Strona główna / 2. Z pola walki / Relacje / Tego dnia, tego wieczoru, byliśmy jednością…

Tego dnia, tego wieczoru, byliśmy jednością…

10 kwietnia…
Od 15 lutego przebywam w Republice Czeskiej na studiach w ramach Unijnego projektu wymiany studentów Erasmus.
Jest sobota, dziś wędrownicy wyruszają na pierwszą wyprawę przygotowawczą do Andanzy. W ramach solidarności miałem plan, aby pokonać taki sam jak oni dystans. Niestety, pogoda skutecznie pokrzyżowała mi plany. Wczesna pobudka sprawiła jednak, że od około godziny 8 byłem już na nogach. W związku z rezygnacją z wyprawy stwierdziłem, że poświęcę trochę czasu na nadrobienie zaległości „służbowych”.
Pracę przerwał mi sms od Magdy, w którym pisała, że właśnie rozbił się prezydencki samolot, i prezydent Kaczyński najprawdopodobniej nie żyje. „Chyba żart” – taka była moja pierwsza myśl. Od razu uruchomiłem portale informacyjne aby zweryfikować informację. Nie wierzyłem temu, co zobaczyłem – to prawda. Jeszcze nie wiadomo, czy ktokolwiek, a jeśli tak, to kto zginął. Z minuty na minutę pojawiały się coraz to nowsze informacje. Odruchowo wysłałem smsy do chłopaków – są w trasie, więc mogą nie wiedzieć o tym, co się stało… sms do mamy i do Polaków, z którymi przebywam w Ołomuńcu – w końcu oni tak samo jak ja są odcięci od wszelkich informacji. Wielkie poruszenie.
Z uwagi na to, że komunikujemy się tutaj głównie za pośrednictwem portalu facebook, od razu zaczęliśmy się tutaj kontaktować, wymieniać informacjami, szukać nowych wiadomości na temat tego, co się stało. Ku naszemu zdziwieniu nasi znajomi studenci z innych krajów również dołączają się do nas, i wspólnie przeżywamy to, co się dzieje. Mijają minuty, godziny. Jedynym kanałem informacji jest internet, i facebook. Dla niektórych to śmieszne, że szybko dołączamy do grup, czy też wykazujemy „wirtualną” aktywność. Ale dla nas nie ma to znaczenia. Liczy się to, co się stało. Liczy się chęć bycia na bieżąco – tak bardzo chcielibyśmy być w tych chwilach w naszych domach…
Bardzo szybko odczuwamy potrzebę bycia razem – w Polskim gronie. Pada propozycja, o 20:00 spotykamy się, aby wspólnie obejrzeć film „Katyń”. Jakie było moje zdziwienie, kiedy poza Polakami na projekcji pojawiają się Francuzi, Irlandczyk, a nawet Azjata. Na szczęście udało się pozyskać angielskie napisy – dzięki temu wszyscy mogli zrozumieć film.
Podczas filmu panowała absolutna cisza – myślę, że każdy myślami był w rodzinnym kraju, ta atmosfera tego spotkania… coś niesamowitego – zupełnie jak cisza po zakończeniu filmu. Przez kilka minut po prostu siedzieliśmy – Polacy, Francuzi, Irlandczyk i Azjata…
Mówi się, że studenci jadący na Erasmusa szukają „rozrywki” i zabawy. Ten dzień i te wydarzenia pokazały jednak, jak bardzo siebie potrzebujemy. Udowodniły, że jest coś więcej między nami. Każdy z nas czuł tę niewidzialną więź, poczucie jedności i wspólnoty – pomimo tego, że znamy się półtora miesiąca, że pochodzimy z innych miast, że jesteśmy w różnym wieku, że mamy inne systemy wartości. Tego dnia, tego wieczoru byliśmy jednością.

phm. Sebastian Grochala HR

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *