Wywiadowca: Jak w ogóle odnosisz się do takiej idei jak Tydzień Patriotyczny, na zakończeniu którego graliście?
Tomasz Budzyński: Bardzo dobrze się odnoszę, jestem patriotą polskim, więc jestem za Tygodniem Patriotycznym.
Mówisz, że jesteś patriotą. A w ogóle, we współczesnych czasach, jak być patriotą? Dawniej to było bardzo proste: naród był zniewolony, można było walczyć z okupantem…
Patriotyzm to jest dla mnie miłość do swojej ojczyzny. Ja jestem Polakiem i swoją ojczyznę kocham. Nie zamieniłbym na inną.
A jak to się objawia, na przykład?
Wiesz co… To się objawia w różny sposób, w zależności od kontekstu – można powiedzieć – polityczno-historycznego. Inaczej w czasie wojny – objawia się generalnie na przykład w tym, że mężczyzna staje do walki z najeźdźcą. To jest obowiązek każdego mężczyzny w czasie wojny – bronić swojego kraju, swojej rodziny, itd. Natomiast w czasie pokoju to trochę inaczej; mi się wydaje, że wtedy ta ojczyzna jakby zmniejsza się do takich bardziej lokalnych wymiarów, wiesz o co chodzi, co mam na myśli?
Tak zwany patriotyzm lokalny?
Dokładnie! Ja tak myślę, że jak jest wojna, to właściwie ten patriotyzm jest globalny bardziej, taki państwowy; natomiast w czasie pokoju ta ojczyzna człowieka się tak jakby zmniejsza trochę, do tego jego miasta, do tej jego wsi. No i ja uważam, że wtedy należy dbać o dobro tego swojego najbliższego chociażby otoczenia. Dla mnie to jest tak najogólniej.
A czy sądzisz że jako Armia gracie jakieś piosenki patriotyczne? Przekazujecie takie wartości?
Jakby Ci to powiedzieć… W jakimś sensie Armia – sama nazwa to wskazuje – prowadzi walkę. Ale generalnie mogę powiedzieć, że my prowadzimy taką walkę bardziej duchową, z demonem. To jest najgorszy wróg człowieka tak naprawdę: demon. Nie drugi człowiek, tylko diabeł. Więc zespół Armia prowadzi walkę duchową z demonami. Ale gramy takie [patriotyczne] utwory; na przykład w tym roku otrzymaliśmy zamówienie na stworzenie utworu z okazji jubileuszu sześćsetlecia bitwy pod Grunwaldem. I zagraliśmy ten utwór, i jeszcze raz; dzisiaj graliśmy go na koncercie i jest to – można powiedzieć – utwór patriotyczny. [jego tytuł to „Jeszcze raz, jeszcze dziś”]
Powiem Ci, że wcale nie jest łatwo napisać taki utwór o miłości do ojczyzny swojej. Bo żeby nie popaść w jakiś taki tani kicz…
… utarte szablony?
Tak – … to jest bardzo trudna sprawa. Natomiast ja pisałem ten tekst w takim kontekście: co by było, gdyby dziś spotkała nas taka – powiedzmy – napaść. Bo przecież wszystko się może zdarzyć. Ludzie w XX wieku, jak się skończyła I Wojna Światowa, która była dla nich czymś strasznym, to w życiu nie myśleli, że może przyjść w ogóle jakakolwiek wojna. Tak ludzie myśleli w Europie. A przyszła Druga zaraz, i to jeszcze gorsza. Więc naiwnością jest myśleć, że nic nas nie spotka, nikt nas nie napadnie. To bardzo szybko może się zmienić na świecie. Dlatego ten utwór jest trochę o tym, co by było, gdyby taka sytuacja się powtórzyła. Ja myślę, że jeszcze w Polakach nie umarł duch. W mężczyznach głównie – ale bez przesady, kobiety też walczyły w czasie wojny. Żeby bronili swojego kraju. Ja bym bronił.

Wspominałeś na początku koncertu, że Twoje dzieci należą do harcerstwa. Z czyjej to było inicjatywy: Twojej, żony, może same dzieci wyszły z takim pomysłem?
I moje dzieci chciały, i ja uważam, że harcerstwo w obecnych czasach jest dla dzieci i młodzieży najlepszą formą – nie chce tu powiedzieć: „spędzania czasu wolnego”. Ja ci powiem tak: też bym chciał jeździć na obóz na 3 tygodnie do lasu i cieszę się, że moje dzieci mogą jeździć i tam tak wspaniale przez te 3 tygodnie w lesie spędzać czas, a nie siedzieć przed komputerem i odmóżdżać się. Więc ja się bardzo cieszę; nie widzę innych – oprócz harcerstwa – organizacji, które by proponowały takie fajne ideały dla dzieci i taką formę spędzania czasu. Więc dzieci same tego chciały i są szczęśliwe, że są harcerzami. I moja córka, i mój syn są właśnie w ZHR-ze w Poznaniu.
A teraz tak bardziej prywatnie. Bo występujesz pod banderą Armii, Tymoteusza, Trupiej Czaszki; do tego jeszcze płyty solowe, piszesz poezję, malujesz – skąd taka mnogość form ekspresji? Po prostu nie możesz się znaleźć w jednym tylko działaniu?
Od tego zacznę, że muzyką w ogóle to się zająłem tak jakoś przypadkowo. Zespół założyliśmy jak byliśmy młodzi z kolegami; my nie upatrywaliśmy w tym, że jakiś sukces osiągniemy nie wiadomo gdzie, tylko cieszyło nas to, że gramy w piwnicy. A to, że tam w Jarocinie takie festiwale były i że zostaliśmy laureatami – mówię Ci – było to dla nas zaskoczenie. Ale wtedy okazało się, że wielu ludzi chce słuchać tego zespołu Siekiera. I tak jakby, ni stąd, ni zowąd, zostałem wokalistą, a wcale o tym nie myślałem. Ja swoją przyszłość wyobrażałem sobie jako malarz; chodziłem do szkoły plastycznej i myślałem, że właśnie malarstwem się będę zajmował – i zajmuję się do dziś. Tylko – tak jak Ci mówię – no ni stąd, ni zowąd, stało się to [śpiewanie] dla mnie źródłem artystycznej ekspresji, a także i pracy mojej, gdzie mogę zarobić pieniądze na życie. Tak się życie ułożyło moje.

A skąd właśnie tyle zespołów? Po prostu w każdym znajdujesz jakiś inny „kanał treści”?
Wiesz co, trochę tak. Mi się wydaje, że co innego jest Armia, co innego jest 2Tm2,3 co innego jest moja solowa twórczość, a co innego jest na przykład Trupia Czaszka. W każdym z tych ja jakby inny rodzaj ekspresji – tak jak powiedziałeś – kumuluję w sobie i też inne rejony odwiedzam, tak mogę powiedzieć. Na przykład moja twórczość solowa jest bardziej kameralna i bardziej osobista, jeżeli chodzi o teksty.
Natomiast Armia jest zespołem – uważam – generalnie czadowym i ja bym nie chciał nagle tego zmieniać i grać z Armią jakichś takich spokojnych rzeczy. Ja uważam, że nazwa Armia to jest do walki – więc musi mieć taką ekspresję. Natomiast solowo to ja mogę być jakoś w innych klimatach, przy bardziej kameralnej muzyce. Właśnie to trochę na tym polega.
Natomiast zespół 2Tm2,3 powstał z pewnej potrzeby duchowej śpiewania na chwałę Bogu, śpiewania psalmów, itd. Kilkanaście lat temu się tak wydarzyło, że z przyjaciółmi właśnie przeżywaliśmy taki – można powiedzieć – rodzaj konwersji religijnej; i tak to spontanicznie bardzo powstał ten zespół, no i też do dzisiaj to trwa. Tylko że tutaj to jest charakterystyczne to, że wszystkie teksty pochodzą z Biblii i głównie są to psalmy.
Czyli można powiedzieć, że każdy kto chce znaleźć w jakiejś formie, to znajdzie Cię w którymś z tych zespołów.
Nie no, oczywiście że tak. Śpiewając psalmy, człowiek śpiewa też jakby o sobie. Bo psalmy są tak egzystencjalne, że mówią o ludzkim życiu. Były napisane generalnie V wieków przed naszą erą, a są tak aktualne, jakby były napisane wczoraj. Więc śpiewając psalmy, to tak jakbym śpiewał o swoich problemach, marzeniach, kłopotach; tak samo.
Co do ekspresji jeszcze, to widziałem, że na scenie jesteś bardzo żywy, poruszasz się w tę i z powrotem…
W te i wewte. [śmiech].
Tak.. powiedzmy, prawie się miotasz na scenie.
Miotam się… Chyba dobrze powiedziane.
Oprócz tego wybijasz rytm, wygląda, jakbyś dyrygował… To jakiś taki trans?
To wszystko jest dzięki tej muzyce. Ta muzyka mnie porywa po prostu. Porywa mnie muzyka i tak reaguje moje ciało. Bardzo to lubię.
Dzięki bardzo za wywiad.
Proszę bardzo.
Dla Wywiadowcy
Jacek Tomaszewski HO

Tomasz Budzyński – wokalista rockowy zespołów Armia, 2TM2,3, Trupia Czaszka. Poeta, malarz.
Armia zagrała koncert na zwieńczeniu Tygodnia Patriotycznego.
Przypisy w [nawiasach] pochodzą od redakcji.
Zdjęcia: Kamil Rusiecki.
