Pozlotowo

Podsumowania są najlepszym narzędziem pracy nad następnym przedsięwzięciem, tak więc ja zapraszam do podsumowania Jubileuszowego Zlotu Okręgu Łódzkiego ZHR.

PIĄTEK – 13 maja 2011r.

Łódzka Manufaktura w piątkowe popołudnie wyglądała niewinnie jak zawsze, do czasu gdy wybiła godzina 17:30. Ze wszystkich stron, jakie tylko były możliwe, wyszły harcerki i harcerze, ustawiając się na Rynku Manufaktury. Krok w krok, w marszowym rytmie, wszyscy dotarli na Uroczysty Apel Okręgu Łódzkiego. Wraz z Panią Prezydent Miasta Łodzi – Hanną Zdanowską, która zaszczyciła nas swoją obecnością. Wszystkie drużyny z Województwa Łódzkiego zameldowały Komendantowi swoją gotowość do Zlotu. Zaraz po meldunku, drużyna reprezentacyjna zaprezentowała wspaniały pokaz musztry, który nagrodzony był okrzykami. Zaraz po przemówieniu Pani Prezydent, której służba harcerska najwyraźniej imponuje:

„ W dzisiejszych czasach, w dobie komputerów i innych atrakcji dla młodzieży, gdy tak trudno oderwać się od rozrywek, wasza postawa jest niezwykła, bo stanowi łącznik wartości wspólnych dla wielu pokoleń Polaków”

odbyło się  ustawienie wszystkich w żywą lilijkę, której zdjęcie zostało zrobione ze strażackiego podnośnika. Gdy tylko harcerze wrócili na swoje miejsca, Komendant Zlotu – hm. Michał Stasiak – wydał komendę, by wszyscy w marszu udali się do autobusów, czekających na tyłach Manufaktury.

Gdy drużyny dotarły do Wiśniowej Góry w gminie Andrespol, zabrały się za rozkładanie swoich namiotów, by móc tam spędzić noc. Pola obydwóch gniazd – harcerek i harcerzy – w kilka godzin zapełniły się w kolorowymi namiotami, dzięki czemu wszyscy spokojnie mogli przyjść na ostatni punkt programu tamtego dnia, czyli koncert Zespołu „MASZYNY”. Harcerska scena, harcerskie oświetlenie i duża harcerska widownia – to była tylko część warunków, które sprzyjały koncertowi.

Gdy ręce skrzypaczki zmarzły a głos wokalisty zaczął już drżeć, warto było zakończyć koncert. Harcerki i harcerze poszli spać, a pozostali goście mogli skosztować wspaniałych wypieków w Zlotowej Kawiarence, gdzie grała jeszcze górska muzyka.

SOBOTA – 14 maja 2011 r.

Dzień jak co dzień. Ale w Wiśniowej Górze było inaczej. Zaczęło się w sumie od 6:00 rano, kiedy to wszyscy instruktorzy i instruktorki oraz p.o. drużynowych wygramolili się z namiotów, by stanąć wspólnie do zmagań dla najstarszych. Każda z 4-osobowych grup zmierzyła się z logicznymi zagadkami, tenisem ziemnym, prowadzeniem auta, torami przeszkód, a także zadaniami pamięciowymi. Wszystko oczywiście w biegu, pośpiechu i pocie czoła. Ale cóż by było bez ducha zdrowej rywalizacji. To on napędzał najstarszych uczestników do tego, by być na mecie jako pierwsi.

Zaraz po porządkach, apelach i śniadaniu każde Gniazdo, harcerek jak i harcerzy, ruszyło na grę, by wraz z drużynami pokazać się z jak najlepszej strony. Mimo tego, że teren otaczający miejsce zlotu był bardzo duży, to harcerki zdecydowały się na grę w mieście, a harcerze w lesie, bo wszyscy w jednym miejscu by się nie pomieścili. Zdarte gardło, przelany pot, uśmiech na twarzy – to tylko kilka widoków, które przewijały się przez miejską jak i leśną grę. Wszyscy zmęczeni, ale i zadowoleni, wrócili grubym popołudniem do swoich namiotów.

Gdy tylko ostatnie osoby skończyły jeść kolację, ruszyły przygotowania do ogniska. Ładny galowy mundur, wyprostowana chusta i oczywiście plakietka zlotowa na kieszeni – bez tego nie można było pokazywać się na ognisku u harcerzy. Minęło 20 lat od momentu powstania Łódzkiej Chorągwi Harcerzy ZHR, dlatego też na ognisko zostali zaproszeni wszyscy byli Komendanci Chorągwi od roku 1990. Nic tak nie podnosi na duchu jak gawęda opowiedziana przez takich ważnych dla Chorągwi instruktorów. Ogień był strzeżony bacznie przez cały czas, lecz w końcu nastał czas by skończyć śpiewanie i opowiadanie gawęd. Po usłyszeniu słów Jana Pawła II i  zaśpiewaniu „Już do odwrotu głos trąbki wzywa”, każda drużyna ruszyła na nocny odpoczynek do swoich namiotów.

NIEDZIELA – 15 maja 2011 r.

Od samego początku zapowiadało się, że będzie nieciekawa pogoda i niestety tak też się stało. Ledwo drużyny zdążyły zjeść śniadanie i udać się by posprzątać po sobie namioty, a zaczął padać deszcze. Mimo wszystko nie przeszkodziło to zlotowiczom doprowadzić miejsca noclegów do takiego stanu jak w piątek. Wszyscy byli już spakowani, więc spokojnie można było wyruszyć w 20-minutową drogę do pobliskiego Kościoła. Było to pewnie niebywałe zaskoczenie dla parafian: zobaczyć tyle harcerek i tylu harcerzy na Mszy Świętej. Podczas pobytu w kościele, deszcz zdążył jeszcze bardziej dać popalić. Apel kończący odbył się w „strugach deszczu”, ale mimo to miny na twarzach zwycięzców nie zbledły.

Drużyny spokojnie zapakowały się do autobusów podstawionych przez MPK Łódź i bezpiecznie dotarły do centrum Łodzi. Najwytrwalsi, którzy zostali by dokończyć pakowanie, musieli mieć stalowe nerwy. Gdybym wierzył w zabobony, to zastanawiałbym się, czy ta niedziela nie była piątkiem 13-tego. A dlaczego ? Sami zapytajcie tych, którzy zostali.

Miejmy nadzieje, że świętowanie 100-lecia Harcerstwa przez Okręg Łódzki ZHR w Wiśniowej Górze zostanie wielu osobom w pamięci. Mimo dobrych i złych chwil Zlot będzie zapisaną historią życia Okręgu Łódzkiego, do której często będziemy wracać.

Rzecznik Prasowy Zlotu
pwd. Damian Marchlewicz H.O.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *