Strona główna / 4. Historia magistra vitae / Wywiady / Akcja o krypt. „MAMUT”, czyli lato z Komarem.

Akcja o krypt. „MAMUT”, czyli lato z Komarem.

w

y

wiad

O tym, że historia nie jest nudna przekonały się harcerki z 18 ŁDHek, które w ramach swojego harcu zlotowego spotkały się, aż 3 razy z hm. Adamem Komorowskim. Redakcji „Wywiadowcy” udało się dotrzeć do relacji z wywiadu. Zanim jednak go przeczytacie, chciałbym podziękować Ani Kozłowskiej drużynowej 18tki, za jego udostępnienie. Jednocześnie chylę czoła za ogrom wykonanej pracy, aby ta relacja powstała.

Adam Komorowski
Adam Komorowski

Wspomnienia do roku 1989

Czy druh był w zuchach?

Formalnie tak. Byłem zuchem bardzo krótko. Nie zdobywałem sprawności ani nie zdobyłem znaczka zucha. Byłem na wyjeździe w Pionkach. Wyjazd ten nie jest najszczęśliwiej wspominany. Kadra nie była tak jak teraz jest metodycznie przygotowana i podopieczni zajmować musieli się samymi sobą. Teren był w środku miasta co nie jest najlepszym pomysłem na kolonie- baraki, przestrzeń ogrodzona siatką.

Dlaczego druh wstąpił do harcerstwa? Po zniechęceniu zuchami…?

W życiu od samego początku zawsze towarzyszyło mi tropinie zwierząt , podkradanie się. Wprowadzając się do Łodzi zabrakło mi tego w moim życiu. Byłem w szkole podstawowej. Kiedyś było tak że szkoła wyznaczała opiekuna ta osoba zajmowała się miedzy innymi harcerstwem. Była to moja wychowawczyni, pierwsza moja styczność to był „biwak klasowy”, ale nie harcerski. Zresztą nauczycielka była byłą instruktorką. Były organizowane różne podchody. Byłem w swoim żywiole. Las w nocy podkradanie się nie było mi obce…I właśnie ta nauczycielka zachęciła mnie do wstąpienia do harcerstwa. Na pierwszy obóz bardzo nie chciałem jechać. Ze względu na przeżycia z wyjazdu zuchowego. Jednak dzięki interwencji wychowawczyni i zgodzie taty pojechałem.

Jak wyglądało przyjęcie druha do drużyny?

Obóz w miejscowości Wenecja. Oprócz mojego przyjęcia do drużyny zostały połączone na nim dwie drużyny. Drużyna prowadzona przez moją wychowawczynie oraz faktyczna prowadzana w szkole. Formalne przyjęcie odbywało się w nocy przy ognisku. Powstały wtedy na ognisku dwie drużyny żeńska numer 62 i męska numer 63. Przypuszczam, że był to rok 1974

Przyrzeczenie harcerskie rok 1976

Odbyło się bardzo urokliwym miejscu – coś jak by ziemianka, w lesie przy blasku świec. W dużych naczyniach palił się ogień. Miał dla mnie taki partyzancki wymiar.

Jak druh wspomina swojego pierwszego drużynowego?

Druh harcmistrz Kajetan Nimir był takim prawdziwym moim pierwszym drużynowym pojawił się około pół roku po obozie w Wenecji. I od tego czasu mogę powiedzieć że zaczęło się moje prawdzie zaangażowanie w życie harcerskie. Ta drużyna powróciła do korzeni harcerskich, a z czasem zmieniła numer na 28. On mi pokazał prawdziwe harcerstwo- puszczańskie, niepodległościowe. Nadal mam z nim kontakt i nadal jest on w harcerstwie. Drużyna zmieniła numer gdyż postanowił wrócić do korzeni harcerskich na Złotnie. Pierwsza powstała tam w roku 1933. Tak, więc powróciliśmy do korzeni dziadków chłopaków, którzy byli w harcerstwie.

Czy druh pamięta nazwę pierwszego zastępu?

