Strona główna / 4. Historia magistra vitae / Aparat bezpieczeństwa wobec łódzkiego harcerstwa

Aparat bezpieczeństwa wobec łódzkiego harcerstwa

Aparat bezpieczeństwa państwa komunistycznego harcerstwem interesował się od samego początku swojego istnienia. Wiele harcerek i harcerzy, którzy nie godzili się na utratę suwerenności podejmowało przez cały okres istnienia PRL różne działania organizacyjne mające między innymi na celu wychowanie patriotyczne. Taka postawa nie podobała się komunistycznej władzy. Dlatego też używała wszelkich sił i środków zmierzających do stłumienia i zgaszenia patriotycznej postawy harcerek i harcerzy.W latach 1945-1956 Urząd Bezpieczeństwa, głównie za pośrednictwem agentów, wykrył wiele organizacji młodzieżowych wywodzących się z harcerstwa. Młodzież ta za swoją działalność ponosiła surowe kary.

Z końcem 1955 r. aparat bezpieczeństwa zainteresował się starszyzną harcerską. W tym celu Służba Bezpieczeństwa postanowiła inwigilować i zbierać obciążającą dokumentację przeciwko m.in. Aleksandrowi Kamińskiemu w celu udowodnienia im prowadzenia działalności przeciwko socjalistycznemu ustrojowi państwa. Wtedy powstała tzw. Teczka zagadnieniowa o kryptonimie „Kadra”, która była prowadzona do 1964 r. W zasobach łódzkiego IPN-u zachował się fragment tej teczki z lat 1955-1964. Możemy w niej zobaczyć jak funkcjonariusze osaczali poszczególnych instruktorów, aby wywrzeć na nich zmianę sposobu wychowywania środowisk harcerskich. W tamtym okresie (1957 r.) SB udało się zwerbować do współpracy Andrzeja Mazura, nadając mu pseudonim „Wacław”. Zachowane meldunki „Wacława” pokazują skalę inwigilacji środowiska harcerskiego. „Wacław” intensywnie informował o wszelkich poczynaniach czy to Aleksandra Kaminskiego, czy nawet Jacka Kuronia. W trakcie wywiadu z byłym I sekretarzem Komitetu Łódzkiego, Józefem Niewiadomskim, usłyszałem z jego ust słowa zdziwienia i oburzenia odnośnie faktu współpracy Andrzeja Mazura ze Służbą Bezpieczeństwa.

Łódzkie harcerstwo do początku lat 80-ych w większości było osaczone przez komunistycznych działaczy. Tylko w nielicznych środowiskach harcerskich przetrwała tradycja przedwojennego harcerstwa. Dopiero rok 1980 przyniósł odrodzenie w łódzkim harcerstwie. To właśnie powstanie KIHAM-u oraz później Duszpasterstwa Harcerskiego dało nową jakość w działalności drużyn harcerskich. Działania te nie umknęły Służbie Bezpieczeństwa. Osoby działające w KIHAM-ie z miejsca zostały objęte kontrolą operacyjną. W zasobach łódzkich zachowały się tylko szczątkowe informacje o inwigilacji środowiska harcerskiego z początku lat 80-ych.

Największą grupę archiwaliów stanowią materiały odnoszące się do działalności Duszpasterstwa Harcerskiego. Duszpasterstwo to powstało w pierwszej połowie lat 80-ych. W Łodzi centralnym punktem tego duszpasterstwa był kościół ojców jezuitów przy ul. Sienkiewicza. Pierwszym duszpasterzem był o. Stefan Miecznikowski, który w 1985 r. przekazał prowadzenie Duszpasterstwa Harcerskiego o. Jackowi Pleskaczyńskiemu.

W celu kontroli operacyjnej niepokornego harcerstwa łódzka SB założyła kilka spraw operacyjnych o następujących kryptonimach: „Skauci”, „Lilijka”, „Orzeł”, „Instruktor”, „Stalowi”, „Orzełek” oraz „Zaufany”.

W tym miejscu spróbuję opisać część tych spraw. Niestety wiedzę o nich czerpiemy z dokumentów pośrednich, czyli raportów lub charakterystyk i zapisów ewidencji operacyjnej (kartotek), oraz z donosów tajnych współpracowników.

W momencie rozwiązania KIHAM, jego działacze stwierdzili, że swoją pracę i działalność będą kontynuować w swoich drużynach bądź szczepach. Dlatego też Służba Bezpieczeństwa w celu kontrolowania Chorągwi Łódzkiej ZHP wznowiła w 1983 r. prowadzenie sprawy obiektowej kryptonim „Krąg”. W celu zbierania informacji o tzw. negatywnych zjawiskach SB pozyskała spośród braci harcerskiej wiele osobowych źródeł informacji. W ramach ochrony utrzymywali oni kontakty służbowe i operacyjne z kierownictwem i pracownikami Komendy Chorągwi i Komend Hufców.

Dzisiaj trudno jest nam ustalić od kiedy zaczęto odprawiać regularnie tzw. msze harcerskie. Niewątpliwie systematycznie na nie zaczęli uczęszczać nie tylko starsi harcerze, ale także i młodsi od 1985 r. gdy ten fakt został zauważony przez SB, wtedy jeden z funkcjonariuszy odpowiedzialnych za kontrolę operacyjną ZHP, kpt. Dobiesław Krzywański, zawnioskował o założenie sprawy operacyjnej krypt. „Lilijka”, której celem była kompleksowa kontrola tej części środowiska ZHP, która ma „szkodliwy” wpływ na młodzież działającą w ZHP. W ramach swoich działań operacyjnych SB chciało zneutralizować „klerykalne” inicjatywy i postawy, a zwłaszcza kadry kierowniczej. Dzięki zachowanym raportom wysyłanym systematycznie do centrali możemy dowiedzieć się, że głównym celem tej sprawy stało się jednak rozpracowywanie Duszpasterstwa Harcerskiego. Tam znajdujemy informacje, że od września 1986 r. DH zaopiekował się o. Jacek Pleskaczyński, który w celu zaktywizowania młodzieży harcerskiej wprowadził także cotygodniowe spotkania formacyjne. Sprawozdania SB dostarczają nam jeszcze wiedze o powołaniu drugiego ośrodka duszpasterskiego, który powstał w styczniu 1987 r. przy parafii NMP w Łodzi i prowadził go ks. Andrzej Chycki. Ponadto znajdziemy tam też datę rozpoczęcia ukazywania się „nielegalnego” biuletynu Łódzkiego Duszpasterstwa Harcerskiego pt. „Służba”. W dwa lata później, w 1987 r. na działalność duszpasterską SB założyła już sprawę obiektową o kryptonimie „Skauci”. Do kontroli środowiska duszpasterskiego próbowano pozyskać informatorów wprost z niego. Na szczęście nie udało się to funkcjonariuszom SB. Mimo tego pozyskali  oni do współpracy tych instruktorów, którzy byli zbliżeni do Duszpasterstwa Harcerskiego.

Jednym z nich był drużynowy 13 ŁDH, który regularnie informował o mszach harcerskich, a także o niektórych spotkaniach środowych. Ponadto ułatwił w 1988 r. SB identyfikację Jarosława Jukela, który po mszach harcerskich rozprowadzał miesięcznik Krajowego Duszpasterstwa Harcerzy „Czuwajmy”. Ponieważ SB uznało, że kolportaż ten jest nielegalny, dlatego też postanowili podjąć kontrolę operacyjną J. Jukela w ramach SOS krypt. „Zaufany”. Nie była to jedyna sprawa prowadzona na pojedyncze osoby. W ramach SOS krypt. „Instruktor”, także od 1988 r., rozpracowywany był Marek Ważbiński. Jednym z powodów zainteresowania SB M. Ważbińskim było to, że jako reprezentant łódzkiego środowiska harcerskiego sygnował „List otwarty do społeczeństwa w sprawie polskiego harcerstwa”. Kolejną sprawą operacyjna był SOS krypt. „Orzeł”, w ramach którego od grudnia 1988 r. kontrolowano Piotra Wójcika, utrzymującego kontakty ze strukturą „Ruchu Harcerstwa Rzeczypospolitej”. Wcześniej, bo już w 1987 r., P. Wójcik został przez SB wytypowany na kandydata na tajnego współpracownika. W trakcie opracowywania jego, funkcjonariusz J. Słodziński doszedł do wniosku, ze wytypował zła osobę do werbunku. W ramach sprawy krypt. „Orzeł” kontrolowano także dh. Grażynę Broniewską, dh. Jerzego Miecznikowskiego i innych. Jednym z głównych celów tej sprawy była kontrola „Ruchu Harcerstwa Rzeczpospolitej”, a od 1989 r. Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej.

Funkcjonariusz J. Słodziński w jeszcze jednym przypadku pomylił się. Chciał do kontrolowania Duszpasterstwa Harcerskiego zwerbować także młodą instruktorkę, która była aktywnie zaangażowana w działalność duszpasterską. Pięciokrotnie wzywał ją do Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Łodzi. Na żadne wezwanie nie stawiła się. Ponieważ zamierzony plan werbunku nie powiódł się, dlatego też odstąpił on od dalszych prób jej werbowania.

Pomimo usilnych starań, pomimo zdobycia przychylności ówczesnego kierownictwa Łódzkiej Chorągwi ZHP, pomimo posiadania osobowych źródeł informacji, które mogły wpływać na kształt i losy łódzkiego ZHP, funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa nie udało się storpedować odnowy harcerstwa.

Radosław Peterman, Michał Stasiak

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *