Kilka miesięcy temu, Michał wysłał nam esemesa- „Wylądowałem w mieście słoików”
Za kilka godzin był u nas z wielką szarlotką, którą kupił w biegu po drodze. Perę godzin przy gorących herbatach minęło bardzo szybko. Rozmawialiśmy o wszystkim, doktoratach, studiach, naszym okręgu, rodzinie, małżeństwie. Śmialiśmy się i było też trochę na poważnie. Graliśmy w planszówki- było tak ciepło. Rozmawialiśmy o książce, którą wraz z Gosią nam podarowali w dzień naszego ślubu. Śmialiśmy się, że Filip też powinien ją przeczytać, toż ona przecież jest o zrozumieniu kobiet przez mężczyzn i mężczyzn przez kobiety.
Michał był pierwszym gościem w naszym malutkim mieszkaniu. Zapalił nas do kilku zmian jakie potem wprowadziliśmy w naszym pokoiku, żeby było widniej, wygodniej.
Namawiał, żebyśmy przeprowadzili malowanie, kupili łóżko na antresoli.
Późnym wieczorem dostaliśmy wiadomość z podziękowaniem za miły wieczór i z obietnica dla Filipa pomocy w hufcu. Szybko odpisaliśmy, że cała przyjemność po naszej stronie i zapraszamy ponownie.
Michale, już nas nie odwiedzisz, ale na pewno się zobaczymy! A łóżko na antresoli to świetny pomysł! Tyle razy powtarzałeś, że kropla wody drąży skałę, wiedz, że będziemy drążyć dalej! Dzięki!
Patrycja i Filip Zdzienniccy





