W dniach 04-12.02.2012 r. odbył się kurs zastępowych Łódzkiego Hufca Harcerzy „Polesie” -„Szczyty 2012”. W tym roku weszliśmy w skład ZASP-y, czyli Zimowej Akcji Szkoleniowej Polesia. Na miejscu zbiórki stawiło się 12 dzielnych śmiałków oraz trzech nie mniej dzielnych członków kadry.
A oto skład Szczytów:
- Adrian Statkiewicz (1 ZDH)
- Adam Kraska (10 ŁDH)
- Sebastian Czubak (26 ŁDH)
- Mateusz Roślak (26 ŁDH)
- Aleksander Dobrzański (28 ŁDH)
- Bartosz Ozdoba (28 ŁDH)
- Maciej Weder (40 ŁDH)
- Bogumił Dembiński (40 ŁDH)
- Sebastian Fijałkowski (40 ŁDH)
- Krzysztof Szewczyk (106 ŁDH)
- Bartłomiej Rubaj (106 ŁDH)
- Norbert Frankowski (106 ŁDH)
oraz
- Mateusz Idzikowski – komendant
- Szymon Bukowicz – zastępca komendanta
- Mateusz Wróblewski – oboźny
Pierwszy weekend spędziliśmy bardzo intensywnie w SP nr 44, na Retkini. Zajęcia poprowadzili instruktorzy z hufca i chorągwi. Już od samego początku zaczęliśmy swoją przygodę z postacią Jana Piwnika, poznając w trakcie kursu osobę legendarnego majora związanego z Górami Świętokrzyskimi. W mroźny poniedziałek 06 lutego wyjechaliśmy w wyżej wymienione góry wraz ze „Szlakami”, które do nas dołączyły. Zamieszkaliśmy w Św. Katarzynie, u podnóża parku narodowego, gdzie po przyjeździe przywitał nas śnieg (w Łodzi go w ogóle nie było) oraz chyba jeszcze większy mróz. Zakwaterowaliśmy się w schronisku młodzieżowym i od tamtego momentu na „Szczytach” zaczął się intensywny czas realizowania zadań kursowych, do których należało: napisanie 10 planów zbiórek, zdobycie sprawności, opowiedzenie gawędy, autoprezentacja, wymyślenie 10 harców dla zastępu, przeprowadzenie zbiórki, zrobienie wpisu do kroniki kursowej, zaliczenie lektury oraz znajomości Prawa Harcerskiego, przeprowadzenie gry pięciominutowej, napisanie planu pracy, zrealizowanie „niewidzialnej ręki”, ocena kadry z pełnienia funkcji zastępowego oraz, budząca grozę, kategoria X. Oprócz wypełnionego zadaniami „polesiackiego” kursu zastępowych znaleźliśmy czas, aby wybrać się w góry i korzystać z uroków miejsca, w którym się znaleźliśmy. Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy i już w piątkowe popołudnie trzeba było wracać do Łodzi. Ostatnie 2 dni kursu spędziliśmy realizując i poprawiając zadania, ale również biorąc udział w grze nocnej – zaskakującej, bo odbywającej się podczas ostatniej nocy kursowej. W słoneczne niedzielne południe zakończył się rozkazem i rozdaniem patentów kolejny kurs zastępowych „Polesia”.
Niech żałuje ten kto nigdy nie brał udziału w „Szczytach”!
Mateusz Idzikowski
Tegoroczny kurs zastępowych ,,Szczyty 2012’’ odbył się w terminie 04-12 lutego. Pierwsze dwa dni spędziliśmy w Łodzi, w SP nr 44 im. Jana Molla. Był to zalążek tego, co miało nas spotkać w przeciągu najbliższego tygodnia: bardzo dużo pracy.
Podczas tego spotkania obyły się zajęcia dotyczące m.in. pisania planów pracy, tworzenia obrzędowości zastępu i opowiadania gawęd. W ciągu tych dni zdobyliśmy również kursowe chusty w kolorze szarym. Jednak wszystko toczyło się dość spokojne i leniwe. Prawdziwa praca miała się zacząć dopiero w poniedziałek, 6 lutego, kiedy to wyjechaliśmy do miejscowości Św. Katarzyna w górach Świętokrzyskich. To właśnie od tego dnia zaczęła się ciężka harówka.
Do końca kursu mieliśmy obowiązkowo ukończyć kilka wyznaczonych nam zadań (np. napisać 10 harców, rozpisać 10 planów zbiórek i plan pracy). W skład kadry ,,Szczytów’’, wchodzili: komendant kursu, Mateusz Idzikowski – drużynowy 106 ŁDH, zastępca komendanta, Szymon Bukowicz – drużynowy 26 ŁDH i oboźny, Mateusz Wróblewski – drużynowy 26 ŁGZ.
W górach siedzieliśmy do piątku, 10 lutego. W międzyczasie, wszelki dany nam czas wolny spędziliśmy na wykonywaniu zadań. Siedzenie do 1:00 w nocy nie było rzadkością. Był to najcięższy tydzień w moim życiu. Jednak obfitował on również w przygody, jak np. ta, podczas której wchodziliśmy na najwyższy szczyt gór Świętokrzyskich – Łysicę, czy te, podczas których obywały się różnorakie zajęcia dotyczące prowadzenia zastępu.
Do Łodzi wróciliśmy w piątek, w godzinach popołudniowych. Jednak powrót do naszego miasta nie oznaczał końca kursu…wręcz przeciwnie… te ostatnie 2 dni najbardziej dały się nam we znaki. Był to czas na ostateczne poprawki i oddawanie zadań. Wszyscy maksymalnie wytężali umysły, aby zaliczyć kurs z jak najlepszym wynikiem. W nocy z soboty na niedzielę (11-12 lutego) spotkała nas niemała niespodzianka… a mianowicie, mieliśmy grę nocną razem ze ,,Szlakami’’ (warsztaty dla zastępowych). Ta ostatnia noc była pełna wrażeń. Po grze ci, którzy jeszcze nie skończyli swoich zadań, otrzymali ostateczny czas na oddanie prac do 4:00 rano. W niedzielę mieliśmy pobudkę po 9:00. Tego dnia musieliśmy się już tylko spakować i po sobie posprzątać. Potem była najprzyjemniejsza (dla niektórych najgorsza) część kursu… rozdawanie patentów. Po tym rozdaniu wszyscy się pożegnali i rozeszli się do domów. Kurs był naprawdę ciężki, ale dostarczył nam wszystkim niezapomnianych wrażeń i przygód, a także stworzył przyjaźnie na długie lata.
druh Krzysztof Szewczyk
106 ŁDH im. Zawiszy Czarnego


