Nadanie sztandaru 62ŁDH-ek odbyło się w dniach 14-15 stycznia 2012 r., jednak cały szczep Myśli Braterskiej zjawił się na miejscu już dzień wcześniej, aby zdążyć przygotować wszystko na czas. Krzątaliśmy się po szkole, biegaliśmy, załatwiając różne sprawy, nie było chwili wytchnienia dla naszych zabieganych umysłów. Akcja nadaniowa była zwieńczeniem całorocznej pracy, dlatego warto było zakończyć ją w porządny sposób.
Już następnego dnia rano schodząc w piżamie ze schodów na pobudkę drużyny zobaczyłam tłum harcerzy w mundurach, którzy grzecznie lub mniej czekali w kolejce do biura. Każdy zarejestrowany uczestnik otrzymywał plakietkę do przyszycia na mundur oraz imienną przepustkę pozwalającą na poruszanie się po terenie i umożliwiającą zameldowanie na tymczasowych ulicach (takich jak „Obozowa” czy „Namiotowa”). O 10:30 zaczęła się gra po Złotnie; co było nietypowe, w każdym z patroli znajdowały się osoby z różnych środowisk. W ciągu roku nie mamy szansy zintegrować się wszyscy razem, ponieważ nasze tereny działania są od siebie niekiedy bardzo oddalone. Fabuła polegała na stworzeniu obozu harcerskiego i wysłaniu na niego fikcyjnej drużyny w jak najlepszej kondycji. Chociaż gra była na pozór skomplikowana, to – według relacji uczestników – bardzo ciekawa i wciągająca. Potwierdzało to ogromne zaangażowanie harcerek i harcerzy, którzy jeszcze 10 minut przed zakończeniem wybiegali ze szkoły, łapiąc ostatnią szansę na zdobycie większej liczby punktów – mino padającego śniegu i mrozu. Dla dzielnych czekał obiad, a po nim tak naprawdę najważniejsza część naszej uroczystości, a mianowicie apel nadający sztandar drużynie przez komendantkę chorągwi, wbicie symbolicznych gwoździ (tabliczek z nazwiskami sponsorów) i wpis do księgi pamiątkowej. Sztandar został zaprezentowany całemu okręgowi łódzkiemu oraz dołączył do reszty pocztów obecnych na apelu (28, 59, 29, XV).
Każdy, kto wziął udział w naszej uroczystości, mógł podziwiać wystawkę, która zrobiona była z wielkim rozmachem. Cała szkoła stylizowana była na miasto. Przy wejściu stał wielki biało-czerwony szlaban oraz budka dla wartowniczki. Zaraz obok znajdowała się poczta harcerska oraz słup ogłoszeniowy, na którym wywieszone były wszystkie ważne informacje odnośnie programu wydarzenia. Drogę do poszczególnych części ‘miasta’ pokazywały nam drogowskazy. Wystawka była miejscem w którym można było odpocząć, cofnąć się w czasie i powrócić do wspomnień. Usiąść na ławce w cieniu drzew przyozdobionych delikatnymi białymi lampkami. Zaś latarnie wskazywały drogę do docelowego miejsca naszej podróży. Aleja gwiazd, gdzie umieszczone były wszystkie imiona i nazwiska byłych drużynowych, prowadziła do wielkich drzwi, nad którymi znajdował się zegar. Za nimi można było podziwiać zdjęcia z licznych obozów, wyjazdów i działań drużyny, mnóstwo plakietek, kronik, proporców, kącik obozowy, aktualne umundurowanie oficjalne oraz polowe ostojanek. Całość zwieńczyła sala kinowa, której repertuar także wywieszony był na słupie ogłoszeniowym.
Na ostatnim piętrze można było zanurzyć swoje myśli w marzenia w majestatycznej herbaciarni o tematyce podróżniczej. Bogate menu oraz klimatyczne wnętrze, a przede wszystkim wspaniale towarzystwo wprawiało nas wszystkich w dobry humor i pozwalało na chwileczkę zapomnienia.
Osobiście, gdy zobaczyłam końcowy efekt wystawki, byłam pod wielkim wrażeniem, bo wiele razy słyszałam o planach jak ona ma wyglądać, ale… szczerze mówiąc nie zdawałam sobie sprawy, że to jest wykonalne!
Nadszedł czas na kominek, na którym w formie quizu sprawdzana była wiedza nabyta w sobotę. Pytania były różne: czysto harcerskie, odnośnie naszej drużyny, ale także o tematyce ogólnej np. ’Jaki jest wzór glukozy?’. Po zawiązaniu kręgu i pożegnaniu dnia, kiedy wszyscy już kładli się spać, nadszedł bardzo wyjątkowy moment dla wszystkich ostojanek, a mianowicie przekazanie 62 z rąk Natalii w moje własne. Ewelina Szymczak przeszła na służbę do 16ŁDH-ek, a Dominika Polak do 7ŁDW. Drużyna wzbogaciła się o nowy element obrzędowości jakim jest proporczyk drużynowej. Dla chętnych (a przecież harcerze zawsze są chętni) czekał tort z napisem „Nadanie sztandaru” oraz „Przekazanie drużyny Julce”. Ciasto ledwo mieściło się na stole i było przepyszne!
Ostatniego już dnia naszej uroczystości odbyło się poświęcenie sztandaru w parafii na Złotnie, wymeldowanie oraz zawiązanie wspólnego kręgu.
Bardzo zależało nam, żeby każdy z uczestników czuł się u nas dobrze, dlatego włożyliśmy w tą uroczystość dużo pracy i wysiłku, jednak gdyby nie pomoc byłych drużynowych i ich rodzin oraz innych osób mniej lub bardziej związanych z Myślą Braterską nie dałoby rady zorganizować tak wspaniałego nadania. Dziękuję też naszym granatowym chłopcom z 28 ŁDH, którzy pomagali nam całym sercem i duszą. Osobiście uważam, że cały trud związany z przygotowaniami bardzo się opłacił. Dziękuję także wszystkim uczestnikom za przybycie oraz zaangażowanie!
Czuwaj!
wędr. Julia Sokołowska




