Jest kwiecień 2003 roku, na niebie świeci wiosenne słońce. Jakiś młodociany harcerz idzie przez osiedle. Na pierwszy rzut oka nie widać, że w jego głowie wprost co chwilę pojawiają się pytania typu: jak to będzie? czy sobie poradzę? no a przede wszystkim: po co mi to wszystko? Harcerz po raz pierwszy idzie na zbiórkę zuchową… Usłyszał wezwanie, podjął wyzwanie. Siedem kolejnych lat dawało odpowiedzi na pytania, które sobie zadawał od początku. Następne dni dają kolejne odpowiedzi… Postaram się przedstawić te odpowiedzi i liczę na „kontratak” drużynowych harcerskich.
Zuchmistrz każdego tygodnia spotyka się ze wszystkimi swoimi podopiecznymi, podczas gdy drużynowy harcerski swoich harcerzy widuje w zasadzie tylko na zbiórkach drużyny odbywających się raz w miesiącu. Zuchmistrz ma okazję lepiej poznać swoje zuchy. Zuchy to dzieci w wieku 7-11 lat, a więc dzieci bardzo bezpośrednie, łatwo wyrażające swoje emocje. Jeżeli harcerz uważa, że to co robi jest świetne – opowiada gawędę, prowadzi gry i zabawy, uczy piosenek – niech poprowadzi je zuchom. One rozwieją jego ewentualne wątpliwości. Uśmiech na twarzy dziecka jest szczery i daje ogromną satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Znudzenie oznacza, że muszę się jeszcze bardziej postarać. Zuchy wymagają coraz więcej, każda kolejna zbiórka musi być lepsza od poprzedniej. Zuchmistrz rozwija swoją kreatywność, rozwija siebie.
Podejmując się pracy z zuchami biorę na siebie ogromną odpowiedzialność. Uczę się tej odpowiedzialności. Staram się sprostać wymaganiom rodziców, którzy oddają pod moją opiekę swoje dziecko, wysyłają je na pierwszy w życiu samodzielny wyjazd. Jako zuchmistrz widuję każdego tygodnia rodziców moich zuchów, uczę się rozmawiać z ludźmi starszymi od siebie, stawiającymi mi wymagania i zbieram cenne doświadczenie przekonując ich dlaczego warto mi zaufać i oddać pod moją opiekę młodego człowieka. Bycie zuchmistrzem uczy kontaktów międzyludzkich, odpowiedzialności. Można nawet powiedzieć, że przygotowuje do życia w rodzinie, do roli ojca.
Dzieci potrafią zadawać setki pytań, na które czasem ciężko odpowiadać. Nie można okazywać im zniecierpliwienia zbywać wymijającymi odpowiedziami. Bycie zuchmistrzem uczy cierpliwości.
Zachęcam wszystkich do zakładania gromad przy drużynach. Bycie zuchmistrzem nie jest straszne. :)
pwd. Krzysztof Wilkowski


2 komentarze
Jaki kontratak? Jakie odpowiedzi?
Nie sądzę by się pojawiły jakieś kontrataki bo też i temat jest niszowy. Kto się za wodzowanie zuchami nigdy nie brał ten nie czuje tematu, który dh Krzysztof chce poruszyć. To co mówi jest prawdą – trzeba mieć w sobie spory hart by stawić czoło Rodzicom i Dzieciom. Rodzicom bo oddanie pod „niepewną” opiekę niezbyt dorosłego jeszcze harcerza swojej pociechy to dla Rodzica trudny krok. W szale dzisiejszego wyszukiwania przez rodziców szkół i kółek zainteresowań, takich by nauczyciele, trenerzy i opiekunowie posiadali nie wiadomo ile certyfikatów/zaświadczeń/uprawnień przebić się nie jest łatwo – utrzymać tym bardziej. O ile powrót ze zbiórki harcerskiej pół godziny później nie przyprawia Rodzica o palpitacje serca o tyle, ze względu na wiek dziecka, ze zbiórki zuchowej już tak. Podaję tylko jakiś trywialny przykład ale uważać trzeba na każdym kroku bo”wtopić” jest łatwo a raz utracone zaufanie jest odbudowywane bardzo mozolnie. Nie wspomnę o ważkim fakcie pierwszej dłuższej rozłąki Rodziców ze swą pociechą jaką jest kolonia – to jest dopiero odpowiedzialność.
Stawianie czoła dzieciom to też poważne wyzwanie – zwłaszcza dla kogoś nieprzyzwyczajonego do tego. Dziecko jak nikt inny wypomni Ci wszystkie zasady o których mówisz, że należy je przestrzegać a sam tego nie robisz. Jest świetnym obserwatorem i nie boi się powiedzieć że „król jest nagi” (-Widziałem Cię jak przechodziłeś na czerwonym świetle a sam w gawędzie mówiłeś, że tak nie wolno itd. itd.) Nie zrobi tego zazwyczaj szeregowy harcerz z zastępu bo dystans między nim a drużynowym jest zbyt duży to raz a dwa – nie widuje go tak często i w tak codziennych sytuacjach.
Dziwią czasem słowa które można słyszeć: O zuchmistrzowie, Ci zniewieściali faceci co to potrafią tylko pląsać i piosenki śpiewać. Skąd takie przekonanie nie wiem. Zdarzyło mi się (być może to wyjątki) kiedyś widzieć całkiem sporą grupę zuchmistrzów którzy nie przystawali do tej opinii. Jak każdy inny harcerz potrafili wykonać najprzeróżniejsze ćwiczenia harcerskie (a nierzadko byli to ludzie którzy właściwy staż harcerski mieli niewielki), a swoją niełatwą i czasochłonną służbę spełniali rzetelnie. Ja postawiłbym inną tezę: Jak chcesz być szybciej dorosły – zacznij być zuchmistrzem. Musisz się wtedy bawić z radością dziecka ale odpowiedzialny jak dorosły, musisz stanowić wzór jak dorosły, wymagania będą wobec Ciebie takie jak wobec dorosłego i tak też będziesz rozliczany. Niełatwa to droga i „tylko dla orłów”. Jaką daje satysfakcję, wie tylko ten kto wychował swoje dzieci.
Rozpisałem się odbiegając trochę od tematu. Druhu Krzysztofie i Michale pytanie należy postawić inaczej: Kiedy drużynowi harcerscy będą na tyle rozumni i dojrzali, że będą kierować NAJLEPSZYCH swoich ludzi do pracy z zuchami? Kiedy zrozumieją to hufcowi? Kiedy zrozumieją że tylko w takim przypadku maja szansę na sprawnie i mądrze działającą gromadę. Tu niestety działają brutalne prawa rynku – nie dam bo chcę z nich zrobić przybocznych, przyszłych drużynowych itd. Sprawa jest prosta – nie dasz to nie masz. Jeśli liczysz, że dając ludzi niesprawdzających się w drużynie i z nich zrobisz kadrę zuchmistrzowską to jesteś w błędzie.
Zgryźliwy Tetryk
Krzychu, może tytuł artykułu powinien brzmieć: „Dlaczego warto odstraszyć od bycia zuchmistrzem”? Wytoczyłeś tęgie działa, które są prozą życia zuchmistrza i zapewne każdego tytana pracy. Tylko ilu takich tytanów jeszcze pozostało na świecie. Pozwolisz, że zrobię nieco linków:
„jak to będzie? czy sobie poradzę? no a przede wszystkim: po co mi to wszystko?” i zaraz po tych trudnych pytaniach dowiaduję się, że znaleźć odpowiedź na nie mogę po 7 latach ;)
„Zuchy wymagają coraz więcej.” Niestety jak ktoś od Nas wymaga to już licho, a co gorsza jeśli czynią to podopieczni ;)
„Zuchmistrz rozwija swoją kreatywność, rozwija siebie.” Kto dziś chce być kreatywny? Raczej jesteśmy odtwórcami świata ctrl+c i ctrl+v ;)
„Podejmując się pracy z zuchami biorę na siebie ogromną odpowiedzialność. Uczę się tej odpowiedzialności.” To podejmuję się od razu tej odpowiedzialności, czy się jej uczę? Co gorsza jest ona OGROMNA?!
I na koniec: „Bycie zuchmistrzem nie jest straszne”!
Same mega odpowiedzialności … nawet ja się boję ;)