Obóz 17 ŁDH

Pełna nazwa drużyny: 17 Łódzka Drużyna Harcerzy im. Jerzego Szletyńskiego

Kadra podobozu:
komendant – pwd. Konrad Pawlak HO,
zastępca komendanta – ćw. Filip Dymarczyk,
oboźny – ćw. Maciej Drążek,
zastępca oboźnego – wyw. Piotr Grzelak

Miejsce: Kurki koło Olsztynka

Czas trwania: 6- 28.07.2011

Opis obozowej obrzędowości:
W tym roku drużyna przebywała na zgrupowaniu polskich sił specjalnych „Pogrom”. Jego celem było wyłonienie najsprawniejszej jednostki, pozostałe natomiast miały zostać zlikwidowane ze względu na cięcia budżetowe. Do zmagań przystąpiły jednostki (zastępy): MJDS Formoza (Dziki), JW GROM (Zastęp Próbny), 1. PSK (Świstaki). Zgrupowanie poprzedzone zostało krótkim szkoleniem (biwakiem), podczas którego żołnierze otrzymali (zbudowali) nową broń strzelecką (ze sklejki).

W pierwszych dniach „Pogromu” w pobliżu obozowiska powstał mały plac treningowy, składający się z trzech transzei (okopów) i stanowiska dowodzenia (umocniony szałas). Spory związek z wojskowym charakterem zgrupowania miał też budynek sztabu (kadrówka), zbudowany przy użyciu pałatek przeciwdeszczowych pochodzących z WP.

Opis najciekawszego, najbardziej spektakularnego obozowego wydarzenia:
Trudno wskazać tu wydarzenie, które spełniałoby oba powyższe kryteria. Z pewnością najbardziej spektakularne były zjazdy linowe. Jednakże ciekawsze od nich mogą wydawać się zwiady, lecz w tym wypadku należałoby opisać je z przynajmniej czterech różnych perspektyw. Tak więc wybór padł na wydarzenie szczególnie charakterystyczne dla tego właśnie obozu – bitwę wodną.

Dzień rozpoczął się dla „Pogromu” zajęciami z samoobrony. Na szczęście, ze względu na uczciwą rywalizację, zdobyte umiejętności nie przydały się w dalszej części obozu. Tego dnia pogoda wyjątkowo nam sprzyjała, więc krótko po południu, ubrani w lekkie stroje, ruszyliśmy nad jezioro.

Każdy miał ze sobą zdobyty sprzęt: butelki, baniaki, foliówki, hydronetki itp. Napełniliśmy je wodą, po czym wdrapaliśmy się po dość wysokim i stromym (jak to przy jeziorach rynnowych bywa) zboczu na plac treningowy. Aby zachować pozory celowej walki, ustaliliśmy, że jedna ekipa (2 jednostki specjalne) atakuje umocnienia polowe, zaś druga (jedna jednostka specjalna, kadra oraz goście – byli drużynowi) próbuje je obronić. Na placu treningowym szybko powstały osłony z opon i stanowiska hydronetek. Ponadto niektórzy postanowili kryć się za drzewami, w szałasie, okopach (to był zły pomysł!) i za jakąś poszarpaną flagą USA.

Po rozpoczęciu ataku, w ciągu kilku minut wszyscy zostali przemoczeni do suchej nitki. Jako że liczba walczących nie zmieniała się, bój kończył się dopiero po wyczerpaniu całej amunicji. Bitwę powtórzyliśmy kilka razy, po czym posprzątaliśmy pobojowisko i mokrzy oraz szczęśliwi powróciliśmy do podobozu.

Filip Dymarczyk

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *