Strona główna / Warsztat / Szkoła po szkole

Szkoła po szkole

Nieustannie szukam nowych rozrywek dla jazdy metrem. Słuchać audiobooków i podcastów się nie da bo za głośno (a i nie mam wyciszających słuchawek), czytanie książek jest okej, ale czasem trzeba odmiany. Poza tym czasem ciężko czyta się wgniecionym w szybę będąc. Pozostają jeszcze gierki na komórce, ale tu po kilku minutach grania już mam wyrzuty sumienia, że dobrze by było jednak coś bardziej produktywnego zrobić. Sięgam więc po produktywne gierki. I robię to czego tak mi brakowało w tzw. formalnej oświacie – uczę się grając.
Na komunikację miejską polecam serwis Duolingo. Jak nazwa wskazuje służy do uczenia się dwóch języków. Ja uczę się hiszpańskiego po angielsku. Dzienny cel mam ustawiony na 20 pkt co odpowiada dwóm lekcjom – około 15 minut trasa mniej więcej od domu do Baltijkiego Dworca. Same lekcje są przyjemne – składają się z kilkunastu zadań – trzeba coś przetłumaczyć, wybrać właściwą wersję, napisać co się usłyszało, albo powiedzieć coś co się przeczytało (te zadania omijam). W każdej lekcji do dyspozycji mamy 3 życia – po trzech błędach lekcję trzeba powtarzać. Jeśli każdego dnia wywiązuję się z zadania, sówka mówi, że jestem spoko i przyznaje mi magiczne kryształki, które mogę wydać na specjalne, ukryte lekcje. A najlepsze jest to, że nawet jak przez jakiś czas nie będzie mi się chciało grać z sówką to zawsze mogę wrócić, szybko przypomnieć to co zapomniałem (a sówka już sama wie co zapomniałem) i dalej uczyć się i nabijać punkty.

Uczyć chciałem się tez kodowania – bo mi wszędzie mówią, że kodować powinien każdy. Do tego wybrałem Codeacademy. Też zachęca mnie do postępów, tez dozuje umiejętności jakie powinienem przyswajać. I najważniejsze – od razu pokazuje efekty – to com zakodował od razu się odpala i działa (albo nie).

Przychodzi tez taki moment, że chce się czegoś więcej niż automatyczne samouczki. Namiastkę prawdziwego procesu zdobywania wiedzy, z nauczycielem, współuczniami, wykładami, pracami domowymi dają internetowe kursy – na przykład w platformach Coursera albo Iversity. To rozwiązanie ma wiele zalet:
– możesz wybrać temat jaki cię interesuje – tego komfortu często nie ma w szkole czy na studiach. Ok – na studiach trochę bardziej, ale i tak – jeśli wymyślisz sobie kurs z zakresu Serious Games to ciężko będzie go znaleźć na polskich uniwersytetach
– Możesz dzielić doświadczenia ze studentami z całego świata. Jeśli się wkręcisz możesz potem zrobić projekt razem z kumplem z ławki z Gwatemali. Czemu nie?
– możesz studiować (tzn słuchać wykładów, wykonywać ćwiczenia) kiedy chcesz i gdzie chcesz.

Jeśli chcesz się czegoś nauczyć prawdopodobnie jest to na wyciągnięcie ręki. Coraz trudniej znaleźć wymówkę, żeby się nie kształcić.

 

Foto: unsplash.com

2 komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *