Strona główna / 4. Historia magistra vitae / Wywiady / Wywiad rzeka – M. Grelewski, nowy wódz

Wywiad rzeka – M. Grelewski, nowy wódz

Wywiad z nowym Przewodniczącym Okręgu Łódzkiego ZHR, phm. Michałem Grelewskim

Wywiadowca: Michale, gratuluje objęcia funkcji Przewodniczącego Okręgu!

Michał Grelewski: Dziękuję Ci bardzo.

Czy mógłbyś opowiedzieć Wywiadowcy jak to się stało, że zostałeś Przewodniczącym ? Wprowadzić nas w kuluary waszych wewnętrznych ustaleń?

Jak to się stało… Stało się prosto: przewodniczący Przemek Czuma zrezygnował z tej funkcji, ja zgodziłem się kandydować i zarząd tą kandydaturę poparł. Natomiast było to przez Przemka planowane i uzgadniane ze mną… tak się dzieje po prostu, że funkcje w Zarządzie się zmieniają.

Jeśli chodzi o pozostałych członków Zarządu, to czy ich funkcje się w tym momencie zmieniają? Jaki podział obowiązków planujesz i czy Przemek Czuma dalej będzie was wspierał jako członek zarządu?

Ewelina [Papieska] jest skarbnikiem, Przemek będzie wiceprzewodniczącym, czyli tak naprawdę zamienimy się funkcjami; będzie odpowiadał za kwestie finansowe (razem z Eweliną) i administracyjne, oraz za sprzęt. Natomiast my  już zaczynając kadencję, ponad rok temu, stwierdziliśmy, że będziemy pracować w grupach problemowych; tak naprawdę każdy z członków zarządu taką grupę objął i te grupy działały lepiej lub gorzej. Teraz zamierzamy tylko trochę te grupy zreorganizować, zacząć współpracować też z kilkoma ludźmi spoza Zarządu Okręgu jako z takimi pełnomocnikami. Tak naprawdę dużo się nie zmienia i wymieniając po kolei:  Piotrek Czaiński będzie się zajmował polityką szczepową, chcemy żeby szczepy były takim przedłużeniem zarządu w terenie i on będzie miał współpracownika spoza Zarządu, ale jeszcze tego nie ujawniamy. Dorota [Wencel] będzie pełniła funkcję w grupie „medialno-reprezentacyjnej”, jej głównym zadaniem będzie organizowanie spotkań z ważnymi osobami. Zaniedbaliśmy to ostatnio, a chcemy się spotykać z różnymi, ważnymi ludźmi, tak by wiedzieli oni o tym, że istniejemy. Hania [Drabik-Zalewska] poza tym, że jest sekretarzem, zajmuje się też kwestiami obozowymi, czyli tym, żeby obozy były zatwierdzone, rozliczone, zwizytowane,  a także by obozy jeździły na turnusy. W tym roku mamy już dwa obozy turnusowe i uważamy to za sukces. Kamil Szczerkowski zajmuje się Agencją Dostaw Harcerskich i działa już od roku trochę po cichu. Teraz chcemy, żeby wyszedł z cienia i żeby jego oferta byłą dostępną dla szerokiej publiczności.

Rozumiem. Powiedz, czy zaraz po objęciu funkcji planujesz jakieś pierwsze szybkie decyzje? Mam na myśli jakieś zmiany „na już”.

Jedyna zmiana, która będzie istotna dla instruktorów okręgu, tak mi się wydaje, to jest powrót do tradycji dyżurów Zarządu Okręgu. Będę dyżurował co tydzień na Rewolucji, jeszcze ustalamy jaki to będzie dzień i jakie godziny. Zawsze będzie ze mną jeszcze jeden członek zarządu, odpowiedzialny za jakąś grupę. To będzie taki czas, kiedy każdy będzie mógł przyjść pogadać o swoich problemach i będziemy mogli coś na nie wspólnie poradzić.

Michale, a jakie są, z Twojego punktu widzenia, największe bolączki naszego Okręgu? I od razu drugie pytanie: jakie są dla Ciebie najważniejsze cele i priorytety, z czym będziesz próbował się zmierzyć w pierwszej kolejności, a z czym w dłuższej perspektywie?

Jak zaczynaliśmy kadencję, to myśleliśmy dużo o tym, czym powinien się zajmować Zarząd Okręgu oraz jakie są priorytety – i w zasadzie to się za bardzo nie zmienia. Jeśli chodzi o bolączki, to największą bolączką jest chyba bardzo prozaiczna, a mianowicie są nią finanse okręgu, które ciągle nie są tak stabilne i nie są tak obfite jak byśmy chcieli. Dużo nas kosztuje utrzymanie lokalu okręgu, z czego może nie wszyscy sobie zdają sprawę. Chcemy w tej sferze wymyślić jakieś dobre rozwiązania; szczególnie zależy nam na tym, żeby skutecznie rzeczywiście zdobywać dotacje, ponieważ uważamy, że jest to główne źródło zewnętrzne, z którego powinniśmy pozyskiwać środki.

Czyli nie widzisz szans na to, by zbilansować budżet Okręgu bez uzyskiwania dotacji z zewnątrz?

Myślę, że w tej chwili to nie jest możliwe. To by się wiązało z większymi opłatami członków naszej organizacji tzn. np. harcerzy, którzy jadą na  obóz i płacą więcej, a okręg zwiększą koszty pośrednie. My dążymy do tego, żeby harcerze i instruktorzy jak najmniej do tego dokładali, a żeby jak najwięcej brać od różnych grantodawców.

Znaczy to, że nie rozważaliście w ogóle rozwiązań takich jak np. zwiększanie składki pobieranej od harcerzy na rzecz np. utrzymania lokalu okręgu?

Nie, raczej takie pomysły się nie pojawiały. Składkę zwiększamy tylko wtedy, gdy są zwiększane składki centralnie przez Naczelnictwo. Uważamy, że takie opodatkowanie to nie jest dobry pomysł, staramy się szukać innych rozwiązań. Być może chcielibyśmy też uzyskać wsparcie także od jakichś prywatnych sponsorów, ale to jest trudna rzecz i jak na razie się nie udaje. Liczymy na to, że może w przyszłości jakoś się uda, ponieważ mamy takie wrażenie, że jesteśmy organizacją , która jest silna i która może być atrakcyjna dla grantodawców i sponsorów – tylko nie bardzo wiemy jak to wykorzystać.

Wykorzystanie dotacji to faktycznie dobry pomysł, tylko że, przynajmniej z mojego punktu widzenia, większość dotacji pozyskuje obecnie zaledwie kilku, indywidualnie działających, instruktorów : Paweł Joachimak, Sebastian Grochala czy Michał Grelewski. Myślę, że ciągle brakuje w naszym Okręgu ludzi, którzy by się tym zajmowali. Czy ty widzisz jakieś rozwiązanie takiej sytuacji?

To, że mówisz: „Paweł Joachimiak, Sebastian Grochala” to oznacza, że nie zdajesz sobie sprawy, ile my dotacji pozyskujemy. Bo są takie dotacje z Urzędu Miasta czy Kuratorium, które pozyskujemy niemal stale, rokrocznie (antyalkoholowa, antyprzemocowa, antynarkotykowa oraz dotacje na obozy). Paweł Joachimiak oczywiście pozyskuje też różne, ale nie tylko, bo jest też Janek Czuma, który pozyskuje środki z MON, czy udaje nam się czasami pozyskać dotacje z Narodowego Centrum Kultury. Natomiast to ciągle jest mało, bo jest jeszcze wiele miejsc, gdzie można spróbować. My próbujemy, ale niestety z różnym skutkiem. Pytasz tutaj o osobę, która by się tym zajmowała – to jest jeden z  naszych priorytetów, żeby znaleźć Fundraiser’a który się na tym zna, który chciałby i mógłby to robić. Zastanawiamy się, próbujemy z różnymi ludźmi. Takie zadanie dostał właśnie Sebastian Grochala, żeby wyszukiwać dotacje, ale być może będziemy szukać jeszcze kogoś zupełnie z zewnątrz.

Rozumiem, będziemy czekać na dalsze działania Zarządu w tej kwestii. Natomiast finanse to była ta pierwsza bolączka. Jakieś inne?

Jest ich dużo tak naprawdę…

Oczywiście, ale macie jako Zarząd określony zasób sił i środków.  Czym chcielibyście się więc zająć w najbliższym czasie, a czym w dłuższej perspektywie – do końca kadencji?

Na pewno chcielibyśmy zbudować markę łódzkiego ZHR-u, która nazywać się ma właśnie ŁÓDZKI ZHR, chcemy być widoczni w wielu miejscach i – tak jak mówiłem – chcemy, żeby ważni ludzie wiedzieli o tym, że istniejemy. Często spotykamy się z sytuacja, że jak już coś robimy, jak już gdzieś wychodzimy, to ludzie są zachwyceni tym, że jesteśmy, że działamy, ale mówią: nigdy wcześniej o was nie słyszeliśmy. Dzieje się tak, ponieważ my żyjemy tak trochę w ukryciu, wykonujemy naszą mrówczą pracę, która jest pracą bardzo ważną i bardzo dobrej jakości, ale mało ludzi o niej wie. Mi osobiście bardzo zależy na tym, żeby zaistnieć w Łodzi, przebić się trochę do mediów, przebić się do świadomości ważnych ludzi, a przez nich też do świadomości zwykłych łodzian, ponieważ uważam, że może to przynosić różne korzyści, np. ułatwiać przeprowadzanie naborów czy pomagać przekonać kogoś by dał nam pieniądze na jakiś cel itd. Widoczność jest to mój cel od początku obecności w zarządzie, który cały czas jest, trochę lepiej lub gorzej, wypełniany.

Mam też do Ciebie pytanie związane z tematem, który pojawia się chyba przy okazji każdej zbiórki wyborczej okręgu: gospodarka sprzętowa i komisja rewizyjna. Także wybierając ten Zarząd pojawiały się plany zajęcia się tym tematem, spisania i uporządkowania sprzętu. Ja nie widzę jakichś działań na szerszą skalę w tej kwestii, ale być może wyprowadzisz mnie z błędu? I czy przewidujesz jakieś konkretne działania, które mogły by poprawić obecną sytuację?

To jest rzecz, która może nie należy do moich ulubionych tematów, ale zdaję sobie sprawę, że jest ważna i że musi być priorytetem. Jest plan, żeby rzeczywiście się spisać, jest cyfrowa książka inwentarzowa, której powinniśmy użyć i mamy nadzieję, że to się zacznie w te wakacje, czy przed nim. Ja zdaję sobie sprawę, że takich zapowiedzi już było dużo, ale mogę tylko powiedzieć, że będę się starał, żeby tym razem się to wydarzyło. Wiem też, że niektóre środowiska mają porządek i mają sprzęt pospisywany. Nie ma tego centralnie, ale są kwatermistrzowie szczepów, którzy wiedzą, co jest na stanie. Pozostaje więc kwestia spisania tego w jedno miejsce i skontrolowania. Czas obozów to jest taki czas, kiedy wywleka się wszystko z magazynów i można to zrobić. Być może z tą taką świeżością, którą mamy teraz, tzn. że ja jestem nowy na funkcji, Przemek jest zwolniony z funkcji i może się zająć tematem jakim jest sprzęt w tym momencie. Mam nadzieję, że to będzie działać. Jeśli chodzi o komisję rewizyjną, to mimo, że jej przedstawiciele pojawiają się na spotkaniach zarządu, to nie podlega ona pod Zarząd Okręgu i jest ciałem, które ma m. in. Zarząd kontrolować. I pytanie to częściowo należało by skierować do nich,  a nie do mnie.

Mam nadzieję, że z komisją rewizyjną może też uda nam się kiedyś porozmawiać. Cieszy fakt, że gospodarka sprzętowa pozostaje jednym z priorytetów Zarządu. U nas w redakcji szykujemy numer jubileuszowy i tematem nr 1 jest stulecie harcerstwa. Dlatego  mam do Ciebie także kilka pytań w tym temacie. Na początek: jak pierwsze wrażenia pozlotowe?

Zlot był dobrze zorganizowany, dobrze przeprowadzony i myślę, że brakowało naszemu Okręgowi wydarzenia takiego jak zlot, bo ostatni był nie pamiętam kiedy. I tutaj nie ma co, w zasadzie, za dużo mówić o tym, bo każdy kto tam był czuł tą wspólnotę i to, że było nam to potrzebne. Myślę, że tutaj warto chwilę poświęcić na to, co wydarzyło się bezpośrednio przed zlotem, czyli rozpoczęcia w Manufakturze. To była rzecz dla nas nowa – pokazanie się łodzianom, pomysł apelu i ułożenia lilijki w chyba najbardziej uczęszczanym miejscu – czy tego chcemy czy nie – w naszym mieście. To była rzecz, która fajnie się wydarzyła. Co do całej akcji, to było kilka niedociągnięć, ale myślę, że obroniliśmy się samą harcerskością. To znaczy tym, że przyszliśmy tam w mundurach, ustawiliśmy się równo, każdy wiedział co trzeba robić na apelu. To jest ten element polityki wychodzenia i pokazywania się, która jest moim priorytetem, dlatego bardzo cieszę się, że się to odbyło.

To był pierwszy z ważnych elementów obchodów Stulecia, zaraz wyprawa do Lwowa, a potem Zlot w Krakowie. Powiedz, jak znajdujesz frekwencję reprezentantów naszego okręgu w uroczystościach we Lwowie, a jaki udział naszego okręgu byłby satysfakcjonujący na zlocie w Krakowie?

Jest to po pytanie trochę bardziej do komendantów chorągwi niż do mnie, czy oni są zadowoleni z frekwencji. Jest tak, że tych imprez jest dużo i energię trzeba jakoś rozłożyć. Ciężko będzie, by wszyscy byli wszędzie. Ważne jest to, mówię tutaj o imprezach ogólnopolskich, żebyśmy pokazali się godnie. Nie chodzi tu nawet o ilość, ale o jakość, o zgranie. Okręg Łódzki był zawsze postrzegany jako ten, którego znakiem firmowym jest jedność, z czym różnie bywało w Polsce, a u nas było z tym zazwyczaj dobrze. I to jest ważniejsze. Jeśli chodzi o Zlot, to dużo łódzkich instruktorów jest zaangażowanych w działania. Ja wiem tutaj o męskiej stronie, dużo chłopaków, w tym również ja, tworzy grę zlotową, która będzie bardzo nowoczesna, będzie czymś czego jeszcze nie było na zlotach harcerskich. To też jest ważne, żeby zaznaczyć  się w działaniu, a nie w samej obecności.

Być może wywiadowca będzie rozszerzał swoje grono czytelników poza obszar naszego Okręgu i znajdziemy wspólną płaszczyznę działań w promocji naszego środowiska. Ja, w imieniu całej redakcji, życzę Tobie Michale wraz z całym zarządem owocnej pracy i by udało Wam się zrealizować jak najwięcej z przedstawionych tu deklaracji. Zachęcam też do wykorzystywania Wywiadowcy jako platformy komunikacji z członkami Okręgu.

Oferta jest atrakcyjna, zobaczymy [śmiech]. Dziękuję i do usłyszenia.

Rozmawiał:
Wojciech

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *