Strona główna / 2. Z pola walki / Relacje / Kurs Podharcmistrzowski „Szkoła na Buczu”

Kurs Podharcmistrzowski „Szkoła na Buczu”

W dniach 14-16 stycznia 2011 r. odbyło się pierwsze spotkanie (z czterech) Kursów Podharcmistrzowskich Łódzkiej Chorągwi Harcerek i Harcerzy: „Sól Ziemi” i „Szkoła na Buczu”. Spotkaliśmy się w Łodzi, w gościnnym i efektownym gmachu Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 im. Karola Wojtyły, gdzie mieliśmy zapewnione idealne dla nas warunki kształceniowe

Już w piątek, po rozlokowaniu się i zjedzeniu pysznych tostów, mieliśmy okazję wysłuchać dha komendanta chorągwi hm. Michała Stasiaka, w odniesieniu do form współpracy i grup docelowych, z którymi ZHR-owi jest po drodze w dążeniu do realizacji naszych celów. Przy okazji graliśmy w kalambury z bardzo trudnymi zadaniami do odgadnięcia, co sprzyjało szybkiej integracji grupy (liczącej łącznie około 28 osób – 15 przewodniczek i 7 przewodników + 6 osób kadry). Następnym punktem programu była niespodzianka – kręgle w Manufakturze, które wprawiły uczestników w dobry nastrój przed pracowitym weekendem. Po nich, znów w szkole, odbyło się podsumowanie zadania z obrzędowości kursu męskiego, a następnie przyszedł czas na upragniony sen.

Po powitaniu sobotniego dnia przyszedł czas na rozgrzewkę, która planowo miała się odbyć w Parku im. J. Poniatowskiego, lecz obficie padający deszcz zmusił nas do biegania po korytarzach i schodach szkoły. A że budynek jest niemały, to nieźle się zmachaliśmy. Po śniadaniu przyszedł czas na zajęcia dhy wicekomendantki phm. Eweliny Papieskiej, dotyczących programu wychowawczego ZHR, z których co chwilę docierały głosy radosnego zadowolenia. Potem było już trochę poważniej, bo i problematyka nieskłaniająca do uśmiechu – charakterystyka współczesnej polskiej młodzieży, na podstawie badań socjologicznych oraz na podstawie sytuacji społeczno-ekonomicznej. Drugą część fachowo poprowadził Pan Paweł Żak, który na co dzień pracuje z młodzieżą „trudną” i jest praktykiem dobrze obeznanym z problemem.

Po pysznym, choć cateringowym, obiedzie przyszedł czas na niespodziankę numer 2. Niektórzy z nas po raz pierwszy w życiu mieli okazję nie tylko ubrać łyżwy, ale też stanąć w nich na lodzie. Podharcmistrz – to musi być gość w każdej materii, nie tylko w wiedzy i doświadczeniu instruktorskim. Dlatego też okazji do przeżycia i zobaczenia czegoś ciekawego jeszcze na tym kursie nie zabraknie. Powróciwszy do zajęć od razu zaczęliśmy z wysokiego C – dha hm. Elżbieta Czuma zaprezentowała czym tak naprawdę jest sztuka negocjacji i mediacji. Następnie, w męskim gronie, omówiliśmy poprawki do Regulaminu Stopni Instruktorów i wyjaśniliśmy pracę ze stopniami instruktorskimi z perspektywy kandydata do zdobycia stopnia, opiekuna i członka komisji.

Słowa „wieczorne biesiadowanie”, zapisane w programie weekendu kursowego, brzmiały ciekawie. Mało kto się spodziewał, że twórcami przepysznych i różnorodnych, a do tego pięknie przyozdobionych dań (Zasad – pomysł z żaglowcem pierwsza klasa) będą sami kursanci, podzieleni w zespoły składające się z osób najmniej sobie znanych – z różnych środowisk, hufców, miast, itp. Podczas wieczerzy obie komendy zaprezentowały obecne podharcmistrzynie, podharcmistrzów i harcmistrzów, by pokazać, że są to ludzie bardzo ciekawi, a zielona, a nawet czerwona, podkładka pod krzyżem oznacza osiągnięcie pewnego poziomu. I że warto ku niemu dążyć. Wieczorem, niestety z lekkim poślizgiem wywołanym kumulacją kolejnych lekkich opóźnień, odbyły się warsztaty dha phm. Piotra Czapińskiego, dotyczące realizacji inicjatywy zewnętrznej na szczeblu lokalnym.

Wydawałoby się, że niedziela to już tylko pobudka, jedne zajęcia, Msza, sprzątanie i do domu. Nic bardziej mylnego. Byliśmy klasycznie niewyspani – poza tym, że późno się kładliśmy, to jeszcze przedłużaliśmy nasze spotkania o nocne Polaków rozmowy. Nie wiem do której godziny one trwały, bo ja wcześniej zasnąłem prawie na stojąco. Niech to zostanie słodką tajemnicą kursantów, których na kursie podharcmistrzowskim nie trzeba pilnować jak małolatów, bo sami wiedzą, na co ich stać i jak organizować swój czas. Mimo ogólnego zmęczenia, po śniadaniu dziarsko przystąpiliśmy do zajęć, prowadzonych przez Dominikanina o. Krzysztofa Pałysa, o rozwoju człowieka. Mogliśmy przy tym lepiej się poznać, szczególnie w kwestiach mało znanych, bo nieharcerskich. Po nich odwiedził nas legendarny opozycjonista z okresu PRL, parlamentarzysta i były minister sprawiedliwości, pan Andrzej Czuma, który scharakteryzował i porównał dwa systemy rządów – demokrację parlamentarną i zależności hierarchiczne. Nastąpiła ciekawa dyskusja, którą podgrzały kursantki – przykład sporu z wykorzystaniem rzeczowych argumentów.

Nadszedł czas obiadu (znowu ten kurczak!), podsumowań i sprzątania. Następnie przeszliśmy na Mszę Świętą, tradycyjnie w trzecią niedzielę miesiąca odbywającą się w DA5 na ul. ks. Skorupki, którą odprawił ks. Jan Czekalski. Po niej już tylko krąg i pożegnanie do czasu kolejnego spotkania 11 marca, wtedy już poza Łodzią. Dla zainteresowanych i przyszłych kandydatów kursów podharcmistrzowskich: w najbliższych numerach ukazywać się będą artykuły – zadania kursantów dotyczące zajęć kursowych. Poza ich treścią powinny naszych czytelników zainteresować ich formy… ale już więcej nie zdradzam, zobaczycie sami. W sprawie samego kursu – możecie liczyć na kolejne subiektywne relacje.

hm. Adam Kralisz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *