Nabory w XV ŁDW…
Nabór I:
„Nasz nabór trwał 5 + 1 dni. Miejsce akcji to XXI LO. Udział brali – Michał Kozłowski, Michał Stasiak i ja. I oczywiście uczniowie.
Dzień pierwszy.
Dzień pierwszy był na rozgrzewkę. Napisaliśmy artykuł do szkolnej gazetki. Gazetka owa w swych złotych latach była materiałem przez uczniów mocno antycypowanym i pożądanym, przez dyrektora moze mniej…:). Była wydawana „podziemnie”. Dlatego zdecydowaliśmy się na taki krok i wydaliśmy gazetkę w 100 egzemplarzach. Artykuł traktował o idei wędrownictwa zawartej w pagonie wędrowniczym.
Dzień drugi.
Dzień drugi to rozwieszenie transparentu nad boiskiem. Na transparencie było ognisko wędrownicze oraz data godzina i miejsce spotkania. Aby go zawiesić wchodziliśmy (tzn M.S. wchodził) na drzewa co budziło zainteresowanie – i o to chodziło. Byliśmy wciąż tajemniczy i do końca tak naprawdę nie było wiadomo co my za jedni.
Dzień trzeci.
Pokazy slajdów związanych jak najbardziej z wędrownictwem. Najpierw w szkolnej kawiarence, a później ze względu na małą tam frekwencję na korytarzu szkolnym. Slajdy obecne były na kilku przerwach. Zainteresowanie było małe i już wtedy spojrzała nam w oczy bierność licealistów z XXI.
Dzień czwarty.
Piknik na boisku szkolnym. Grill i malowanie harcerzy na szkolnych murach. Centralnym punktem czwartku było spotkanie z chętnymi do robienia czegoś. miało odbyć się na auli – niestety miało w końcu miejsce na boisku, co znacznie utrudniło przekaz. Przyszło dużo dziewcząt i kilku chłopaków. Z dziewczyn kilka było chętne do zrobienia czegoś, chłopaki nie wykazali chęci. Po dniu czwartym spojrzała nam w oczy klęska.
Dzień piąty.
Happening z okazji 17.09. Najpierw werbowanie i zbrojenie – przy dźwiękach wojskowych pieśni z radiowęzła zbroiliśmy i wyposażaliśmy nielicznych ochotników – mundury, maski p-gaz, drewniane imitacje karabinów, mapniki a nawet granat. Później (na następnej przerwie, bo wszystkie akcje miały miejsce na przerwach) odbyły się ćwiczenia wojaków – czołganie się przez korytarz a także wypróbowywanie taktycznego zdobywania schodów szkolnych. Na lekcji ćwiczenia ze strzelania przez okna w salach lekcyjnych – bez uprzedzenia nauczycieli tam uczących, jednak ze znajomością ich nastawienia do takich akcji. Na długiej przerwie – wojna – strzelanie czołganie, wybuchy a później – nóż w plecy – hymn ZSRR w głośnikach, czerwonoarmiści na korytarzach, czerwone gwiazdy rozdawane przez armię czerwoną uczniom(mam nadzieję, że zrozumieli, ze to nie pozytywne postacie), odczytanie oświadczenia Mołotowa. I finał symboliczne zwycięstwo Polaka nad Rosjaninem z wyjaśnieniem, ze to już 1989. Po akcji rozklejanie plakatów o planowanej zbiórce w sobotę.
Dzień szósty.
Spotkanie przed szkołą o 10 – zbiórka do wyjazdu rowerowego. Brak chętnych.
Epilog.
To jeszcze nie koniec naszej akcji w XXI LO. Nie damy się tak łatwo. Byliśmy obserwatorami naborów w XXXIII i wyciągamy wnioski. Następne uderzenie będzie bardziej precyzyjne, zgrane z wędrowniczkami i nastawione na kontakt indywidualny.”
Drugi i trzeci nabór rzeczywiście były dużo bardziej precyzyjne – postawiliśmy na bezpośredni kontakt z licealistami. Udało nam się przekonać dyrekcję szkoły i wychowawców poszczególnych klas do tego, abyśmy poprowadzili lekcje wychowawcze w klasach pierwszych i drugich. Przychodziliśmy bez mundurów i rozmawialiśmy o tym jak spędzają czas, o tym czy to co robimy jako wędrownicy mogłoby ich zainteresować. Dyskutowaliśmy o 10 punkcie prawa harcerskiego, wreszcie prezentowaliśmy to co udało nam się osiągnąć – zdjęcia z naszych wypraw i dawaliśmy konkretne propozycje dalszych działań. Na koniec zostawialiśmy listę, na którą każdy kto byłby zainteresowany współpracą mógł się wpisać. Po wszystkich lekcjach na liście były 4 nazwiska chłopaków i… około 20 nazwisk dziewcząt. Żeńskie kontakty zostały przekazane drużynowej wędrowniczek, z męskimi starliśmy się dalej działać, co nie było łatwe. Bariera jaką napotykaliśmy u ukształtowanych już młodych ludzi, którzy nigdy wcześniej nie byli harcerzami okazała się na dłuższą metę nie do przeskoczenia. Mimo to z licealistami udało nam się wspólnie zrobić kilka rzeczy – wyjścia na ściankę wspinaczkową, wyprawa do Muzeum Powstania Warszawskiego, wyprawa na Jurę – tutaj był tylko jeden z licealistów. Żaden z nich nie pojechał na obóz.
W roku kolejnym akcję z godzinami wychowawczymi powtórzyliśmy wspólnie z Małgorzatą Majchrzak, która miała formować drużynę wędrowniczek. Niestety skutek był podobny – kilka zebranych kontaktów dość szybko się urwało.
phm. Michał Grelewski HR


Jeden komentarz
Próbujcie nadal, bardzo dobry pomysł na nabór.