Pamiętam tylko obozową: Duszki dobro-duszki. Było to na moim pierwszym obozie. Gdzie jadąc na niego dowiedziałem się w pociągu, że będę zastępowym. Jak się nie mylę komendantem zgrupowania był wtedy dh Jacek Broniewski. W czasie obozu „podglądałem”, inspirowałem się życiem ZIELONEGO PŁOMIENIA. Pierwszego dnia kazali nam zrobić totem, tylko, że ja nawet nie wiedziałem co to jest i próbowałem się dowiedzieć podpatrzeć. Usłyszałem, że ma to przedstawiać cały zastęp. Przez przypadek w lesie z 1 turnusu znaleźliśmy praktycznie cały totem z ogromnego korzenia. Do niego wymyśliliśmy nazwę. Wtedy tworzyło się harcerstwo. Mieliśmy mnóstwo wolnego czasu. Sami organizowaliśmy sobie jakieś zadania czy np. konkursy. Pamiętam, ze kiedyś zastępem zrobiliśmy za własne pieniądze zakupy– słodycze na nagrody i zorganizowaliśmy konkurs na najlepiej płynącą drewnianą łódeczkę.

Czy druh założył jakiś zastęp jeśli tak jak się nazywał?

Nazywał się Srebrzysty Ster Pirani. Później w krótkim czasie zostałem przybocznym.

Czy druh miał własną drużynę/ był drużynowym?

Tak byłem 28 ŁDH (1983 – 1988). Mogę o tym mówić godzinami. Nadal spotykam się z osobami z tej drużyny. Osoby z 28 zasilają kadrowo ZHR, a wszyscy komendanci chorągwi łódzkiej, byli w 28 ŁDH, albo mieli z nią bliski związek.

Rajd Łącznika w czasie powstania Warszawskiego

Fabuła gry obejmowała całe łódzkie osiedle Polesie. Wraz z wykorzystaniem strojów z Wojska Polskiego i wermachtu z wytwórni łódzkich filmów fabularnych. Były to czasy jeszcze kolejek w sklepach, ludzie następnego dnia opowiadali o tym i się bardzo dziwili. Był jeden punkt na grze taki odosobniony. Był to punkt stylizowany na miejsce przesłuchań. Na około budynku chodziło dwóch żołnierzy. Zadaniem było wyminąć ochronę i coś podrzucić. Musieli chwile pomyśleć ponieważ było tak, że w ustalony moment obu żołnierzy nie pilnowało. Była to szansa, aby dostać się do punktu. Nie daleko tego domku był parking gdzie stały samochody. Jeden patrol postanowił schować się za samochodami. W nim uczestnik patrolu wziął na grę pistolet startowy. Kadra gry jednak o tym nie wiedziała, że w ostatnim okresie na parkingu zdarzały się kradzieże kół samochodowych. Dzielnicowy wraz jakimś swoim kolegą postanowili się przyczaić na złodziei i skryli się w jednym z aut. Czekali na tych co kradną. Zobaczyli małych chłopaków skradających  się i postanowili oczywiście ich złapał. W pewnym momencie chłopak z pistoletem zaczął strzelać do dzielnicowego… Na szczęście cała gra była zgłoszona wcześniej na policję odbyło się bez kłopotów. Dzielnicowy jeszcze blady i roztrzęsiony zakończył to słowami: „Panie ja przez chwile byłem trupem!”

Zbiórka o prawie i przyrzeczeniu harcerskim

Za moich czasów nie było komórek, a była alarmowa zbiórka nocna. Poszedłem na zebranie dla rodziców do szkoły i poinformowałem ich, że w najbliższym czasie odbędzie się nocna zbiórka alarmowa. Tramwaje nie jeździły już o 11 w nocy. Sieć alarmowa polegała na tym, że chłopaki po kolej mieli siebie powiadamiać.  Zaznaczę, że to była zima. Chłopaki zaskoczeni, zbiórką pytali rodziców o zgodę pewni, że jej nie dostaną, a tu zaskoczenie bo bez problemów mogli na nią iść. Zebraliśmy się wszyscy około północy pod szkołą. Czekał na nas ciągnik, a doń przyłączone sanki. Pojechaliśmy na kulig. Miejscowy zaczął opowiadać chłopakom o tym, że w lesie straszy, i że są wampiry. W końcu dojechaliśmy na miejsce, w lesie paliło się ognisko. Na miejscu zrobiliśmy przyrzeczenie harcerskie. Znałem kiedyś z harcerstwa druha Nowaka. Jak wsiadaliśmy na sanki miał za zadanie wybiec i powiedzieć, że on jest ojcem rodziny, że ma chore dzieci i ukradli mu leki. I pobiegł do lasu. Zadaniem drużyny było złapanie tego złego człowieka, który też był podstawiony. Miałem ustawionych dwóch chłopaków co udawali złapanie złoczyńcy. Na początku robił bunt najmłodszy zastęp bo wystraszył się „leśnego wampira”. A potem dwóch chłopaków co mieli udawać bójkę ze złoczyńcą potknęło się w lesie. Tak, więc jak cała gromada dobiegła do złoczyńcy to uderzyła go z całego serca… Mieliśmy zaprowadzić go do szkoły gdzie czekała „policja”. W szkole czekała już herbata i tak zakończyła się nasza nocna wyprawa. Chłopakom było głupio gdy zobaczyli „złoczyńcę” w mundurze harcerskim. Takich historii mam mnóstwo. To był bardzo szalony okres w moim życiu.

Początki z bycia komendantem na obozie… 1982 – 1983

To były bardzo trudne czasy. Kiedy wszystko było na kartki. Miernikiem zadowolenia była liczba ptasich mleczek, czy schabowych na obiad. Trzeba było bardzo kombinować, żeby zdobyć więcej mięsa niż stanowił przydział. Jak były np. banany na podwieczorek to była sensacja na całym obozie. Każde dziecko  umieszczało to w liście do rodziców.

Jak to było z film „Czarne stopy” rok 1986 – czyli Akcje zarobkowe kiedyś…

W tamtym czasie nie było hipermarketów gdzie byłyby robione akcje zarobkowe. Musieliśmy szukać różnych innych pomysłów np. zbieraliśmy złom. Wzięliśmy wózek od dziadków. Ogłosiliśmy na Złotnie, że będziemy zbierać złom z domów. Inną nie przyjętą przez dziewczyny akcją zarobkową, było polowanie na zwierzynę. Myśliwi bardzo dobrze płacili. I szukając innych pomysłów na akcje zarobkową znalazłem ogłoszenie w gazecie, że poszukiwani są statyści. Był kręcony film „romans z intruzem”, gdzie byliśmy potrzebni do sceny, w której harcerze wracają z obozu podczas II wojny św. Mieliśmy dwa, trzy ujęcia w nim. Szczerze powiem, że film jest bardzo nudny.. ;) Waldemar Podgórski wpadł po jakimś czasie na kręcenie filmu na podstawie książki „Czarne Stopy” . Zgłosił się on do hufcowego i poprosił o najlepszą drużynę męską. Dali mu namiary do mnie i umówiliśmy się na spotkanie. Chciałem podpisać umowę na dobrych warunkach, w końcu chcieli od nas mundury scenografię statystów. Trochę się już na tym znałem. Pan Waldemar powiedział mi, żebym nie był taki hardy. Bo on kręcił film z harcerzami i oni byli bardzo dobrzy i że nie jesteśmy najlepsi. On mnie nie kojarzył, a ja jego tak.. Nic się nie odzywałem. On zaś powiedział, że jak się nie zgodzę to się dogada z tamtą drużyną. Ja powiedziałem, że dobrze podziękowałem i wyszedłem. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie dyrektorka szkoły i mówi że czekają na mnie filmowcy… ;) Byli zaskoczeni jak mnie zobaczyli, ale tym razem dogadaliśmy się w ciągu 5-10 minut. Zarobiliśmy spore środki, ale samo kręcenie filmu było ogromną przygodą. Film zaczął być kręcony w maju pojechaliśmy w Góry Świętokrzyskie, ale także i na naszym obozie. Obóz był na Lubelszczyźnie w Suścu. Mieliśmy całe wakacje harcerskie. Cały podobóz składał się tak jakby z góry i dołu. Na górze był nasz prawdziwy podobóz na dole zaś zrobiony obóz pod film. Cała scenografia obozowa była pusta i schodziliśmy do niego na ujęcia. Grał w tym filmie Cezary Pazura i Wojciech Malajkat. Pomagali nam w filmie i służyli radami. Pamiętam, że chłopcy z drużyny byli bardzo staranni i chętni do noszenia i robienia poleconych im rzeczy. Aktorzy powiedzieli nam, żebyśmy po takim poleceniu np.; przenoszeniu pryczy nic nie robili tylko się kręcili w kółko. No i przychodził scenograf i mówił „ooo ! jak rewelacyjnie to zrobiliście”. W filmie grała też 62 ŁDH-ek. Pamiętam jak przyjechała kiedyś pani od charakteryzatorki i była jakaś scena gdzie musieliśmy mieć wymalowane całe twarze. Wszyscy bardzo chętni zgłosili się do tej roli. Pani uprzedziła nas, że musimy zmyć farby z twarzy specjalnym kremem do godziny po nakręceniu ostatniej sceny. Wszystko skończyło się około 2 w nocy, więc chłopcy nawet nie myśleli o zmywaniu twarzy. Tylko że rano nie dało się tego ruszyć. Było jak skała ;). W strumieniu piachem ścieraliśmy to z twarzy. Najlepsze było to, że około 16-17 przyjechała do nas ekipa filmowa z Zamościa i powiedziała, że film wczorajszy został źle nakręcony i że musimy na nowo nakręcić te sceny. Chętnych jakoś już nie było. Na filmie jest nakręcone przyrzeczeni harcerskie. To były czasy polskiego komunizmu. Czas cenzury. Na filmie jest oficjalne przyrzeczenie harcerskie miało być kręcone zgodnie z ówczesną rotą: „Przyrzekam całym życiem służyć Tobie Ojczyzno i być wiernym sprawie socjalizmu”. Jak kręciliśmy ten film to powiedzieliśmy że nie chcemy by to zdanie padło. Reżyser powiedział, że nakręcimy ale to będzie na zakładkę. Gdy już film był praktycznie cały zrobiony okazało się , że tego nie wycieli! Powiedzieliśmy im, że jak tego nie wytną to powiemy wszystkim że nas oszukano i nie zrobimy już żadnych zdjęć, ujęć. Kręciliśmy część przyrzeczenia w Klęku koło Łodzi. Baczny obserwator może dopatrzyć się różnicy w ujęciach sceny przyrzeczenia harcerskiego. Część jest kręcona w ciepłym sierpniu druga zaś we wrześniu. Później czekała nas jeszcze zabawa z podkładaniem dialogów. A na koniec była premiera filmu na którym występowaliśmy jako gwiazdy ;) Jeździliśmy po różnych miastach na premiery byliśmy np.: w Szczecinie. Udzielaliśmy też wywiadów.

WSPOMNIENIA ROK 1989

„Trzeba było rzucić serce za przeszkodę” Tą opowieść należy zacząć od tego co działo się w naszym kraju. W latach 80tych praca drużyny ograniczała się do życia w hufcach w skali Łodzi. By powstał ZHR musiało wystąpić kilka czynników:

1. To lata 80 i zjawisko SOLIDARNOŚCI takiego myślenia nie zależnego.

2. Takim ważnym momentem było to, że w marcu zawsze odbywała się akcja arsenał w rocznice odbicia „Rudego”. Tam zjeżdżali się harcerze z całej Polski. Oni zaś zobaczyli że są podobni do siebie

3, Ogólnopolski KIHAM (Krąg Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego.) Organizacja gdzie powstawała „wymiana myśli”.

4. Zjawisko Ojca świętego (upraszczając) – Ojciec św. przyjeżdżał do Polski, a harcerze tworzyli Białą Służbę. Zaczęli się tam poznawać. Zobaczyli, że myślą zupełnie inaczej niż władze oficjalne. Mówimy, że ZHR poswatał w roku 1989, ale to wszystko lata 80 to powiew wolności i świeżego myślenia.

Polski olimpijczyk zdobył złoto w skakaniu przez przeszkodę na koniu. Mówił że jak chce się coś zrobić to trzeba „Serce rzucić za przeszkodę”.

W pierwszej kolejności trzeba bardzo chcieć. Ludzie z Warszawy, Łodzi i innych miast postanowili rzucić to serce właśnie za przeszkodę… zaczęły tworzyć się wolne organizacje harcerskie. W roku 1989 odbyły obrady Okrągłego Stołu. Gdzie mówiono że Partia harcerstwa nie odda. W tym czasie instruktorzy niezależnie myślący zaczęli tworzyć grupę. 12 lutego na spotkaniu instruktorów podpisano list przez 50 osób- inicjatorów o potrzebie stworzenia nowej organizacji . Chociaż oficjalnie się mówi o kwietniu jako dacie powstania ZHRu To, to spotkanie było pierwszym krokiem ku temu. W Polsce nie było to na miejscu. Władza chciała wszystko kontrolować. Nie było na to klimatu w latach 80. Dopiero w ’89 w czasie Obrad Okrągłego Stołu powstał odpowiedni klimat ludzie przestali się bać. „Zaczęto rzucać serce za przeszkodę”. Wtedy instruktorzy „inaczej myślący” z całej Polski postanowili stworzyć jedną organizację. Po porozumieniu 12 lutego instruktorzy podzielili się na dwa kierunki. Pierwszy z nich skutkował powstaniem ZHRu i zjazdem w Sopocie i równolegle powstało „ZHP rok założenia 1918”. (Przypis dh. Adama Komorowskiego przyczyny może poznamy kiedyś, może ktoś zamierzał nas rozbić o tym nie wiedzieliśmy. Tu jest zamieszczona ta wersja bardzo uproszczona. Idealiści często poddają się emocją…)

RÓŻNICE

ZHR- myślał, że nie ma szans na reformę dawnego ZHP, że władze nie odpuszczą i nie należy patrzeć w tył. Trzeba tworzyć nowa organizację ZHR. ZHP rok założenia 1918 – (zjazd w Krakowie) opowiadali się za tym, żeby odrodzić tradycje przed wojenne. Oni kontynuowali zjazdy przed wojenne. Wtedy też istniał ZHP nazywany ZHP rok założenia 1956 które nie odwoływało się do tradycji przedwojennych. Tu też powstał problem z symbolami harcerskimi. ZHP rok założenia 1956 powiedział, że nam nie odda symboli, że to oni są spadkobiercami. W pewnym momencie ZHR myślał, że zrezygnuje z noszenia krzyża harcerskiego. Dużo osób nie chciało się z tym pogodzić. Początki ZHRu były takie, że był on koedukacyjny. Pierwszy hufiec w Łodzi to hufiec harcerek i harcerzy. Łódź była takim wyjątkowym miastem, że nie działa tu jedna dominująca organizacja, np: tylko ZHR czy ZHP rok założenia 1918. Tu, w Łodzi było pół na pół. Byłem na spotkaniu założycielskim ZHR na ulicy Sienkiewicza u ojców Jezuitów. Tam na spotkanie stawiło się dużo osób i dużo pytało. Gdy padło pytanie o krzyż ktoś powiedział (dh. Adam przypuszcza, że pod wpływem emocji): „Jak będzie trzeba to my sobie ten krzyż nawiercimy”. Dla mnie to było świętokradztwo. -rozstrzygające. Wiedziałem, że za czasów wojennych ludzie oddawali życie za krzyż. To pomyślałem, że to nie jest to. Tak wtedy czułem. Bardzo dużo myślałem po tym spotkaniu. Pierwsze spotkanie z ZHP rok założenia 1918 odbyło się w Zakopanym . Tam spotkaliśmy harcerzy, od nich dostaliśmy adresy telefony i namiary. Cały mój hufiec należał do ZHP rok założenia 1918. Wtedy byłem hufcowym. Później nastąpiło porozumienie i zjednoczenie ZHR i ZHP rok założenia 1918 roku – 3 października 1992 roku, na Nadzwyczajnym Zjeździe zdecydowano się połączyć ze Związkiem Harcerstwa Rzeczypospolitej. W Łodzi sprawa była prostsza byliśmy sobie bliscy, znaliśmy się. Najbardziej niesamowitym spotkaniem był zlot w Olsztynie koło Częstochowy w roku 1991. W tym czasie odbywał się ŚWIATOWY ZLOT MŁODZIEŻY w Częstochowie – niesamowite przeżycie. (spotkanie z Janem Pawłem II) Tego się nie da opowiedzieć. Święto miłości radości… Szok.. po prostu szok.. Warto to przeżyć. Na tym zlocie komendantem był człowiek z ZHRu Aleksander Motała, a zastępcą człowiek z ZHP rok założenia 1918. Tworzyli oni zgraną ekipę. Młodzież czuła na tym zlocie, że są jednością. Po zlocie w Olsztynie odbył się zjazd i na nim powstało oficjalne połączenie

CZAS PO 1992…

Zlot 10 lecia ZHR

K21
Nadanie miana drużyny zlotowej przez Naczelnika HArcerzy na Zlocie w Lednicy

Byłem wtedy inicjatorem tego zlotu. Gdyż w tym czasie pełniłem funkcję naczelnika harcerzy. Było to niesamowite wydarzenie. Gra w Poznaniu, spotkanie w Gnieźnie – śpiewy gregoriańskie w Katedrze gnieźnieńskiej i uczta przed. Olimpiada wraz z żółwiami. Niesamowitym momentem, bardzo wzruszającym było przygotowanie się i przejście przez bramę III tysiąclecia w Ledniccy. Wraz z koncertami na polu z chrześcijańskim rockiem, bujający się tłum, a nad nimi ogromny kurz. Gniazdo Łódzkie było niesamowite… Mieliśmy ulice piotrkowską latarnie ławeczkę Tuwima, fontanny. Wszystkie ważne spotkania działy się u nas. Świętej pamięci Ksiądz Peszkowski powiedział o pionierce: „Mistrzostwo świata. Takiej pionierki nigdy nie widziałem”. Po byciu naczelnikiem przestałem, aktywnie działać harcersko 1997-2002. Jednak przez przypadek zostałem opiekunem 26 ŁDH. Odwożąc córkę – Natalię na zbiórki zobaczyłem, że obok miał zbiórki zastęp męski, który chyba się trochę nudził… Tak, więc po otrzymaniu zgody od drużynowego pomagałem mu prowadzić ten zastęp. Gdy nadszedł obóz okazało się, że jedzie na niego tylko 4 chłopaków… z „mojego” zastępu”. Pojechałem z nimi na obóz. Później przez trzy lata byłem opiekunem tej drużyny. Każdy powinien coś takiego przeżyć – ponowne bycie drużynowym. Niesamowita radość. Bałem się bariery językowej, obyczajowej. To nie byli najłatwiejsi chłopcy. Po pewnej grze na biwaku przełamali się. Zaczęli mnie słuchać. Oddając drużynę były w niej 4 zastępy.

Co druhowi brakuje w tym dzisiejszym harcerstwie porównując do tego co było kiedyś?

Brakuje mi takiego profesjonalizmu i mistrzostwa w takim sensie organizacyjnym. Kiedyś było tak, że dyskutowaliśmy, ale jak podjedliśmy decyzję czy ktoś podjął jakieś zadanie. To nie było opcji, że tego nie zrobi. To jego było sprawą dopilnować tego, żeby było zrobione. Zdolność przewidywania i przemyślenia całości. – mistrzostwa w patrzeniu do przodu.

Czy druha dzieci należą do harcerstwa?

Tak, córka Natalia jest drużynową prowadzi 62 ŁDH-ek. Syn Jakub jest w zastępie harcerskim 28 ŁDH. Najmłodsza córka Helenka jest w zuchach. Ja ich nie namawiam i nie ułatwiam im harcerskiego startu.  To był ich wybór. Natalia bardzo żyje harcerstwem.

Najważniejsze przeżycie harcerskie …

Na pewno to, że harcerstwo „dało” mi żonę, znajomych. …to było to osobiste spotkanie z Papieżem.

Co druh robi aktualnie?

Zacznę od tego co daje wam harcerstwo. Jeśli macie znajomych i dziwi ich, że nie pijecie alkoholu, albo oni coś z tym chcą zrobić, tzn. że nie są waszymi prawdziwymi przyjaciółmi. Prawdziwy przyjaciel nie będzie chciał was zmieniać na siłę. Macie bonus od harcerstwa. Nie ma czegoś takiego jak szkoły prowadzenia naturalnego zespołami ludzkimi w zespole. Harcerki są autentyczne. Ludzie teraz kryją swoje uczucia maskują się.  Ale wracając do mojej pracy. Skończyłem prawo. Umiałem zjednoczyć ludzi i wydaje mi się, że to dało mi harcerstwo. Umiałem także motywować ludzi do pracy. Aktualnie jestem dyrektorem instytucji ec1 zajmującej się przebudową miasta Łodzi.

harcerki z 18 Łódzkiej Drużyny Harcerek „Emaus”

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *