Strona główna / Salon / Matura, a co potem?

Matura, a co potem?

Istnieje wiele możliwości pomaturalnego kształcenia, które mogą ułatwić przyszłą karierę zawodową. Zacznę od najbardziej oczywistej możliwości, a mianowicie studiowania. Studiowanie to rozmiłowanie w dziedzinie, którą poznajemy. W dzisiejszych czasach w naszym kraju większość młodych ludzi wybiera się na studia, a najlepsze szkoły chwalą się odsetkiem ich absolwentów na uniwersytetach i politechnikach. Czym ten odsetek jest wyższy, tym lepsza szkoła. Powstaje jednak pytanie, czy na pewno studia dadzą mi w przyszłości lepszą pracę? Otóż wiele osób po studiach nie pracuje w swoim zawodzie. Po co zatem mają studiować daną dziedzinę? Czy ważne w ich przyszłej pracy jest chociaż to, że mają wykształcenie wyższe, że 3/5/6 lat dodatkowo chodzili na uczelnię? Niekiedy tak.

Moim zdaniem studia to inwestycja w nasze dalsze życie. Na początku chciałbym zauważyć, że w większości sytuacji, to znaczy kiedy jesteśmy jeszcze po maturze na utrzymaniu rodziców, dużo nie ryzykujemy podejmując studia. Nie jesteśmy bowiem zmuszeni pracy pracować, aby się utrzymać. Poza tym można pogodzić studia (również dzienne) z pracą – sam prze około pół roku łączyłem pierwszy rok studiów stacjonarnych z pracą w call center przez około 80 godzin miesięcznie. W tym czasie miałem również czas na prowadzenie drużyny, spotkania z dziewczyną, czy też przygotowanie się do ukończenia łódzkiego maratonu. Nie chodzi jednak tylko o to, żeby pójść na studia z wygody i przedłużyć finansowanie naszego życia przez rodziców. Moim zdaniem studia to przede wszystkim inwestycja w siebie, która zwróci nam się w przyszłości.  Dodatkowo przytoczę jeszcze parę innych przyszłości przemawiających za podjęciem studiów: możliwość poznania ciekawych osób, zniżki na bilety, atrakcyjny kredyt studencki itp.

Pamiętajmy też, że studia wymagają naszego zaangażowania. Studiujmy efektywnie i skończmy  studia w wyznaczonym czasie. Możemy też pokusić się o bycie lepszym i zgarnąć stypendium. Ważne, aby do zajęć podchodzić sumiennie, myśleć o nich przed, w trakcie oraz po ich zakończeniu. I na koniec statystyka dane statystyczne, by nie być gołosłownym, ze strony www.regiopraca.pl – w 2013 roku osoby z tytułem magistra otrzymywały średnio 4950 zł, a pracownicy posiadający wykształcenie podstawowe i gimnazjalne 2417 zł.

Kolejną możliwością kształcenia są studia zaoczne. Jest to oferta skierowana zarówno do osób, które zdecydowały się na studia nie od razu po maturze lub zostały zmuszone do pracy uniemożliwiającej studiowania studiowanie w trybie dziennym. Trzeba też dodać osoby, które wybrały tą opcję mimo braku „musu”. Istnieje opinia, a nawet opinie, że takie studia są łatwiejsze, bo „skoro płacimy, to muszą nas przepuścić”. Znam jednak osoby, które tak zrobiły i nie posądzam ich o pójście na łatwiznę. Plusem tego wariantu w stosunku do poprzedniego jest możliwość zarobkowania na pełnym etacie, minusem – opłata za studia oraz brak czasu.

Trzeci sposób życia po maturze to kształcenie się = na własną rękę. Mam tu na myśli kursy i szkolenia, które są zarówno płatne jak i bezpłatne. Po wygooglowaniu czegoś takiego dla województwa łódzkiego pojawiają przykłady się na przykład następujące propozycje:

  • certyfikowany specjalista technologii sieciowych,
  • zarządzanie projektami prince2,
  • certyfikowany programista aplikacji.

Każdy może znaleźć coś dla siebie.

Dodatkowo zachęcam do odwiedzenia strony iversity.org. Usłyszałem o niej niedawno. Możemy tam ukończyć przeróżne kursy, na przykład „The European Union in Global Governance”. Dowiemy się tam o funkcjach Unii Europejskiej we współczesnym świecie. Za obejrzenie 80% filmów i zrobienie takiego samego procenta quizów otrzymamy certyfikat. I tutaj kontrowersyjne zdanie: Internet, a także świat poza nim jest dzisiaj pełen możliwości jeżeli chodzi o rozwój człowieka. Studia to rzecz rozwijająca, ale nieprzystosowana do szybkości dzisiejszego świata. Szybciej możemy się rozwinąć poza nimi, pomyślcie sami – 5 lat wolnego czasu! Jednak nie wszyscy dojrzeli jeszcze do zatrudniania osób bez studiów jako tych naprawdę wartościowych. Zgadzacie się?

Chciałbym wymienić jeszcze dwa sposoby. Pierwszy to praca na etat. Dzięki niej w ciągu pięciu lat uzyskamy dochód, na który nie może liczyć student. Ponadto zdobywamy umiejętności praktyczne, na których możemy budować swoją przyszłość zawodową. Wierzę jednak, że wiedza nabyta podczas studiów zaowocuje pracą i dochodami, które zrekompensują czas „stracony” na studiowanie.

Ostatni sposób to praca na własną rękę. Jeżeli zakładamy własną firmę, to bardzo potrzebujemy umiejętności, które moglibyśmy nabyć na studiach, ale niepotrzebny jest nam papier. Zwykły maturzysta raczej nie ma środków na takie kroki, ale pomocą są tutaj środki zewnętrzne, na przykład unijne. Utrzymując przedsiębiorstwo przez jakiś czas na rynku, możemy dostać bezzwrotny kredyt w wysokości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Prowadzenie własnej firmy to dwa bieguny: z jednej strony jesteśmy za wszystko odpowiedzialni, co nie miałoby miejsca w pracy na etat,  z drugiej jednak to my zarządzamy potencjalnymi zyskami. Jest wiele przykładów udanej działalności na własną rękę, są też jednak przykłady porażek. Ważne przed taką decyzją jest rozważne przeanalizowanie tego, co mamy zamiar zrobić, gdyż na przykład w przypadku ubiegania się o dotację, możemy mieć problemy z jej ewentualnym zwrotem.

Podsumowując, nie da się z góry stwierdzić, która droga jest najlepsza. Zależy to od osoby. Warto więc pokrótce chociaż przed przystankiem zwanym maturą przeanalizować swoje przyszłe życie. Powodzenia wszystkim przed i po niej!

Kacper Forysiak

 Foto: Steven Wolf  (licencja: Creative Commons)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *