Strona główna / 4. Historia magistra vitae / Kalendarium / Uwierzyć jak dziecko, że On umarł za mnie…

Uwierzyć jak dziecko, że On umarł za mnie…

Czy wierzysz, że Chrystus został umęczony i umarł na krzyżu, aby Cię zbawić?

Historia, którą Tobie chcę opisać wydarzyła się ponad dwa tysiące lat temu… nie trwała długo – zaledwie kilka dni. Nie jest ważne, czy Ty wierzysz, że była ona prawdziwa – ważne jest to, co i dlaczego wtedy się stało!

– Dziadku zdradź mi tajemnicę i wyjaśnij co świętujemy w Wielkanoc? Proszę…

– Dobrze… Połóż się. Zaraz Ci wszystko po kolei opowiem.

Publiczna działalność Jezusa Chrystusa z Nazaretu dobiega końca – pielgrzymowanie, nauczanie, uzdrawianie (liczne cuda). Zbliża się czas Paschy, kiedy to Żydzi świętują wyjście narodu izraelskiego z niewoli egipskiej, której towarzyszyły liczne znaki obecności i wstawiennictwa Boga (śmierć zesłana przez Boga zabierała wszystko co pierworodne w każdej rodzinie egipskiej; ocaleli ci, którzy zgodnie z nakazem Bożym pokropili próg drzwi swego domu krwią baranka i trwali na modlitwie[1]). Panuje sceneria nienawiści i zdrady – można powiedzieć, że „coś wisi w powietrzu”. Jezus w obecności swoich uczniów zapowiada swoją śmierć: „Wiecie, że po dwóch dniach jest Pascha i Syn Człowieczy będzie wydany na ukrzyżowanie”[2] – oni jednak nie rozumieli jeszcze Jego słów.

***

(Wielka środa)

Niemal w tym samym czasie zbierają się arcykapłani i starsi ludu w pałacu najwyższego kalana (Kajfasza) i decydują się żeby Jezusa zabić.

– Dlaczego?

– Wynika to z tego, co oni mówią: „Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsca święte i nasz naród (…) lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”[3].

Jezus przebywa w Betanii, w domu Łazarza (którego wcześniej wskrzesił z  martwych), gdzie uczestniczy w uczcie, którą dla Niego przygotowano. Jest tam kobieta o imieniu Maria, która być może przeczuwając nadchodzącą tragedię, wylewa na głowę Jezusa kosztowny olejek (robotnik zarabiający denara dziennie musiałby na ten olejek pracować prawie cały rok) – był to dowód jej miłości do Pana. Jezus rzekł: „Dobry uczynek spełniła względem Mnie[4]. Wylewając ten olejek na moje ciało, na mój pogrzeb to uczyniła”[5]. Judasz Iskariota, który uczestniczy w tej scenie, wyraża swój sprzeciw – uważając to za marnotractwo: „Przecież można było drogo to sprzedać i rozdać ubogim”[6].

***

(Wielki czwartek)

Następnego dnia, Jezus prosi swoich uczniów: „Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć”[7]. Uczniowie dostają od swego Mistrza wskazówkę, gdzie znajdą miejsce, w którym mogliby sporządzić wieczerzę[8] (mieli w mieście odnaleźć mężczyznę niosącego dzban wody – nie było to trudnym zadaniem, gdyż wodę zazwyczaj nosiły kobiety). Zrobili wszystko jak Pan powiedział. Gdy nastał świąteczny wieczór, Jezus i Jego najbliżsi przyjaciele zgromadzili się, aby wspólnie (jak rodzina) spożyć wieczerzę paschalną.

– Pozostawili drzwi do izby lekko uchylone? – chce wiedzieć co dzieje się w środku!

– Słychać głos Jezusa: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał”[9].

– Skąd On wiedział co Go czeka?

– To nie pierwszy raz, kiedy Chrystus wygłasza proroctwo, które jak się prędzej czy później okazuje zostaje spełnione. Rozpoczęła się uczta, która jak w każdej rodzinie przebiega według ustalonego wzoru. Rozpoczyna ją modlitwa – pobłogosławienie kielicha (pierwszy z czterech kielichów krążących wokół stołu podczas ceremonii). Następnie każdy z uczestników bierze porcję ziół i macza je w solonej wodzie. Ojciec rodziny bierze jeden z trzech kawałków niekwaszonego chleba, łamie i część odkłada na bok.

– Dlaczego niekwaszonego chleba? Nie mieli normalnego – dobrego?

– To symbol – pośpiech. Chleb nie zdążył się zakwasić, bo Izraelici musieli natychmiast wyjść z Egiptu. Pan Bóg zsyłał plagi na Egipcjan, aby uwolnić swój lud – Izraelici wzięli co mieli pod ręką i w pośpiechu wyszli. Potem Egipcjanie ich gonili, ale zostali zalani przez fale morza czerwonego. I to właśnie ma być taka pamiątka tamtego wydarzenia – wyjścia w pośpiechu z niewoli.

– Co się działo dalej?

– Później na pytanie najmłodszego członka rodziny, ojciec opowiadał historię pierwszej Paschy, po czym wszyscy śpiewali Psalmy[10]. Napełniało się drugi kalekich, który krążył wokół stołu. Również Jezus, zgodnie z tym zwyczajem, na wieczerzy z uczniami wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: „Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże”[11]. Przed właściwą ucztą wszyscy obmywają ręce (Jezus najprawdopodobniej w tym czasie umywał uczniom nogi), odmawiają modlitwę dziękczynną, łamią się chlebem. Rozdziela się gorzkie zioła maczane w sosie. To właśnie wtedy Jezus zapowiada: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi”[12]; a  gdy uczniowie zastanawiali się kto? – Jezus  dodaje: „To ten, dla którego umaczam kawałek [chleba]”[13] i umoczywszy podał go Judaszowi (to wtedy właśnie Jezus jednoznacznie wskazał na Iskariotę jako zdrajcę). Nie wiadomo dokładnie kiedy (być może w tym momencie), ale szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu[14]; wyszedł i udał się do arcykapłanów z propozycją, że wyda im Jezusa (kapłani wyznaczyli wynagrodzenie w wysokości trzydziestu srebrników)[15].

Punktem kulminacyjnym ceremonii jest uroczyste spożywanie pieczonego barana. Baranek ten musiał być młody (od  dni do 1 roku). Pieczony był w całości i nie wolno było łamać mu kości! Właśnie po tej czynności Jezus ustanowił Eucharystię, Wieczerzę Pańską, łamiąc chleb odłożony wcześniej i podając uczniom trzeci kielich wina, „kielich błogosławieństwa” – wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: „To jest ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!”[16] następnie trzymając w rękach kielich, powiedział: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana”[17].

– Co on miał na myśli mówiąc „Nowe Przymierze”?

– To inaczej „Nowy Testament”. Dawniej obowiązywało inne „stare przymierze” (w Starym Testamencie) – Bóg zawierał je z Noem, Abrahamem, Izraelem, Dawidem – było to przymierze oparte na Słowie, Prawie (lud składał specjalną ofiarę i wysyłał swoich przedstawicieli na ucztę przymierza w obecności Boga; kapłani skrapiali ołtarz krwią składanych w ofierze zwierząt; lud przysięgał wierność przymierzu – przepisom Prawa). „Nowe Przymierze” – to nowa ofiara, ofiara Chrystusa na krzyżu; przymierze oparte jest już nie na Słowie ale na Duchu.

Uczta kończy się odśpiewaniem pozostałej części „Hallelu”[18] i „Wielkiego Hallelu”[19]. W tym momencie wypijano też ostatni kielich wina.

– A dlaczego Jezus ustanowił Eucharystię właśnie podczas wieczerzy, a nie w innym momencie?

– Ustanowienie Eucharystii przy wieczerzy święta Paschy wskazuje na jej znaczenie. Jezus identyfikuje się z barankiem paschalnym, ofiarowanym na odkupienie grzechów ludzi (to krwią tego baranka Izraelici skrapiali drzwi swych domów w Egipcie). Wino mówi o Jego śmierci i o nowym przymierzu, jakie zawiera za cenę swojej krwi, jednając Ciebie i mnie z Bogiem. Aż do ponownego przyjścia Jezusa musimy pamiętać to, co On uczynił dla nas.

– Co działo się później?

– Po odśpiewaniu hymnu drzwi od izby się otworzyły – Jezus wraz z uczniami późnym wieczorem wychodzi i idzie w kierunku Góry Oliwnej. Wówczas Jezus rzekł do nich: „Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy (…)”. Odpowiedział Mu Piotr: „Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię”[20].

Pewnie zastanawiasz się skąd taka pewność Piotra? Musiał on być przekonany, że Chrystus to Boży Syn skoro powiedział: „choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie”[21]. Nie powinno Cię wcale dziwić, że chciał umrzeć z Jezusem – Bogiem; Piotr przecież towarzyszył Chrystusowi przez cały czas – widział wszystkie Jego cuda: jak uzdrawiał, wskrzeszał umarłych, rozmnażał pokarm czy wypędzał złe duchy… Nie trudno uwierzyć w Syna Bożego temu, który był świadkiem tego wszystkiego. A jednak Jezus mu rzekł: „Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz”[22].

Doszli na miejsce. W ponurej, strasznej atmosferze, do ogrodu zwanego Getsemani wchodzi Jezus – chce On zostać sam; oddala się od swych towarzyszy.

– Co znaczy Getsemani?

– Jest to nazwa ogrodu – Getsemani istnieje do dziś; położony jest po drugiej stronie Doliny Cedronu. Zobaczyć tam można m.in. poskręcane kształty wiekowych drzew oliwnych, które nasuwają na myśl agonię Jezusa.

Zapadła noc. Chrystus upadł na kolana i modlił się tymi słowami: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”![23] Z ogromną żarliwością modli się o odwrócenie od Niego straszliwych cierpień.

– Czego się lękał?

– Nigdy nie dowiesz się, co Jezus przeżywał w czasie tej godziny w samotności… Z pewnością napawała Go przerażeniem nie tylko sama bliskość cierpień, o których wiedział, ale przede wszystkim myśl o Sądzie Bożym nad naszymi grzechami, o karze, która spadłaby na Ciebie i mnie, gdyby On nie wypełnił woli Ojca. Ale ta trudna chwila minęła i kiedy w nocy tłum przyszedł żeby Go pojmać, Jezus jest już spokojny, a nawet wyraża swą miłość do zdrajcy. „Witaj Rabbi”[24] – rzekł Judasz całując Jezusa, co było umówionym z żołnierzami znakiem rozpoznawczym. Wtedy podeszli, rzucili się na Jezusa i pochwycili Go[25]. Wówczas Szymon Piotr, mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho[26]. Jezus krzyknął: „Przestańcie, dosyć!” i  dotknąwszy ucha uzdrowił go[27].

– Jak to możliwe, że mimo iż na oczach wszystkich dokonał się cud, nadal chcą zaprowadzić Pana Jezusa przed sąd?

Odpowiedzi udziela Ci sam Chrystus mówiąc: „Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście ręki na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności”[28].

– Co znaczą te słowa? Co Jezus chce przez to powiedzieć?

– Myślę, że chodzi tutaj o zapowiedź Starego Testamentu – ludzie, którzy pojmali Jezusa musieli to uczynić, by wypełniło się Pismo. Ich oczy i uszy opanowane były przez ciemność, były jakby zamknięte – tak, że choć widzieli i słyszeli, to byli na tyle opanowani przez ciemność, że nie dostrzegli nawet cudu, który dokonał się wśród nich… Jezus uzdrowił rannego – jest spokojny, opanowany; lęk jakiego niedawno jeszcze doświadczał minął… Wiedział, że musi wypełnić się proroctwo zapisane na kartach Starego Testamentu – wiedział, że tak musi być.

– I mimo wszystko aresztowali Jezusa?

– Tak! Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka[29] – tylko on i jeszcze jeden z uczniów mieli odwagę iść za Jezusem w bezpiecznej odległości. Kiedy jednak nie mogli  zrobić nic więcej niż czekać, opuściła ich odwaga i zaczęli się bać. Ci, którzy przyprowadzili Jezusa do kapłana, na dziedzińcu rozniecili ogień i usiedli przy nim by odpocząć. Wraz z nimi usiadł Piotr – mając nadzieję, że być może uda mu się dowiedzieć, co dzieje się z jego Mistrzem.

Jezus późną nocą był przesłuchiwany przez Sanhedryn – Wysoką Radę w Jerozolimie (składającą się z 71 członków pochodzących z wpływowych rodzin – starszych, kapłanów, uczonych w Piśmie, faryzeuszów i saduceuszów; której przewodniczącym był arcykapłan pełniący urząd przez rok). Arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali: „On  powiedział: «Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować»”. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: „Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie?” Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: „Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz Syn Boży?” Jezus mu odpowiedział: „Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, Siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich”. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: „Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?” Oni odpowiedzieli: „Winien jest śmierci”[30]. Sanhedryn miał w Judei szerokie uprawnienia w sprawach cywilnych i religijnych, ale za okupacji rzymskiej (a tak było w czasach Jezusa) wyrok śmierci mógł wydać tylko rzymski namiestnik. Jezus musiał więc stanąć przed nim jako oskarżony o coś, o co trybunał rzymski mógłby skazać Go na karę śmierci. Żydom wystarczyło bluźnierstwo, ale aby mieć pewność, że Piłat wyda wyrok, zarzut zostaje zmieniony – oskarżono Jezusa o zdradę…

Miejscem, gdzie Jezus przebywał była twierdza Antonia. Tutaj na miejscu zwanym  Lithostratos (to znaczy: miejsce brukowane, wyłożone kamieniem) żołnierze wyśmiewali się i szydzili z Jezusa. Lithostratos odkryto na początku XX wieku pod klasztorem Ecce Homo – jest tam kamienna płyta pokryta rysunkami rzymskich żołnierzy. Ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: „Prorokuj, kto Cię uderzył”. Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu[31].

A Piotr niecierpliwie czekał na rozwój wydarzeń… Pomyśl co musiał on przeżywać wiedząc, że jego Pan jest więziony, a obok niego, wokół ogniska, siedzą Jego wrogowie. Nic dziwnego, że zaparł się Chrystusa gdy go rozpoznano. Gdy jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała się mu uważni i rzekła: „I ten był razem z Nim” zaprzeczył on mówiąc: „Nie znam Go, kobieto”. Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: „I ty jesteś jednym z nich”. Piotr odrzekł: „Człowieku, nie jestem”[32]. Piotr – Opoka, przywódca uczniów, umiłowany – trzykrotnie wypowiada słowa, których jak przysięgał, nigdy nie powie. Nie zdaje sobie sprawy, że spełniają się prorocze słowa Jezusa. Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: „Na pewno i ten był razem z Nim; przecież jest Galilejczykiem”. Piotr zaś rzekł: „Człowieku, nie wiem co mówisz”. I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra[33]. Nie dokończył zdania – przerwał mu piejący kogut i spotkanie wzroku Chrystusa stojącego w oddali, umęczonego wyszydzaniem i biciem, trzymanego przez strażników. W tej chwili Piotr przypomina sobie o przysiędze, którą złożył Jezusowi i to, co mu wówczas Pan odpowiedział… Wyszedł na zewnątrz dziedzińca i gorzko zapłakał. Z pewnością poczuł się strasznie mając świadomość jak bardzo jest słabej wiary. Jego duszę przeszyło głębokie spojrzenie Chrystusa – pełne miłości i zaufania, a on zdradził, złamał przysięgę, wyparł się Go. Uświadomił sobie utraconą miłość. Z jego oczu popłynęły łzy – to jakby drugi chrzest. Piotr się nawrócił!

***

(Wielki Piątek)

Nadszedł świt (o czym świadczy pianie koguta). Przesłuchanie i narada starszych trwały całą noc. Jest około godziny czwartej. Zebrany Sanhedryn zgodnie z postanowieniem zmiany zarzutu wobec Jezusa, stawia Go przed Piłatem jako zdrajcę. Co robi Piłat dowiedziawszy się o oskarżeniach? Zapytał czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie[34]. Herod, gdy ujrzał Jezusa ucieszył się, że wreszcie może ujrzeć tego, o którym tyle słyszał. Zaczął zadawać Mu pytania, ale Jezus milczał. Chciał się dowiedzieć różnych rzeczy, chciał z Nim porozmawiać, ale Jezus milczał… Wówczas wzgardził Jezusem i kazał arcykapłanom odprowadzić Go z powrotem do Piłata. Piłat kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: „Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go wychłostać i uwolnię”[35].

– Nie bardzo to wszystko rozumiem… Najpierw Jezusa oskarżyli o jedną rzecz, potem o coś innego; potem miał być uwolniony, a ostatecznie Go zabili?

– Żydzi uważali Jezusa za bluźniercę, ale wiedzieli, że to nie wystarczy, aby skazać Go na karę śmierci – zmienili więc zarzut. Oskarżyli Jezusa o zdradę, ale ani Herod, ani Piłat nie uznali Jezusa winnym. Musisz jeszcze wiedzieć, że cały ten proces żydowski Jezusa był daleki od zasad prawa: toczył się w nocy; nie było świadków obrony; zeznania świadków oskarżenia nie zgadzały się ze sobą; wyrok śmierci, który zgodnie z zasadami mógł być orzeczony dopiero dzień po procesie – został wydany natychmiast. Właściwie nie było to postępowanie sądowe, ale przesłuchanie połączone z brutalnym pobiciem i zakończone decyzją, że należy zabić Jezusa.

– A czy arcykapłani wiedzieli, że domagają się śmierci niewinnego człowieka?

– Tak! Nawet Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: „Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną”. Lecz oni odparli: „Co nas to obchodzi? To twoja sprawa”. Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli: „Ni wolno kłaść ich do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew”. Po odbyciu narady kupili za nie Pole Garncarza, na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi. Wtedy spełniło się to, co powiedział prorok Jeremiasz: «Wzięli trzydzieści srebrników, zapłatę za Tego, którego oszacowali synowie Izraela. I dali je za Pole Garncarza, jak mi Pan rozkazał»[36].

– Ale dlaczego Piłat, choć uważał, że Jezus jest niewinny, zdecydował się jednak wydać Go na śmierć?

Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: „Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi”[37]. I dlatego Jezus, chociaż uznany za niewinnego przez Heroda i Piłata, zostaje skazany na śmierć – Piłat nie chce żeby cesarz otrzymał o nim nieprzychylny raport.

Piłat wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostratos[38] (o którym wspominałem Tobie już wcześniej). Był taki tradycyjny zwyczaj, że na święto, które wówczas Żydzi obchodzili uwalniano jednego więźnia, którego wskazał lud. Piłat, chcąc ocalić Jezusa, rzekł do tłumu: „Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla Żydowskiego?” Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść[39]. Zapytał więc Piłat tłum kogo chcą uwolnić: Jezusa z Nazaretu, czy Barabasza, który był skazany za wszczynanie rozruchów i zabójstwo? Piłat miał nadzieję, że w takim „zestawieniu” więźniów tłum zdecyduje się uwolnić Jezusa, który przecież nikomu żadnej krzywdy nie uczynił. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: „Cóż wiec mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?” Odpowiedzieli mu krzykiem: „Ukrzyżuj Go!”[40]

– Dlaczego oni wszyscy tak nienawidzili Jezusa? Czy oni wiedzieli co robią? Przecież na pewno słyszeli o tym, że uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, głosił prawdę o miłości i zbawieniu – nie rozumiem… Dlaczego oni to robią?

– Być może w tłumie były osoby, które osobiście doświadczyły bliskości i miłości Chrystusa. Możliwe, że byli też ci, którzy zostali przez Niego uzdrowieni. Ten sam tłum, który kilka dni wcześniej gromadził się przy Jezusie z Nazaretu, aby słuchać Jego nauki – teraz krzykiem domaga się wykonania wyroku… Pytasz dlaczego? Nie potrafię Ci udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne faryzeusze, arcykapłani i ich zwolennicy wmieszani w tłum, krzycząc, skłaniali ludzi do podjęcia ich wrzasków – w ten sposób cały tłum krzyczał to, co chcieli usłyszeć arcykapłani.

Na pewno nie raz byłeś na meczu, koncercie czy spotkaniu z Ojcem Świętym. Ktoś w tłumie wymyślał jakiś okrzyk, a wszyscy zaczynali wołać razem z nim – jest to normalna reakcja w dużym zgrupowaniu osób. Myślę, że analogicznie postąpił lud zebrany przed Piłatem.

Być może też zebrani ludzie chcieli na własne oczy ujrzeć jak Chrystus, który nazywa się Bożym Synem, dokona kolejnego cudu – nie dając się zabić?! Nie myśleli, że umrze naprawdę – mieli nadzieję, że mimo iż zostanie skazany, to się uwolni (przecież to nic trudnego dla tego, kto wskrzesza zmarłych – o czym słyszeli…

Nadal, próbując dyskutować z tłumem, Piłat odparł: „Cóż więc złego uczynił?” Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Ukrzyżuj Go!”[41]. „Ukrzyżuj Go!” – przekrzyczeli Piłata, który domagał się odpowiedzi na pytanie: „co złego uczynił?” Nie słyszeli już jego słów – coraz więcej ludzi podjęło zapoczątkowany przez arcykapłanów okrzyk; tak, że coraz głośniej dało się słyszeć: „Ukrzyżuj Go!!!” Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: „Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”. A cały tłum zawołał: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”[42] przez to lud wziął na siebie odpowiedzialność za zbrodnię, której się domaga. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie[43]. I tak, skazany już morderca zostaje uwolniony, a niewinny człowiek ubiczowany i ukrzyżowany (u Rzymian biczowanie było zwyczajnie wstępem do ukrzyżowania).

Żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą (…) Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: „Witaj Królu Żydowski!” Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie[44]. Było około godziny dziewiątej nad ranem.

A czy pamiętasz, co działo się w czasie drogi, kiedy Chrystus dźwigał krzyż?

– Tak! Ale opowiedz…

– Chrystus ubrany w szatę, z cierniową koroną na głowie – idzie piaszczystą drogą ubitą kamieniami, a zza pyłu i mgły kurzu wyłaniają się postacie pilnujących Go żołnierzy i tłumu, który krzyczy szydząc z Niego. W tłumie tym widać Jego Matkę, Szymona z Cyreny, płaczące niewiasty, Weronikę z chustką… W drodze pod górę Chrystus trzy razy upada pod ciężarem krzyża uderzając głową o kamienistą drogę tak, że ciernie, z których spleciona była korona, jeszcze bardziej ranią Jego głowę. A On wstaje i idzie dalej – idzie modląc się w duchu za tych wszystkich, którzy Mu to czynią. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić[45]. Był to napój odurzający, który podawany był skazańcom, aby złagodzić cierpienie krzyżowanego.

Następnie zostaje przybity do krzyża gwoździami – ręce i nogi. Nie było to zgodne ze zwyczajem krzyżowania skazanych – złoczyńcy byli do krzyża przywiązywani.

– To dlaczego Jezusa przybili do krzyża?

– Zapewne przez nienawiść, wrogość. A może dlatego, że chcieli mieć pewność, że się nie uwolni? Przecież w razie jakby nagle zszedł z krzyża, to można by myśleć że węzły się rozwiązały (to możliwe). Ale jakby zszedł mimo przybicia ogromnymi gwoździami (dodatkowo zagiętymi z drugiej strony krzyża) – to byłby cud. Wtedy by Mu uwierzyli.   Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać[46]*.

Zbliżała się już godzina dziewiąta. Jezus leży na skrzyżowanych drewnianych belkach, przybity gwoździami. Zanim podniesiono krzyż, została do niego przybita tabliczka z napisanym przez Piłata tytułem winy – A było napisane: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”. Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było bliskie miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: „Nie pisz Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim”. Odparł Piłat: „Com napisał, napisałem”[47]. Drewniany Krzyż, nasiąknięty krwią cieknącą z ran Chrystusa, został przez żołnierzy postawiony, a obok niego krzyże dwóch złoczyńców – jeden po prawej, drugi po lewej Jego stronie. Chrystus, Bóg-Człowiek ukrzyżowany przez ludzi, których chce zbawić, patrzy na wyszydzający Go tłum – wypowiada modlitwę za Żydów i rzymskich żołnierzy: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (…). A lud stał i patrzył[48]. Cały czas szydzili z Jezusa – dało się słyszeć drwiące okrzyki ludzi, żołnierzy i arcykapłanów: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”[49]. Ten sam tłum, który wcześniej krzyczał: „Ukrzyżuj Go!” – teraz domaga się upragnionego znaku, cudu – chcą na własne oczy zobaczyć to, co o Jezusie mówili inni: „Jeśli jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”[50]; „Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!”[51]; „Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje*. Przecież powiedział: «Jestem Synem Bożym»”[52]. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, nie możesz wyobrazić sobie jak Jezus musiał się wtedy czuć! Jezus był zupełnie sam.

– To musiało być straszne…

– I było. Żaden z Ewangelistów (opisujących te wydarzenia) nie oddał w pełni grozy owych sześciu godzin (od dziewiątej do piętnastej), kiedy Jezus na krzyżu dotknął samego dna cierpienia – fizycznego, psychicznego i duchowego; przekraczającego granicę Twojej wyobraźni. Cały Nowy Testament głosi, że Jezus cierpiał za Ciebie, za mnie, za wszystkich ludzi… Swoją śmiercią spłacił dług za Twoje grzechy, ocalił Cię od kary śmierci i umożliwił Tobie, nam przyjęcie daru życia wiecznego.

– Dlaczego byli dla Niego tacy źli, dlaczego się śmiali?

„Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża żebyśmy widzieli i uwierzyli”[53] – dało się wciąż słyszeć wrzaski tłumu, który coraz bardziej domagał się widowiska, cudu… Na te okrzyki, jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, choć tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”[54].

Mijały już prawie trzy godziny, od kiedy Jezus wisiał na krzyżu. Zainteresowanie tłumu zmalało, nikt już nie krzyczał – ludzie rozczarowani, że nic niezwykłego się nie wydarzyło i znudzeni zaczynają się rozchodzić, wracają do swych obowiązków. Zostali strażnicy, arcykapłani i kilka innych osób. Do krzyża Jezusa podchodzi Jego Matka, jej siostra i Maria Magdalena; stoi tam też uczeń Jezusa – Jan. Ujrzawszy ich, Jezus ostatkiem sił rzekł: „Niewiasto, oto syn Twój”; „Oto Matka twoja”[55]. Zaraz po tych słowach, tj. od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej[56] (chodzi tutaj o szóstą godzinę dnia – czyli w rzeczywistości miało to miejsce między południem, a godziną piętnastą). Nie było to jednak naturalne zaćmienie słońca, gdyż badania astronomiczne wskazują, że księżyc był wówczas w pełni!

– Jak to możliwe, żeby w dzień nagle zrobiło się na tyle czasu zupełnie ciemno?

– No właśnie… Czy to nie zastanawiające? – w samo południe, na trzy godziny ziemię ogarnia mrok i pojawia się pełnia księżyca… W tym mroku, gdzieś w oddali krzyża widać postacie kilku osób – pozostali już nieliczni. Jezus doświadcza ogromu cierpienia – brakuje Mu sił, nogi ze zmęczenia zginają się, co powoduje niesamowity ból rozrywającego się Ciała w miejscu przebicia gwoździami. Jezus zaczyna się dusić… Po raz pierwszy w swoim życiu nie czuje bliskiej obecności Boga Ojca – jest całkowicie sam.

Dochodzi dziewiąta godzina dnia – tj. piętnasta. To teraz, w osamotnieniu, w pełni doświadcza przyjęcia na siebie całego ciężaru ludzkiego grzechu… Krzyczy, jakby chcąc na siebie zwrócić uwagę Ojca: „Eli, Eli, Lema sabachthani?”.

– Co znaczą te słowa?

– Jezus wykrzyknął ostatkiem sił – Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił[57]. Jeden z tych nielicznych zgromadzonych pod krzyżem, słysząc głos Chrystusa, mówił szydząc z Niego: „On Eliasza woła”[58] i odwracając się w stronę konającego Jezusa na krzyżu powiedział do innego: „Poczekaj! Zobaczymy czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić”[59]. Chwilę później Jezus świadom, że już się wszystko dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragną”[60]. Było tam naczynie z octem – było to kwaśne wino, którego rzymscy żołnierze używali do gaszenia pragnienia. Nałożono więc na hizop (mowa tu o łodydze tej rośliny) gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: „Wykonało się!”[61].

– Dlaczego dali Jezusowi ocet do picia? Przecież jest bardzo kwaśny i niedobry…

– To było kwaśne wino (octowe), które żołnierze pili, gdy musieli długi czas przebywać w wielkim gorącu. Jezusowi namoczyli gąbkę i hizopem (takim kijem) próbowali dosięgnąć do ust Jezusa, żeby ukoić ból – bo ten środek powodował, że człowiek mniej świadomy był co się dzieje i odczuwał mniejszy ból. Jezus powiedział: „Wykonało się!” – mając na myśli zapowiedzi proroków ze Starego Testamentu, którzy mówią, że będą go poić octem goryczy.

– Co się stało potem?

– Jak podaje dalej pismo – o dziewiątej godzinie dnia (tj. o piętnastej), na zaciemnionym od trzech godzin niebie następuje wyjątkowe zjawisko: zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha[62]. W tej samej chwili zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać[63].

To wszystko, co się działo wstrząsnęło i przeraziło tych, którzy tam byli. Donośny głos Jezusa, głos wrzasku wydanego ostatkiem sił ze wzgórza Golgoty, można było słyszeć w mieście leżącym niedaleko. Ludzie ze wszystkich stron zaczęli się zbiegać, by zobaczyć co się dzieje; Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym”[64] – wypowiadając te słowa, Setnik, który był poganinem, zaświadczył o niewinności Jezusa, który jak stwierdził, nie jest zwyczajnym człowiekiem… W tym całym zamieszaniu, aby mieć pewność, że wszyscy na krzyżach zginą – podbiegli żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani[65]. Był to sposób wówczas stosowany dla przyśpieszenia zgonu skazańców – nie mając oparcia w połamanych nogach, ukrzyżowani opadali w dół i utrzymując się tylko na rękach umierali natychmiast przez uduszenie. Gdy żołnierze podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda[66].

– Dlaczego wypłynęła krew i woda?

– Nie wiem, ale na pewno wydarzenie to ma swoje wyjątkowe znaczenie. W krwi płynącej z Jego boku – możesz dopatrzyć ofiary Baranka, któremu też jak pamiętasz, nie wolno było łamać kości… Krwią baranka w Egipcie mazano progi i drzwi jako znak, aby anioł śmierci nie zabił ludzi zgromadzonych w danej izbie – o czym też Ci już opowiadałem.

Woda zaś, to przyszłe sakramenty Kościoła – chrzest, Eucharystia… One biorą początek z Krzyża Chrystusowego. Stało się wszystko tak, jak zapisane było w proroctwach Starego Testamentu: Kość jego nie będzie złamana (Wj 12, 46). Będą patrzeć na Tego, którego przebili (Za 12, 10). W tym czasie wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi[67].

Mija godzina piętnasta – zasłona przybytku roztwiera się i nastaje jasność, trzęsienie ziemi ustaje wraz z wrzaskiem, krzykiem ludzi… Cisza…

– A co to jest ten Przybytek? Mówiłeś, że zasłona przybytku się rozdarła…?

– Chodzi tutaj o „ziemski przybytek”. Żydzi mieli swoją Świątynię, z której Jezus wyrzucił kupców i rozbijał stragany. Nie był to budynek jak nasze dzisiejsze kościoły. Był to raczej ogromny plac, który był podzielony murem na „sektory”, z których część była przeznaczona dla pogan, część dla Żydów, dla kapłanów. W ostatnim „sektorze” (miejscu, w którym mogli znajdować się tylko kapłani  był namiot, w którego pierwszej części, zwanej [Miejscem] Świętym, znajdował się świecznik, stół i chleby pokładne. Za drugą zaś zasłoną był przybytek, który nosił nazwę „Święte Świętych”. Posiadało ono złoty ołtarz kadzenia i Arkę Przymierza, pokrytą zewsząd złotem. Znajdowało się w niej naczynie złote z manną [zachowaną na pamiątkę, z wydarzenia, kiedy to Izraelici, wychodząc z Egiptu, zostali nakarmieni na pustyni], laską Aarona, która zakwitła i tablice Przymierza [dwie kamienne tablice z Przykazaniami Mojżeszowymi] (…).  Tak zaś te rzeczy były urządzone, iż do pierwszej części przybytku zawsze wchodzą kapłani sprawujący służbę świętą, do drugiej zaś części jedynie arcykapłan, i to tylko raz w roku, i nie bez krwi, którą składa w ofierze za grzechy swoje i swojego ludu[68].

– Ale co ma z tym wspólnego Jezus? Przecież to co teraz mówisz działo się dużo wcześniej…

– Bo analogicznie teraz to właśnie Jezus jako Syn Boży wszedł do miejsca „Święte Świętych” czyli na Krzyż, na którym złożył krwawą ofiarę z samego siebie. Bóg Ojciec rozdarł ciemność nieba na pół i odsłonił ofiarę Chrystusa przed wszystkimi – zawiera z ludźmi Nowe Przymierze, ustanawia nowe prawo, przez Swojego Syna dokonuje dzieła odkupienia ludzi. W rozdarciu tej zasłony, które ujrzano w znakach na niebie, przy śmierci Jezusa, możesz odnaleźć nakaz Boży – od tej chwili miejsce najświętsze jest już na zawsze otwarte dla wszystkich, także dla Ciebie. Tym miejscem otwartym jest Niebo – życie wieczne z Bogiem Ojcem w chwale. Teraz już nie jest potrzebne pośrednictwo arcykapłana – wszyscy mamy dostęp do Boga.

– Co było później? Jak długo wisiał na krzyżu?

– Zbliżała się godzina szabatu. Według prawa żydowskiego ciała powieszonych przestępców nie mogły pozostawać na drzewie krzyża po zachodzie słońca. Księga Powtórzonego Prawa mówi: Jeśli ktoś popełni zbrodnię podlegającą karze śmierci, zostanie stracony i powiesisz go na drzewie – trup nie będzie wisiał na drzewie przez noc, lecz tegoż dnia musisz go pogrzebać. Bo wiszący jest przeklęty przez Boga. Nie zanieczyścisz swej ziemi, danej ci przez Pana Boga twego, w posiadanie[69]. Aby ocalić Jezusa od ostatecznej hańby jaką było pochowanie w zbiorowym grobie, pod wieczór (było to około godziny osiemnastej) przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który śmiało udał się do Piłata i poprosił go o ciało Jezusa. Piłat zdziwił się, że już skonał[70]. Aby się upewnić, że Jezus nie żyje, kazał zawołać setnika, który potwierdził zgon Chrystusa. Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi[71]. Ciało Pana zostało zdjęte z krzyża i złożone na ręce Jego Matki. W tym czasie przybył Nikodem (zob. 3, 1-21) i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu (1 „funt” wynosił około 325 gramów). Zabrali więc [pośpiesznie] ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go krzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu[72].

– Dlaczego tak się spieszyli z pogrzebaniem Pana Jezusa?

– Jezus został zdjęty z krzyża około godziny siedemnastej, a o godzinie osiemnastej rozpoczynał się szabat. Był dzień odpoczynku nakazanego przez Boga. Ale Żydowska interpretacja przykazania „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” obwarowała dzień szabatu tyloma szczegółowymi przepisami i restrykcjami, że został zupełnie zagubiony jego pierwotny cel. Ten dzień odpoczynku miał służyć fizycznemu i duchowemu dobru człowieka. Żydzi skupiali się jednak bardziej na przepisach: w szabat nie wolno było przekroczyć określonej liczby kroków; nie wolno było wykonywać żadnych, nawet najmniejszych prac; nawet uzdrawiać (Jezusa arcykapłani oskarżali, że uzdrowił w szabat – zob. dopisz ) itd.

Jezus musiał zostać pochowany przed rozpoczęciem szabatu, a więc nie było wiele czasu. Ciało Jezusa zostało pośpiesznie namaszczone, owinięte w płótno, po czym Józef złożył je w pobliskim grobie. Przed wejście go grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono[73]. Przez chwilę zostały przy grobie, a tuż przed rozpoczęciem szabatu powróciły do domu. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu[74].

– A straż przy grobie? Zapomniałeś powiedzieć, że przy tym wielkim kamieniu byli strażnicy!

– Masz rację – byli, ale nie od pierwszej chwili, gdy Jezus został złożony do grobu. Pojawili się oni nieco później. Ale o tym opowiem Ci za chwilę…

***

(Wielka Sobota)

– No więc jak było z tymi strażnikami?

– Strażnicy pojawili się następnego dnia. Wówczas to zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata i oznajmili: „Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: «Po trzech dniach powstanę». Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: «Powstał z martwych». I to będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze”[75]. Dopiero po zgodzie Piłata, arcykapłani opieczętowali kamień przy grobie i postawili tam straże.

***

(Wielkanoc – Niedziela Zmartwychwstania)

– Jak więc Jezus wydostał się z grobu? Kiedy Jego ciało ożyło ponownie – zmartwychwstało? Gdzie była dusza Jezusa, gdy nie było jej w ciele?

– Nie potrafię Tobie odpowiedzieć na te wszystkie pytania. Żaden z Ewangelistów nie opisuje tych wydarzeń – zapewne dla uczniów Jezusa wszystkie te sprawy też były niejasne i być może  również zadawali sobie te same pytania. Odpowiedź na nie zna tylko Pan Bóg – nie zostało to człowiekowi objawione. Wiemy tylko, że Maria Magdalena i druga Maria w pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności[76], chciały bowiem ponownie namaścić ciało Jezusa, gdyż wcześniej uczyniły to pośpiesznie i niedokładnie. Na miejscu zobaczyły, że kamień u wejścia do grobu jest odsunięty. Weszły do grobu i nie znalazły tam ciała Jezusa. Przestraszyły się, że zostało ono wyniesione. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.

I rzeczywiście tak się stało. Jezus Chrystus zmartwychwstał otwierając człowiekowi bramy nieba.

phm. Paweł Joachimiak HR


[1] zobacz: Wj 11, 12, 13
[2] Mt 26, 2
[3] J 11, 47-48. 50
[4] Mt 26, 10
[5] Mt 26, 12
[6] Mt 26, 9
[7] Łk 22, 8
[8] zobacz: Łk 22, 9-13
[9] Łk 22, 15
[10] śpiewali: Ps 113 i 114
[11] Łk 22, 17-18
[12] J 13, 21
[13] J 13, 26
[14] Łk 22, 3
[15] zobacz: Mt 26, 14-16
[16] Łk 22, 19
[17] Łk 22, 20
[18] Zobacz: Ps 115-118
[19] Zobacz: Ps 136
[20] Mt 26, 31-33
[21] Mt 26, 35
[22] Mt 26, 34
[23] Łk 22, 41-42
[24] Mt 26, 49
[25] Mt 26, 50
[26] J 18, 10
[27] Łk 22, 51
[28] Łk 22, 52-53
[29] Łk 22, 54
[30] Mt 26, 59-66
[31] Łk 22, 63-65
[32] Łk 22, 56-58
[33] Łk 22, 59-61
[34] Łk 23, 6-7
[35] Łk 23, 13-16
[36] Łk 27, 3-10
[37] J 19, 12
[38] J 19, 13
[39] Mk 15, 9
[40] Mk 15, 11-13
[41] Mk 15, 14
[42] Mt 27, 24-25
[43] Mt 27, 26
[44] Mt 27, 27-31
[45] Mt 27, 33-34
[46] Mk 15, 24
[47] J 19, 19-22
[48] Łk 23, 34-35
[49] Łk 23, 36
[50] Łk 23, 27
[51] Mk 15, 29-30
[52] Mt 27, 43
[53] Łk 15, 31-32
[54] Łk 23, 39-43
[55] J 19, 26-27
[56] Mt 27, 45
[57] Mt 27, 46
[58] Mt 27, 47
[59] Mt 27, 49
[60] J 19, 28
[61] J 19, 29-30
[62] Łk 23, 45-46
[63] Mt 27, 51
[64] Mt 27, 54
[65] J 19, 32
[66] J 19, 33-34
[67] Łk 23, 48
[68] Hbr 9, 2-7
[69] Pwt. 21, 22-23
[70] Mk 16, 43-44
[71] Mk 16, 45
[72] J 20, 40-42
[73] Mk 16, 46-47
[74] Łk 23, 56
[75] Mt 28, 62-64
[76] Łk 24, 1

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *