To nie mnie dziękować za przyjaźń dla Pszczółki, wręcz odwrotnie, to ja jestem wdzięczny Bogu, że choć na tak strasznie krótko, ale bardzo owocnie postawił Olgę na mojej drodze. Myślę, że nikt nie wie, myślę, że ona sama do końca nie wiedziała jak wiele dla mnie zrobiła przez te dwa miesiące z ogonkiem naszej znajomości. Teraz boję się tylko jednego, żeby niczego z tego okresu nie stracić Najbardziej mi brakuje czasu, który spędzałem przy komputerze na rozmowach z Olgą z Biblią w ręku. Wydaje mi się, że jej taka forma spędzania ze mną czasu również odpowiadała. Za to chyba ceniłem ją najbardziej. Nie mogłem się z nią nie pożegnać, to był mój wewnętrzny obowiązek, żeby w ten jakże smutny dla mnie dzień pojawić się wśród osób ją żegnających.
Trochę takie to nie poskładane, co tutaj napisałem, ale chyba na razie jeszcze nie wszystko do mnie dotarło tak na 100%. Jeszcze raz dziękuję Wam za zdjęcia, a Boga chwalę za to, że pozwolił mi spotkać Was wszystkich.
Jan 11,2^26
„..Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki…”
Życzę wiele Bożego Błogosławieństwa
Andrzej Rabięcny (internetowy kolega Olgi)
