Strona główna / Wyróżnione / O odpowiedzialności, przewidywaniu i nie tylko…

O odpowiedzialności, przewidywaniu i nie tylko…

Wiem, że tytuł nie jest nośny i może odstraszyć potencjalnych czytelników. A tak to jest z tymi słowami w praktyce, że póki jest dobrze, to lepiej nie truć, nie przypominać i nie pouczać, bo każdy z nas jest bardzo mądry. Gdy jednak stanie się coś bardzo przykrego, nie daje nam to spokoju i zastanawiamy się, co by było, gdybym zachował się inaczej, zachował się właściwie.

Dochodzę do wniosku, że otaczają nas różnego rodzaju normy wynikające z obyczaju i z prawa, o których doskonale wiemy i według których powinniśmy żyć. Dzięki nim powinny nas ominąć nieprzyjemne koleje losu i inne zawirowania. Ich naginanie, naciąganie, czy po prostu omijanie, jest jednak naszą codziennością. Robimy tak, bo inni tak czynią, bo to przecież nic złego, bo nic się nie stanie, bo ktoś się nie dowie itp. Następnie szybko zapominamy o sprawie mimo płynących ostrzeżeń – wewnętrznych ze strony sumienia i zewnętrznych znaków ze strony innych osób lub szeroko rozumianej przyrody (a tak naprawdę od Boga).

To sprawia, że pozwalamy sobie na coraz więcej – tym bardziej, że jako harcerze działamy przecież w imię wzniosłych i ważnych idei. Łamanie drobnych zasad jest przecież uzasadnione. Sprzyja temu zbyt słaba, powiedzieć należy, że niewychowawcza postawa przełożonych, którzy przymykają na wiele rzeczy oko. To sprawia, że atmosfera panująca w środowisku jest świetna. Chyba naprawdę się lubimy, lecz czy potrafimy nadal od siebie wymagać? Czy potrafimy postawić sprawy kategorycznie? Czy potrafimy powiedzieć nie, gdy słyszymy o propozycji, która nie do końca jest zgodna z wyznawanymi zasadami, lecz przecież służy wyższemu celowi?

To jest tekst przede wszystkim autokrytyczny, człowieka, który czuje się jak syn marnotrawny – popełnił dwa poważne błędy, ale chyba się odnalazł. Raz był zbyt słaby i zbyt głupi by odmówić a drugi z różnych powodów brnął w kłamstwo w imię spokoju i ochrony innych. Nauczka z całego zdarzenia nie była na całe szczęście mocno bolesna i kosztowna. Nikt fizycznie nie ucierpiał. Nie mógłbym sobie jednak darować, gdybym ja sam i wielu z nas organizujących harcerskie zajęcia, zbiórki, biwaki i obozy, nie wziął sobie tej nauki do serca. Wtedy zdarzenia i rzeczy przeszłe, z których musimy wyciągać wnioski, nie miałyby sensu.

Co jest więc tą nauką? By nie przesadzać ze zbyt przeładowaną formą w stosunku do treści organizowanych zajęć. Nie trzeba spalić lasu by zachwycić się pięknym ogniem wieczornego ogniska. Przede wszystkim jednak normy i zasady są po to, by się do nich stosować, a nie je omijać! Musimy myśleć o wszelkich konsekwencjach naszych działań! Musimy być stanowczy we wcielaniu w życie naszych zasad. Powinniśmy każdorazowo reagować, gdy widzimy, słyszymy lub czujemy, że inny popełnia błąd.

Wreszcie, najważniejsze zadanie spoczywa na przełożonych – komendantach obozów, kolonii, hufcowych, komendantach chorągwi i członkach Zarządu Okręgu. Nie możemy w imię przyjaźni oraz naszych błędów z przeszłości pozwalać na sytuacje ryzykowne, niezgodne z przepisami. Powinniśmy też racjonalnie wyjaśniać nasze stanowiska. Kłania się klasyczna życiowa prawda – póki jest dobrze, to jest dobrze, a jak coś się stanie, to nie ma przebacz, nie ma uśmiechów. Wtedy mogą czekać na nas nieprzyjemne rozmowy z przedstawicielami władz, rodzicami harcerzy itp. W sytuacji krytycznej, gdy dochodzi do wypadku, poważnej choroby, kradzieży, zagubienia wartościowych rzeczy, itp. bardzo mocno traci nasza organizacja. Od tego jak się uporamy z problemem, który wystąpił wiele zależy. Po co jednak doprowadzać do takiej sytuacji – w wielu sytuacjach mogliśmy być przecież mądrzejsi przed szkodą.

Patrząc od tej strony, harcerstwo to trudny kawałek chleba, bo to nie tylko wychowanie i idący za nim program, o którego atrakcyjność tak mocno zabiegamy, lecz również kwestie bezpieczeństwa i odpowiedzialności za los powierzonych nam wychowanków. Jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu tego tekstu podejmie w określonym momencie swojej instruktorskiej służby prawidłową (choć wcale nie najwygodniejszą i niełatwą decyzję) uznam, że warto było podzielić się z Wami swoimi refleksjami starego, grzesznego trampa.

KRAD

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *