Każdy, kto prowadził/prowadzi drużynę, dostrzega ogromną rolę zastępowych i – co za tym idzie – przywiązuje dużą wagę do ich szkolenia. Standardem jest przypisywanie do zadań hufca zorganizowanie kursu zastępowych. A co dzieje się z osobami, które już tę funkcje pełnią? Czy nie ma problemu, że z czasem zastępowy popada w rutynę?
Podczas 3 lat bycia, zastępowym strasznie brakowało mi super akcji zimowej, która „ładowałaby akumulatory” i sądzę, że nie tylko ja miałem taki problem. Zdarza się, że często zapominamy o naszych zastępowych i organizowanie zbiórki ZZ-tu raz w miesiącu może nie wystarczać. Uważam, że aby temu zaradzić, powinno się – a nawet TRZEBA – zorganizować warsztaty zastępowych w hufcu. Warsztaty nie jednodniowe, ale co najmniej tygodniowe. Najlepiej, jeśli pokrywają się z kursem zastępowych, bo ułatwia nam to ich organizację. Sami zdajecie sobie sprawę z tego, jak duże ma to zalety. Przejdę więc do konkretów. W skrócie opiszę co robiliśmy na tegorocznych warsztatach.
Dzień 1
Przyjazd do ośrodka w Górach Świętokrzyskich (miejscowość: Św. Katarzyna). Gra, podczas której kursanci, podzieleni na grupy 3-osobowe, musieli – z użyciem danych im wskazówek logicznych – znaleźć ukryte informacje z kodem szyfru. Przy ich pomocy należało otworzyć trzy kłódki zamykane na szyfr, które zamykały skrzynię z amunicją. Aby nie było tak prosto, w każdej grupie znajdował się Cichociemny, którego zadaniem było współgrać z grupą, by w końcowej fazie gry odłączyć się od niej i – wraz z innymi Cichociemnymi z innych grup – wykraść amunicję. Cichociemny miał małe utrudnienie, ponieważ nie wiedział, że część kartek (specjalne oznaczonych) jest fałszywa. Po grze odbył się kominek o obrzędowości zastępów.
Dzień 2
Podczas drugiego dnia przeprowadziliśmy warsztaty elektryczne. Po krótkim wprowadzeniu teoretycznym chłopaki mieli okazję zbudować: silniczek elektryczny z baterii 1.5V, układ z żarówką, urządzenie do nadawania morsem; można było także połączyć diody i ustawić je w kształcie danej litery. Po południu tworzyliśmy bazuki i je testowaliśmy. :D Wieczorem obejrzeliśmy film „Ostatni bastion”.
Dzień 3
Wypad w góry. Przeszliśmy od św. Katarzyny, przez Łysicę, na Łysą Górę. Dystans 16-20 km udało nam się pokonać w około 7 godzin. Podczas wyprawy poszukiwaliśmy także ukrytych skrzynek (geocaching), których położenie można znaleźć na stronie http://opencaching.pl/. Wieczorem odbył się kominek o kreatywności.
Dzień 4
Czwartego dnia przed południem zastępowi z warsztatów prowadzili zajęcia dla kursu zastępowych. Bardzo im się to spodobało i uważam, że poważnie podeszli do zadania. Po południu odbył się jarmark harców/gier. Każdy zastępowy prowadził jedną grę, także my przeprowadziliśmy parę od siebie. Następnie stworzyliśmy samoloty, których opis budowy znajdziecie na http://www.sciencetoymaker.org/tumblewing/index.htm. Wieczorem obejrzeliśmy film „Gandhi”.
Dzień 5
Ostatniego dnia w górach odbyły się zajęcia z pionierki, dzięki którym zastępowi będą mogli znacznie lepiej rozplanować pionierki zastępów i wprowadzić wiele innowacyjnych pomysłów. Po nich zastępowi uczestniczyli w zajęciach „Jak dobrze poprowadzić kominek”. Następnie udaliśmy się do Łodzi, gdzie wraz z kursem zastępowych uczestniczyliśmy w kominku wspominającym najciekawsze wydarzenia z wyjazdu w góry.
Dzień 6
Zaraz po śniadaniu nastąpił podział na 2-osobowe grupy i wszyscy udaliśmy się do centrum miasta, gdzie – przy użyciu mapy i zagadek logicznych – należało znaleźć wszystkie punkty ukryte w zabytkowych miejscach miasta. Po obiedzie czekała na nas paintballowa rywalizacja w podziemiach. :D Wieczorem odbyła się rozmowa o problemach, jakie spotykają zastępowi u siebie w zastępach, a po niej turniej Osadników. W nocy całymi warsztatami wymyśliliśmy nocną grę dla kursu zastępowych. Przybrała ona formę horroru. Fabuła opierała się na tym, że zastępowi zbzikowali i tylko kursanci kursu zastępowych mogli ich uratować. Ich zdanie polegało na znalezieniu ukryte w całej szkole radioaktywne, świecące probówki, przy których leżały punkty prawa harcerskiego. W tym samym czasie zastępowi straszyli kursantów jak tylko mogli (moim zdaniem bardzo skutecznie :D). Po zebraniu radioaktywnych probówek doszło do walki i wykradania kodu szyfru do kłódki, co pozwoliło kursantom na uwolnienie swojego oboźnego.
Dzień 7
W niedziele posprzątaliśmy szkołę i apelem zakończyliśmy warsztaty, w których wzięło udział 12 osób.
Poza programem opisanym powyżej, podczas całego kursu trwała indywidualna rywalizacja. Zastępowi wykonywali szereg zadań, np. przedstawienie obrzędowości zastępu, napisanie dwóch wzorcowych planów zbiorek, rozpisanie prób indywidualnych na młodzika itd.
Uważam, że naprawdę warto, aby istniała szkoła zastępowych przy hufcu, która zajmuje się dokształcaniem obecnych zastępowych. Jest to najszybszy sposób, aby jednostki stały się silniejsze. Taka szkoła zastępowych może również zajmować się organizacją zbiórek dla zastępowych raz w miesiącu bądź raz na dwa miesiące.
Marek Polewczyk


