Spotkaliśmy się przy Dworcu Fabrycznym o planowanej 18 godzinie, niestety wyjazd opóźnił się o 30 minut, co w harcerskim gronie jest sprawą bardzo popularną. Podróż przebiegła bez przeszkód, na miejscu byliśmy ok. 24.30. Po dotarciu na miejsce rozlokowaliśmy się w ciepłych pokoikach i ułożyliśmy do snu. Następnego dnia nikt nas nie budził, nie było porannej zaprawy pełen luz, który rzadko się zdarza na harcerskich wyjazdach.
Po porannej toalecie i pysznym śniadanku wyruszyliśmy na zaśnieżony szlak – Halę Kondratową. Trasa okazała się przepiękna krajobrazowo, choć nie należała do najłatwiejszej. Pokonywaliśmy powalone konary w śniegu po kolana. Mijaliśmy drzewa mieniące się złocistymi kolorami jesieni, które w blasku słońca można był dojrzeć spod śnieżnej czapy. Minęły ok. 1,5h jak doszliśmy do schroniska. Droga powrotna była równie ciekawa, gdyż było ślisko, chłodno a w dodatku odbywały się walki śnieżkami. Po drodze wstąpiliśmy do samotni, w której mieszkał św. Brat Albert Chmielowski. Po zejściu do Kuźnic udaliśmy się na ciepły obiad do Zakopanego. Odwiedziliśmy grób Olgi i Andrzeja Małkowskich, a następnie niebieski busik zawiózł nas do domu.
Plan na sobotni wieczór był napięty, ale i bardzo ciekawy. Najpierw oglądaliśmy film dotyczący problemu konsumpcjonizmu we współczesnym społeczeństwie, który zaproponował nasz KAOWIEC Grelu. Po jego zakończeniu zjedliśmy urodzinową kolację z pysznym tortem, który przygotowały nasze instruktorki, a kolejną wiosnę kończył dh Adam Kralisz.
Za oknami ciemno, gwiazdy, księżyc a w blasku świec rozbrzmiewała pieśń: „Płonie ognisko i szumią knieje…”, tak rozpoczął się instruktorski kominek podejmujący problemy skuteczności oddziaływania harcerstwa w dzisiejszych czasach oraz jego autentyzmu. Temat okazał się kontrowersyjny, wywiązała się dyskusja i ujawniły różne poglądy na to zagadnienie. Doszliśmy też do wspólnych wniosków, że w harcerstwie najważniejsze jest braterstwo i to jest największą wartością i może stanowić o naszej skuteczności wychowawczej.
Dla chętnych w godzinach nocnych odbył się turniej gier planszowych, czyli popularnych Osadników i Ryzyko – gry o podbój świata. Ostatni twardziele zgłosili się w swoich łóżkach tuż przed 4 nad ranem.
Gdy promienie niedzielnego słońca wdzierały się do pokoi nastał czas pobudki, pakowania, sprzątania i wyjazdu. W Zakopanym udaliśmy się do kościoła na Mszę Świętą, na której bardzo ciekawe kazanie wygłosił polski ksiądz, który swoją posługę sprawuje na Białorusi. Po jej zakończeniu pożegnaliśmy się z zimowym krajobrazem i pojechaliśmy do Krakowskiego Parku Wodnego. Tam nastał czas świetnej zabawy na zjeżdżalniach, mostach linowych, ruszających się kamieniach, ściance wspinaczkowej i innych atrakcjach. Po wyczerpujących wyczynach zjedliśmy obiad i wyruszyliśmy do Łodzi. Powrót w godzinach wieczornych, pożegnania i jeszcze wspólna pieśń „Bratnie słowo…”.
Relację tę przedstawiła dla Was
phm. Justyna Kralisz



2 komentarze
Mam nadzieję, że niebawem to uzupełnimy ;)
A aparat foto to ktos mial i uzywal? :-)