Strona główna / Harcówka / Do Komendantów

Do Komendantów

Obozy i kolonie za pasem, wszystko już chyba przygotowane, ale jest jeszcze szansa na ostatnie szlify. Ja do szlifowania zapraszam komendantów obozów. Druhny i druhowie! To na Was spoczywa odpowiedzialność za obóz. Ale nie tylko za zdrowie i życie uczestników (choć nie ulega wątpliwości, że to przede wszystkim) ale też za ich samopoczucie a nawet – wspomnienia!

Co mozna zrobić, zeby na obozie było dobrze? Kilka moich rad od „wujka dobra rada” – choć nie czuję się w tym ekspertem, choć obozy jako komendant mam za sobą tylko dwa (i dwa wędrowne). Liczę, że uzupełnicie myśli w komentarzach.

1. Zadbaj o centralne miejsce obozu. Najlepiej niech będzie to miejsce spotkań – stół, krzesła, ławki, fotele, leżanki, hamaki, pufy. Niech będzie tam sprzęt do herbaty, niech będą tam przekąski drobne. Mistrzem w budowaniu i opiekowaniu się takimi miejscami dla mnie zawsze będzie Jacek Broniewski, którego herbatki z ciasteczkiem są przecież legendarne dla każdego kto miał okazję z nim obozować. Po co takie miejsce? Po to, żeby spotykać się z komendantami obozów, rozmawiać z nimi, wyczuwać nastroje. Po to, żeby wiedzieli gdzie przyjść. Po to, żeby przyjmować oficjalne delegacje – o psychologicznym podejściu do kontroli San-Epidu możnaby przecież książki pisać. Po to, żeby przyjmować gości – kiedy przyjeżdżają oni na obóz, to miejsce jest naturalne, żeby posiedzieć, powspominać, popić herbatę.

2. Baw się na obozie. Organizuj turnieje siatkówki dla kadry, angażuj się w obozowe zabawy, jeśli drużyny nie zapraszają cię na ognisko – to sam zrób ognisko i ich zaproś. Albo chociaż jakieś mikroparty dla kadry – smażenie naleśników, śpiewanie, urodziny czyjeś czy granie w planszówki. W takich kadrowych imprezach pojawia się czasami pytanie – kto powinien na nie przychodzić? Nie mam prostej odpowiedzi – ale raczej nie powinno się nikogo wyrzucać. Wiadomo, że kadry podobozów też mają w nocy rożne rozrywki. Czasami lepiej zaprosić ich do Centrum Obozu niż pozwalać wyobraźni krążyć tam gdzie nie powinna. Oczywiście wszystko w uzgodnieniu z komendantami podobozów.

3. Bądź ponad sporami. To niby każdy wie, ale warto przypomnieć – jesteś komendantem/komendantką wszystkich. Nie faworyzuj macierzystej jednostki, nie defaworyzuj tych, którzy sobie nie radzą. Masz przede wszytskim sprawić, żeby każdy czuł się na obozie dobrze, masz łagodzić konflikty, masz być matką i ojcem dla niesfornych drużynowych.

4. Żyj obozowym rytmem. Jeśli drużyny wstają o 7.30, też wstawaj o tej porze (no – może nie później niż 8.30 ;). Jeśli wszyscy mają porządek w namiocie, miej go i ty. Jesli wszyscy jedzą przypalone – ty też jedz przypalone i to na końcu (no chyba, że nie starczyło – wtedy z kadrą ze zgrupowania zrobcie sobie na spokojnie jajecznicę).

5. Interesuj się. Wypytuj mlodych harcerzy o to jak im obóz mija. Michał Stasiak znał chyba każdego na swoim obozie z imienia, nazwiska, ksywki i ulubionego koloru. Postaraj się znać jak najwięcej harcerzy, niech wiedzą, że mają w Tobie wsparcie.

6. Zaskakuj. Z zaskoczenia zaproś kino polowe na obóz. Przygotuj gadżety i rozdaj je niepodziewanie. Zorganizuj oglądanie meczu reprezentacji we wsi. Przejmij na jeden dzień kuchnię i ugotuj coś ekstra, a kucharce daj wolne. Tak się buduje wspomnienia.

7. Zadbaj o kadrę zgrupowania. To często mieszanka – harcerze, przyjaciele harcerstwa, byli harerze, ludzie zupełnie nie związani z organizacją. Poznaj ich potrzeby, problemy i zapewnij im komfort. Jeśli ktoś ma problemy z harcerskim stylem – ot choćby jest palaczem – ustalcie miedzy sobą zasady, co można, czego nie można i tego się trzymajcie. Jeśli masz w zgrupowaniu dzieci – nie boj się, małe dzieci na obozie są super – znakomicie rozładowują atmosferę i dają dużo radości.

8. Znajdź zewnętrznego wroga. Brzmi groźnie? Nie chodzi o to, żeby wzbudzać w kimkolwiek negatywne uczucia, bardziej o zdrową rywalizację i spajanie Twojej drużyny. Wszyscy przywódcy wiedzą, że nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Dobrym materiałem na wroga jest inny obóz – wroga w cudzysłowiu, bardziej współzawodnika. Jak można „walczyć” z innym obozem – od choćby podchodów przez oficjalne zwody – międzyobozowe meczy czy gry, do bardziej wymyślnych figli. Jestem przekonany, że cała kadra mojego obozu w Mecikale w 2009 roku pamięta słynną akcję pod kryptonimem „fałszywy sanepid” – ot nasłanie falszywej kontroli zlozonej z kadry krakowskiego obozu na bratni obóz. Najważniejsze w takich harcach jest trzymać rękę na pulsie i zachować umiar – nie dopuścić do nieharcerskich zagrywek, czy też do rozwoju jakiejś niechęci między obozami. Na szczęście harcerze to na tyle kumaty naród, że raczej potrafią zachować dystans i szybko schładzać nadmiernie gorącą krew.

Powodzenia!

 

fot. Adam Przymusiała, zgrupowanie obozów w Lubrzy, 2006

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *