Mam znajomą, która jest nauczycielką w jednym z łódzkich Gimnazjów. Podczas omawiania z III klasą szkolnej lektury pt. „Kamienie na Szaniec” postanowiła nieco urozmaicić lekcję poprzez zapoznanie młodzieży z „prawdziwym” harcerzem. I tak padło na mnie. We wtorek koło południa, między jednym a drugim zaliczeniem zajęć na studiach (wszak panuje sesja!), zadzwonił do mnie nieznany mi numer. Odebrałem.
– „Cześć, tak się zastanawiam, czy nie mógłbyś poprowadzić lekcji w mojej klasie. Przerabiamy właśnie „Kamienie na Szaniec”, a ja chciałam przybliżyć dzieciakom organizację harcerską, tylko doszłam do wniosku, że najlepiej zrobi to ktoś, kto tym żyje – i pomyślałam o Tobie„. Nieźle się zaczyna – pomyślałem – wyrażając oczywiście zgodę na poprowadzenie zajęć.
– „Tylko wiesz, masz jakieś konkretne oczekiwania co do tego, co mam im mówić?”
– „Szczerze, to nie, opowiedz o Was, o tym co robicie – to wystarczy.”
No ładnie! Dobrze, że okazało się, że mam do dyspozycji aż dwie godziny pod rząd, a więc 90 minut na to, aby przedstawić gimnazjalistom harcerstwo. Nie ukrywam, że początkowo bałem się ich reakcji, ale w toku przygotowywania lekcji stres całkowicie został opanowany i zdominowany przez dokonanie wyboru odpowiedniego materiału. Nie było łatwo. Dość szybko podjąłem jednak decyzję, że rzeczywiście pokażę im to, co robimy – w najlepszej formie jaką dysponuję, czyli poprzez mały pokaz filmowy połączony z dyskusją i opowiadaniem różnych harcerskich historii – bazując na moich doświadczeniach. Czyli scenariusz pod tytułem „Samo Życie”. W sumie szkoda, że mam na to (aby się przygotować) tak mało czasu – lekcja już jutro…
Plan był następujący – najpierw opowiem ogólnie harcerstwie i o różnicy pomiędzy podejściem władz do ruchu harcerskiego w okresie, jaki jest im znany z lektury „Kamieni na Szaniec”, a teraźniejszym – co w większości tłumaczy niestety to, że harcerstwo nie jest tak popularne wśród młodzieży, jak na to zasługuje. Następnie krótka prezentacja tego, czym jest drużyna harcerzy, jak jest zbudowana, i co w jej strukturach robią ich rówieśnicy – jakie mają zadania, obowiązki, przywileje etc. A na sam koniec film – ostatni film naborowy, który montowałem na potrzeby 17 ŁDH z 2008 roku.
Kolejnym elementem było przedstawienie pionu wędrowniczego, na podstawie działalności 17 ŁDW „HONKER”. Chcąc przedstawić największe wyzwanie, jakiego się podjęliśmy wspólnie z kadrą 17 ŁDH – czyli rowerową wyprawę do Barcelony – chciałem zadać uczniom takie samo pytanie jak to, od którego powstał cały pomysł na wyprawę:
„Czy macie jakieś marzenia związane z podróżami? Jakie miejsce chcielibyście odwiedzić?”
Po wysłuchaniu odpowiedzi, planowałem puścić kolejny film:
Po nim opowiedziałbym ogólnie o wyprawie, o roli jaką odegrał każdy uczestnik w kontekście zadaniowości, rozwoju indywidualnego, pracy nad sobą, pokonywania barier oraz nauki konsekwencji i odpowiedzialności za siebie i grupę. Pomyślałem, że warto zwrócić uwagę na to, że do realizacji tego projektu przystępowaliśmy z poziomu bliskiego O. Właściwie mieliśmy tylko siebie, pomysł i… własne ręce. :) Ale bardzo szybko wzięliśmy w nie całą sprawę i ciężką, czasem bardzo męczącą i długotrwałą pracą osiągnęliśmy cel – 1 sierpnia opuściliśmy Łódź. Oczywiście, w ramach opowieści przybliżę uczniom historie, które miały miejsce podczas pokonywania trasy, aby wiedzieli, że nie było lekko, a dramaturgii dodawały kolejne, niespodziewane przygody.
Na sam koniec odpowiem na jakieś pytania (o ile jakiekolwiek podczas lekcji padną) i przedstawię plany na najbliższy czas, a więc szkolenie obronno-wojskowe przy współpracy z łódzkim oddziałem „Strzelca” podczas którego przejdziemy kompleksową ścieżkę rozwoju, jaką przebywa się chcąc dołączyć do tej Organizacji, udział w marcowym „Rajdzie Meksyk”, majowy spływ kajakowy, próbę pokonania 100 km w 24 h, lipcowy wypad rowerowy czy sierpniowy obóz wędrowny na Ukrainę, gdzie planujemy pracować przy renowacji polskiego cmentarza oraz odwiedzić szlak Legionowy w Gorganach, a zaraz po obozie pojechać na Zlot Stulecia Harcerstwa. A na sam koniec zdradzę im rąbek tajemnicy – czyli wyprawę, którą planujemy na sierpień 2012 i w związku z tym znów przez cały rok będziemy czynić wszystko, aby należycie się do niej przygotować, zdobyć środki i spełnić nasze kolejne marzenie, podnosząc jednocześnie poziom naszej pracy szczebelek wyżej – ale znów, aby móc w niej uczestniczyć, każdy uczestnik będzie musiał wykonać odpowiednio przydzielone mu zadania – więc łatwo nie będzie.
Mam nadzieję, że ich nie zamęczę, a tłumacząc i pokazując nasze działania przekonam do tego, że harcerstwo jest nadal czymś atrakcyjnym i warto łączyć rozwój samego siebie (który czasem jest trudny i sprawia nam wiele kłopotu) z realizacją własnych – nawet najbardziej odległych- planów i marzeń.
Czy wszystko gotowe? Chyba tak.
No już, wchodzimy.
– puk, puk!
– „Dzień dobry! Usiądźcie, na dzisiejszą lekcję zaprosiłam gościa, który poprowadzi ją specjalnie dla Was”
– „Witajcie, nazywam się Sebastian Grochala, mam tyle lat co „Alek, Rudy i Zośka” – młodzi ludzie, których poznaliście na kartach powieści Aleksandra Kamińskiego, mam taki sam stopień i podobne doświadczenie harcerskie jak oni, a jestem tutaj ponieważ…„
hm. Sebastian Grochala


