspinaczce, był to „mały park linowy”, który polegał na wejściu po linie na drzewo, następnie przedostanie się po moście linowym na kolejne i na końcu zjechanie w dół. W konkurencji zająłem II miejsce wracając do Łodzi ze srebrnym medalem „Lednickich Gier Olimpijskich”, lampą camping gaz i uściskiem dłoni ówczesnego przewodniczącego ZHR hm. Feliksa Borodzika.
Innym wydarzeniem zlotowym, które zapadło w mej pamięci to Chorągwiane Harce Drużyn. Jednostki danej chorągwi były typowane do różnych konkurencji. XV ŁDH „rzutem na taśmę” tj. na rozkaz oboźnego Radka Podogrockiego wystartowała w konkurencji z samarytanki. W końcowym rezultacie drużyna zajęła bodaj drugą lokatę. Nie pamiętam jaki był końcowy rezultat osiągnięć chorągwi. Pamiętam tylko, że dobrze wypadła 28 ŁDH w INO, a 17 ŁDH wykonywała przeprawę mostową.

Niesamowitym wydarzeniem było ognisko organizacji harcerzy, które układała Łódzka Chorągiew (zrobiliśmy je na kształt krzyża harcerskiego). W czasie jego trwania został przeprowadzony konkurs tzw. „gra w czołgi”. Do reprezentacji Chorągwi nie wiem jak, ale wytypowano mnie i Michała Kozłowskiego. Walka była do ostatniego tchu. Wynik rywalizacji z harcerzami bodaj z Małopolski pozostawię dla siebie. Doszło tylko do mnie, że Naczelnik pogratulował nam postawy Fair Play. Zlot zakończyła msza przy Lednickiej Rybie i oczywiście apel kończący. Msza, odbywała się jakoś strasznie późno, tak, że połowę przespałem. Apel kończyła uroczysta parada Gniazda pod przewodnictwem hm. Marcina Dębińskiego i sesja fotograficzna.
Nie należy zapomnieć także o koncertach „Czuwaj Czadu”, „Mechanikach Szanty” i Zespołu „Tymoteusz”. Najmilej wspominam mechaników. Na zlocie poznałem wielu fantastycznych ludzi, bardzo zżyłem się z chłopakami z „Polesia”, szczególnie po nocnym szabrowaniu w magazynie żywności ;)
MS

Jeden komentarz
Oj nie wiem, czy oni wtedy Ciebie polubili. W końcu za karę pracowali przy Toi Toiach. Dobrze, że my (…) byliśmy w tym magazynie pół godziny wcześniej i dlatego nas nie dorwałeś. Oj młodość – głupiość.