Fragment listu pisanego 14.7.2000r. w pociągu w czasie powrotu z pogrzebu Olgi przez o. J. Wysoczańskiego, franciszkanina, misjonarza z Peru, z misji w Pariacoto, gdzie w 199Ir zamordowano dwóch jego współbraci. O. Jarosław ocalał, gdyż był wówczas na urlopie w Polsce. Oleńka pisała do O. Jarka do Peru listy przez 8 lat. Poznali się w 1999r. w Polsce. Często wymieniali listy i telefony. Obecnie o. Jarosław pracuje w Rzymie.Dziękuję, to pierwsze słowo, które wyciska mi się z ust. Dziękuję za Was, dziękuję za waszą WIARĘ, albo lepiej nie Waszą, bo Bożą, za to, ze poddaliście się Jego działaniu. Życie Oli oznaczało bardzo dużo dla niej samej, aż jakby nie z tego świata. Życie Oli rozgrywało sie na płaszczyznach, które są niedostępne dla każdego, również i dla mnie. Ola nosiła cudowny skarb, którego umiała strzec: dawać wtedy, kiedy On chciał. Żyła z tym SKARBEM ukrytym, niewidocznym; tak jasno było zauważyć jego owoce, owoce w byciu dla innych. Życie Oli zaznaczyło również i moje życie; tak bardzo jasno zobaczyłem sens mojego bycia kapłanem i misjonarzem, zresztą po raz któryś z kolei…
Tak jak Wam wspominałem, poleciłem Oli sprawę Ugandy i jestem pewien, że będzie o nią dobrze zabiegała. Ona potrafi. W życiu tym tutaj mamy wiele ułomności, niedoskonałości. TAM jesteśmy całkowicie wyzwoleni. Czekają Was jeszcze chwile trudne do przeżycia. Miejcie moje zapewnienie w modlitwie. Życzę Wam szczególnej mocy Pana, abyście pomnażali miłość, którą Bóg rozlał w sercach Waszych. W sposób szczególny łączę się z Marysią, która tak WZROSŁA od ostatniego spotkania. Łączę słowa dobre.
Wasz Jarek
