Miałem to szczęście, że w latach 90. kiedy uczestniczyłem w cotygodniowych zbiórkach mojego zastępu ten portret towarzyszył mnie i moim kolegom …Dziś, kiedy podejmujemy decyzję, kto może zostać bohaterem Łódzkiej Chorągwi Harcerzy pragnę zaproponować na jej bohatera Stefana Szletyńskiego. Jego biogram pojawił się na łamach „Wywiadowcy” w ubiegłym roku w kwietniu. Jako jego autor chciałem wzbudzić zainteresowanie osobą S. Szletyńskiego, szczególnie w kontekście kolejnej (wtedy 69) Rocznicy Katyńskiej.
Dlaczego? „Wygooglowałem” jego imię i nazwisko w kontekście tego, czy którakolwiek jednostka harcerska ma go za swojego bohatera … nie znalazłem. Trudno jest mi napisać o kimś, kogo osobiście nie miałem przyjemności poznać. W przypadku S. Szletyńskiego uważam jednak, że jest inaczej. W roku 1995 uczestniczyłem w spotkaniu pokoleń wychowanków XV ŁDH, miałem wtedy 13 lat i byłem podzastępowym (jak napisał w „Dzienniku Łódzkim” Zdzisław Konicki w artykule „Zielony Płomień ma 75 lat”) wśród wielu „dziadków” był tam Andrzej Szletyński (znany mi wtedy jako powojenny harcerz drużyny). Po tym spotkaniu widziałem druha Andrzeja przy różnych okazjach. W kolejnym roku przyjechał do Nas na obóz. Druh Jacek i druhna Grażyna opowiadali, że ocalił on sztandar drużyny, że założył tajną organizację, i że jest synem Stefana- przedwojennego komendanta chorągwi.
Druh Andrzej miał 7 lat, kiedy wybuchła wojna, a jego ojciec został zmobilizowany. Kiedy wojna się skończyła był sierotą. Ojca zamordowali Rosjanie w Katyniu, a matkę Niemcy w czasie Powstania. Po wojnie Andrzej „za próbę obalenia ustroju siłą” poszedł do więzienia. Mogę powiedzieć, że znam druha Andrzeja od 15 lat to 2 razy tyle co on znał swojego Ojca. Przez ten krótki okres jednak Stefan potrafił wychować go na dobrego syna, harcerza, drużynowego, ojca i dziadka. Jako komendant Łódzkiej Chorągwi Harcerzy wychował też pokolenie instruktorów okresu przedwojnia. Uważam, że jego postać, może pomóc nam wychowywać kolejne pokolenia instruktorów łódzkiego harcerstwa. Jeśli jednak, jako brać instruktorska zadecydujemy inaczej ufam, że znajdzie się druzyna, która dumnie nosić będzie jego imię.
hm. Michał Stasiak

2 komentarze
Będąc ostatni w Katyniu udało nam się oddac hołd rówież i tej wielkiej postaci: http://picasaweb.google.pl/stalowa.trzynastka/2010JWyprawaDoKatyniaISmolenskaPrzezBiaOrusZiemiaKatynska#5467463400015930498 Uwazam, że warto pomyśleć nad pomysłem by druh Stefan został patronem ŁChH…
Też byłem na tym spotkaniu. O ile pamiętam w szkole przy 1 Maja, tam gdzie ZP powstawał. Nikogo z seniorów XV nie znałem ale pamiętam, że było ich sporo i że to spotkanie to było duże wydarzenie. Ta historia ciągle żyje i warto do niej nawiązać.