Strona główna / 2. Z pola walki / Życie w drużynie / W zdrowym ciele zdrowy duch- czyli koksy z 2PDH   

W zdrowym ciele zdrowy duch- czyli koksy z 2PDH   

Co można robić na zbiórce ZZu? Możliwości jest bardzo wiele. Niedawno drużynowy 2PDH doszedł do wniosku(ciekawe dlaczego), że Zastępowi Zastępowych przyda się kilka zbiórek sportowo-sprawnościowych pod kryptonimem „W zdrowym ciele zdrowy duch”. Była to jednak informacja ściśle tajna aż do momentu rozpoczęcia pierwszej zbiórki, która odbyła się… na siłowni.2.02 zebraliśmy się pod harcówką, by po chwili udać się w kierunku celu naszej zbiórki, który dla większości był tajemnicą. Na miejsce dotarliśmy koło godziny 20. Po przebraniu się w stroje do ćwiczeń wszyscy razem weszliśmy do siłowni i jasnym stał się cel zbiórki. Po krótkim wstępie drużynowy zarządził czas na dowolne ćwiczenia na przyrządach. Była sztanga, której gryf raz po raz wyciskał czerwony na twarzy przyboczny. Przez długi czas nie schodził z ławeczki i to nie tylko dlatego, że nie był pewien, czy po upuszczeniu sztangi uda mu się ją podnieść ponownie. Wiele rozrywki dostarczyła bieżnia, głównie ze względu na licznik spalonych kalorii. Chłopaki chudli w oczach… Niewielu chętnych znalazło się do ćwiczenia na atlasie, ale to pewnie dlatego, bo górne partie ciała drużyna ma już wystarczająco wyrzeźbione. Do najlepszych widowisk wieczoru z pewnością można zaliczyć drużynowego, który mimo trzydziestokilogramowych obciążników śmiało ruszył do rwania i tryumfalnie uniósł sztangę nad głowę. Wszystko co dobre kiedyś się kończy, więc gdy wszyscy się odpowiednio zmęczyli a do końca zbiórki zostało jakieś dziesięć minut, drużynowywołał wszystkich do siebie na ostatnie obowiązkowe ćwiczenie. Polegało ono na zadawaniu ciosów bokserskich przez 40 sekund bez przerwy. Proste? Staje się nieco trudniejsze, gdy w rękach trzyma się hantle. Zostały przygotowane cztery pary ciężarków, które ułożone były od najcięższych do najlżejszych. Było to bardzo zabawne ćwiczenia, zwłaszcza dla obserwujących. Wykonując je zwątpiliśmy w sens nauk fizycznych, bo niby hantle były coraz lżejsze, a jednak trzeba było wkładać coraz więcej siły w wymachiwanie nimi. Największą frajdę miał chyba Damian, który podskakując ze stoperem motywował nas okrzykami bojowymi. Z zewnątrz wyglądało to co najmniej  ciekawie: początkowo proste ciosy stawały się coraz bardziej sierpowe. Widać było wielkie zaangażowanie ćwiczących, bo chociaż początkowo do zadawania ciosów z hantlami używaliśmy tylko rąk, to już po chwili do ich poruszania używaliśmy także nóg, korpusu, całego ciała.
Gdy wszyscy skończyli to ćwiczenie zbiórka została zakończona. Spoceni, zmęczeni , ale szczęśliwi udaliśmy się do szatni wśród śmiechów i rozmów. Wszystkim w głowach kłębiła się jedna myśl: jak będzie wyglądała kolejna zbiórka „W zdrowym ciele zdrowy duch”.

wyw. Mateusz Paradowski

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *