Strona główna / 5. Pantheon / Gloria Victis / Wielcy Wodzowie – Patton

Wielcy Wodzowie – Patton

Sztokholm, 1912.

“Patton. Kaliber .38” – pewny głos młodego oficera zaskoczył siedzącego za stolikiem sędziowskim mężczyznę. Bardziej popularny był kaliber .22, ale regulamin pozwalał na oba typy broni.

Zawodnicy ustawiali się na wyznaczonych stanowiskach. Jerzy pomyślał przez chwilę o wydarzeniu ostatnich dni, kiedy zemdlał po przekroczeniu linii mety biegu przełajowego. Kilkadziesiąt ostatnich metrów naprawdę dało mu w kość. Prawie zabrakło mu sił, lecz w jakiś sposób zdołał ukończyć bieg, zajmując trzecie miejsce. Nie poddał się, i tym razem również zamierzał walczyć do końca.

Teraz działał niemal automatycznie, na komendę odblokowując broń i składając się do strzału. Dobre wyszkolenie przyniosło wyniki: otwory w tarczy skupiły się w pobliżu środka, gdzie na miejscu dziesiątki teraz również znajdowała się dziura po kuli. Kiedy sędzia przystąpił do obliczania wyników, okazało się iż jeden strzał był kompletnie chybiony. Strzelec oświadczył, że z powodu większego kalibru jedna z kul idealnie trafiła w istniejący otwór. Tłumaczenie to nie zostało jednak przyjęte (chociaż jak wiemy, taka sytuacja może się zdarzyć), i ostatecznie Jerzy ukończył zawody na dalekim dwudziestym miejscu. Nie wypowiedział jednak żadnego krytycznego słowa pod adresem organizatorów. Całe wydarzenie skomentował w sposób następujący: “Każdy dał z siebie wszystko i przyjął to, co zesłał los, jak prawdziwy żołnierz. Na końcu wszyscy czuliśmy się bardziej jak dobrzy przyjaciele i towarzysze niż rywale w zaciętych zawodach. Ten duch przyjaźni w żaden sposób jednak nie umniejszał zapału, z jakim walczyliśmy o zwycięstwo.”

Jerzy Patton był człowiekiem bardzo wyrazistym. Przywódcą, który poprowadził 3. Armię Stanów Zjednoczonych do wielu zwycięstw przeciwko Niemcom w czasie II Wojny Światowej. Jedną z jego najbardziej znanych wypowiedzi jest mowa, którą zagrzał swych żołnierzy do boju 5 czerwca 1944 r.

“Wygramy tę wojnę, ale tylko walcząc i pokazując Niemcom, że mamy więcej odwagi niż mają – lub kiedykolwiek będą mieli – oni sami.” – rzekł, stojąc na przygotowanym podwyższeniu. Wiedział, do kogo mówi, i do tego dobierał język. “Nie chcę żadnych meldunków w rodzaju: »Utrzymujemy nasze pozycje«. My niczego – do cholery – nie utrzymujemy. Niech robią to Niemcy. Cały czas walmy do przodu.”

Innym razem zapisał: “Wojny toczone są za pomocą broni, ale wygrywane przez ludzi. To siła ducha przywódcy i podążających za nim ludzi przynosi zwycięstwo.” . W czasie ofensywy wyprzedzał swoje oddziały i dodawał żołnierzom woli walki. W 3. Armii panowało prawdziwe przekonanie, że pod jego dowództwem są w stanie wygrać każdą wojnę.

Nie można zapomnieć o dokonaniach logistycznych, które pozwoliły na tak legendarną skuteczność bojową. Generał potrafił powierzyć odpowiedzialność za zaopatrzenie właściwym osobom i stworzyć organizację, która sprostała zaopatrzeniu nacierających dywizji. Nawet poczta dostarczana była na czas. Do legendy przeszło przegrupowanie całego korpusu w ciągu 24 godzin – i to w zimie.

Charakter Pattona miał także kilka ostrych kantów, które spowodowały niesławny incydent na Sycylii. Generał spoliczkował i zwyzywał żołnierzy ze szpitala polowego, których podejrzewał o tchórzostwo. Popełniał także błędy w dowodzeniu, np. w 1945 r. wysłał do walki oddział ponad 300 żołnierzy, z których powróciło jedynie 35.

Jerzy Patton zginął w 1945 r. w wypadku na terenie Niemiec. Na skrzyżowaniu 2,5-tonowa ciężarówka gwałtownie uderzyła w samochód którym jechał. Istnieje podejrzenie, że mógł to być sowiecki zamach. Patton przewidział, że ZSRR stanie się wrogiem Stanów Zjednoczonych i usilnie nalegał na wyparcie Armii Czerwonej z Europy, zanim Rosjanie umocnią kontrolę nad nową strefą wpływów.

Dla mnie jest on przykładem człowieka, który głęboko rozumiał aktualną sytuację geopolityczną i potrafił w fenomenalny sposób poprowadzić ludzi do zwycięstwa.

Paweł Hajdan

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *