Strona główna / 2. Z pola walki / Relacje / HONKER na Air Show’09

HONKER na Air Show’09

Termin – 29-30 sierpnia 2009
Miejsce – Radom
Okazja – pokazy Air Show 2009!


Skład:
Konrad Pawlak
Sebastian Grochala
Marcin Świątkowski
Kamil Lipniak
Mariusz Osenka
Maciej Drążek
Michał Bienias

_mg_4131_1

28 sierpnia 2009
Tak jak zadecydowaliśmy przed wyjazdem, troje z nas – Konrad Pawlak, Maciej Drążek i Michał Bienias dojeżdża do Radomia rowerem. Reszta korzysta z samochodu Sebastiana Grochali. Do przejechania jest ok. 160 km. Dystans ten był pierwszym takim długim jedynie dla Maćka i to on miał być słabym punktem naszej grupy. Okazało się zupełnie inaczej.

O umówionej 8:00 stawiamy się przed klatką Konrada Pawlaka. Jeszcze tylko pozbywamy się bagażu utrudniającego nam jazdę (nasz prekursor nie ma jeszcze bagażnika) i jesteśmy gotowi na pokonywanie kilometrów. Wyjeżdżając z Łodzi kierujemy się na Koluszki gdzie nasze nogi już solidnie rozgrzaliśmy dzięki pojawiającym się podjazdom. Z niezła prędkością bo średnio około 24 km/h przejeżdżamy przez kolejne miejscowości. W końcu dojeżdżamy do Koluszek gdzie urządzamy sobie drugie śniadanie. Tutaj też pokazujemy wyższość nad samochodami nie przejmując się żadnymi objazdami. Śmiało przejeżdżamy miedzy koparkami i zdziwionymi robotnikami.

Kilometry pokonujemy po mało uczęszczanych drogach, czasem nawet polnych- tzw. utwardzanych. Często pozbawia nas wielu sił wiatr wiejący w twarz, ale dzielnie dalej pedałujemy napędzając nasze koła. Czas nam płynie na rozmowach i obserwowaniu wiejskiego życia. Na trasie spotykamy traktory których kierowcy zachowują się jak rowerzyści- pokazując stronę w która chcą skręcić odpowiednią ręką. Około setnego kilometra robimy sobie kolejna dłuższa przerwę. Nie przejmujemy się koszem na śmieci czy ludźmi dziwnie na nas patrzącymi, śmiało kładziemy się pod sklepem na mokrej trawie.

Z małą już ochotą na jazdę przy doskwierającym słońcu ruszamy dalej. Droga mija trochę wolniej a przy siłach utrzymuje nas myśl, że niedługo będziemy mogli położyć się na trawie i obserwować niewiarygodne wyczyny powietrzne najlepszych pilotów świata. Po kolejnym posiłku zostaje nam do przejechania 30 km. Maćka zaczynają łapać skurcze co jest normalne na pierwszym dłuższym wyjeździe. Nie przeszkadza mu to jednak by jechać dalej. By dać choć chwile wytchnienia swoim nogą, urządza śmieszne akrobacje na rowerze.

W końcu mijamy z radością granice miasta Radom. Kierujemy się drogowskazami na „Air Show”. Droga dla nas wydaje się za długa. W końcu ulegamy pokusie i wstąpimy do „Biedronki” z której parkingu już widzimy pierwsze powietrzne pokazy. Od razu siły wracają.

W tym czasie reszta ekipy po nieco krótszej podróży także dociera do miasta. Wszyscy spotykamy się przy drodze gdzie każdy ma świetny humor widząc zapowiedzi show na niebie. Polski iskry trenowały… Naładowani wybieramy się na spacer po terenie przed lotniskiem- tam na stałe stoją niektóre maszyny. Niestety trzeba było wrócić do rzeczywistości kiedy dokoła zaczęło się robić ciemno. Nie wiemy przecież gdzie będziemy spać!

Najlepsze miejsce udaje nam się znaleźć na polu, które staje się niedługo potem polem namiotowym, na obrzeżach miasta przy mocno uczęszczanej drodze. Tu rozbijamy dwa namioty i jemy kolacje. Sebastian z Mariuszem chcąc oglądać samoloty cała noc nie wchodzą nawet do namiotów. Zasypiamy dość wcześniej jak na nas, bo ok. 22, w końcu jutro Wielki dzień i trzeba wstać przed świtem.

29 sierpnia 2009
Bez narzekania, co naprawdę świadczyło, że jesteśmy napaleni na to show, wstaliśmy punktualnie o godzinie 4. O piątej na polu jedynym śladem po nas została wygnieciona trawa. Będąc tak wcześnie nie mieliśmy problemów z pozostawieniem samochodu a tym bardziej rowerów. To czego się obawialiśmy- czyli kolejek zdziwiło nas najbardziej-przy kasach byliśmy pierwsi! Czekając na otwarcie, czyli aż do godziny 8, dookoła nas pojawiali się ludzie. Jako pierwsi przybyli usłyszeliśmy słowa uznania od „pana prezesa” a niedługo potem pojawił się dziennikarz, który zadał nam kilka pytań i zrobił zdjęcie. Nasza cierpliwość została doceniona- ZHR, Honker jak i nawet Konrad, który marzy o studiach w Dęblinie, zostali wymienieni na stronie Air Show. http://www.airshow.sp.mil.pl/index.php/pl/aktualnoci/121-pierwsi-na-air-show – hiperłącze

img_4008

No i stało się, o 8 byliśmy jednymi z pierwszych szczęśliwych posiadaczy biletów. Z harcerskim spokojem, nasłuchując komentarzy naszego speca od samolotów i śmigłowców- Konrada , oglądaliśmy statyczną wystawę na płycie lotniska. Niektóre budziły zdziwienie, inne zachwyt a kolejne po prostu się podobały. Zajęliśmy świetne miejsce przy barierkach z którego było doskonale widać pokazy dynamiczne w powietrzu, startowanie, lądowanie i kołowanie. Nie pozostało nic innego, jak rozkoszować się tym czasem.

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu. Na początek byliśmy świadkami pokazu szybowców i motorolotni Aeroklubu Polskiego, podczas którego wysłuchaliśmy uwag komentatora Tadeusza Sznuka i jednego z polskich paralotniarzy. Nadszedł czas na oficjalne rozpoczęcie Air Show, a na niebie pojawiła się biało czerwona flaga. Wszystko dzięki Polskim Iskrom. Aby pokazy mogły być kontynuowane na najbardziej atrakcyjnym poziomie, pogada musiałaby się poprawić. Niestety po kilku ciekawych przelotach popsuła się na dobre. Pokazy zostały przerwane, a my, podobnie jak wielotysięczna widownia, udaliśmy się do hangaru w poszukiwaniu schronienia przed deszczem. Organizatorzy wystawy, która się tam odbywała, nigdy nie mogliby liczyć na tak liczna widownie, gdyby nie ta okoliczność. By nie tracić czasu, wszyscy zaczęliśmy oglądać zdjęcia światowej sławy fotografa Mariusza Adamskiego i wystawę modeli maszyn wojskowych. Niestety szybko brakło atrakcji i wśród tłumu znaleźliśmy miejsce by odespać poranek.

W końcu deszcz dał sobie spokój, a my – poszukiwacze przygód – nie mogliśmy pozostać na to obojętnym. Pomimo chłodu który nam doskwierał- nie byliśmy przygotowani na takie warunki, oglądaliśmy miedzy innymi taniec śmigłowców Mi-24, pokaz symulacji akcji ratowniczej śmigłowca W-3Rm Anakonda. Niedługo potem pokazy dynamiczne zostały odwołane- komentator tłumaczył „z powodu niskiej podstawy chmur dalsze pokazy są niebezpieczne”.

Zrobiliśmy zakupy i udaliśmy się na miejsce nocowania. Jak się okazało nie byliśmy mile widzianymi gośćmi poprzedniej nocy, i trzeba było poszukać innego miejsca. Urządziliśmy się w pobliżu torów kolejowych w klimatycznym miejscu obok jakiejś wsi. Po pysznej grillowanej kiełbasce zapadliśmy w sen.

30 sierpnia 2009
Dzień zaczęliśmy o godzinie 8. W nocy przejechało kilka głośnych pociągów które niejednemu z nas przerwało piękne sny. Optymistycznie napawała nas pogoda- na niebie świeciło piękne słoneczko, a chmur po prostu nie było. Z racji, że mieliśmy niedziele należało przed pokazami udać się na mszę święta. O tej godzinie miasto było wypchane po brzegi turystami przyjeżdżającymi na pokazy. Policja miała pełne ręce roboty a okoliczni ludzie, by zarobić parę groszy, ofiarowali swoje podwórka jako parkingi.

Kościół znaleźliśmy, śniadanie zjedliśmy, mszę odbyliśmy, samochód zostawaliśmy pod kościołem i skorzystaliśmy z komunikacji miejskiej. Na miejsce pierwsi dotarli Konrad, Michał i Maciek z racji że zajechali rowerami. Dawno nie widzieliśmy tylu ludzi w jednym miejscu, a na zlocie XX-lecia ZHR można powiedzieć, że było mało ludzi, w porównaniu z tym co się działo pod lotniskiem. W trojkę rozstawiliśmy namiot i w znakomitych humorach obserwowaliśmy niebo, a tam szalał fiński zespół Midnight Hawks na samolotach Hawk. To był najlepszy pokaz jaki widzieliśmy dotychczas. Na szczęście reszta (Kamil, Sebastian, Marcin i Mariusz) widzieli wszystko stojąc w kolejce do wejścia. Potem pożegnał się z nami zespół Red Arrows zostawiając za sobą piękny ślad na niebie.
img_4042

Nadszedł czas na Su-27 – naddźwiękowy myśliwiec, który robił podczas swojego pokazu dużo hałasu. Niestety tysiące ludzi zamarło kiedy za drzew pojawił się czarny dym. Każdy z nas patrzył na siebie z niedowierzaniem. Mięliśmy nadzieje ze to jakiś specjalny zabieg dla uatrakcyjnienia widowiska. Niestety Tadeusz Sznuk rozwiał nasze wątpliwości. Dwoje białoruskich pilotów odbyło swój ostatni lot dla polskiej publiczności. Długo wśród widzów trwała cisza i panująca atmosfera oddawała hołd zmarłym. Po około 2 godzinach organizatorzy odwołali część dynamicznego pokazu by choć w ten sposób oddać hołd lotnikom.

Drużyna Honker z myślą, ze ten wyjazd nie ułożył się po ich myśli udała się w drogę powrotna. Rowery przebijając się przez zatłoczone drogi wyruszyły w nocną drogę powrotną. Choć było zimno, czasem za zimno, i ciało domagało się snu Konrad, Maciek i Michał o 3 w nocy byli w Łodzi. Z dumnie uniesioną głową przejechali puste miasto oświetlone latarniami. Reszta powoli posuwając się w korkach ulicznych zameldowała się w Łodzi około godziny 22.

Podsumowanie
Podczas wyjazdu mieliśmy dużo pecha: pierwszego dnia pogoda przeszkodziła organizatorom w wypełnieniu programu, drugiego katastrofa zakończyła pokazy. Pewnie w wielu głowach widzów pojawiła się myśl jak blisko nich znalazła się śmierć, i jak dużo każdy pilot ryzykuje odrywając się od ziemi w metalowej maszynie by sprawić przyjemność innym ludziom. Sport, który uprawia każdy pilot niesie ze sobą niewątpliwie dużo satysfakcji i adrenaliny. Każdy z nich ma za sobą przelatane setki godzin i wie, że najmniejszy błąd może kosztować go życie, lecz nie zawsze jest to zależne od człowieka. Często zawodzi po prostu maszyna na co żaden człowiek nie ma wpływu. Dla pilota latanie często jest sensem życia, tym co kocha. Każdy z nich wie, że w powietrzu może zdarzyć się wszystko. Ważne jest to by mieć tą świadomość i jednak mimo ryzyka mieć odwagę spełniać swoje marzenia. Śmierć każdego pilota jest wielka katastrofą, ale także jest śmiercią podczas robienia tego co się kocha, czy właśnie nie tak chciałby umrzeć każdy z nas?

Działając w życiu, robiąc cokolwiek ponosimy ryzyko. Idąc ulicą ponosimy ryzyko. Dlatego właśnie róbmy zawsze to co ma sens, to co wniesie coś do naszego życia albo nas uszczęśliwi, wtedy nie będziemy się bać śmierci…

bs. Michał Bienias

img_3589

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *