Prawo Harcerskie – fundament, na którym oparte jest całe nasze życie. Od 100 lat jest drogowskazem na szlaku. Tylko, co zrobić, jeśli twój GPS już w pierwszym punkcie, pokazuje dwa sprzeczne kierunki? Powiesz: „To niemożliwe!”. Podam więc konkretne przykłady konfliktu między służbą Bogu i służbą Polsce.
CZCIJ OJCA SWEGO I MATKĘ SWOJĄ
Szkoła, bidul, harcerstwo – nigdy nie zastąpią rodziny. To właśnie rodzicom Bóg dał prawo wyboru metody wychowania dzieci. Z drugiej strony widzimy zupełnie inny model, w którym to rząd ustala, czego ma się uczyć dziecko. Mamy powszechny system edukacyjny, z którego nie da się zrezygnować. Szacunkowi wobec rodziców sprzyjała by bardziej sytuacja, w którym rodzice wybierają szkołę i mają wpływ na jej funkcjonowanie.
Sporadyczne przypadki nadużywania władzy rodzicielskiej służą legislaturze, jako pretekst do tworzenia nowego prawa. Mamy nawet posowiecki system donosicielstwa, jak choćby akcja: Kocham nie biję –> Kocham nie krzyczę –> Kocham reaguję.
Wyobraźmy sobie sytuację: drużynowy dowiedział się, że jeden z jego harcerzy dostał lanie od rodziców. Zgodnie z ustawą z 04.07.2010 ma obowiązek donieść o tym na policje! Czy uznasz prawo rodzica do wychowania? Czy wykonasz swój obowiązek, jako obywatel?
NIE ZABIJAJ
Wojna jest owocem chciwości i pychy. Każdy chrześcijanin powinien unikać stosowania przemocy do rozwiązywania konfliktów. „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię, kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!”
Jako obywatel III RP masz jednak obowiązek obrony, mimo że nie ma już poboru. Jeśli zostaniesz powołany do armii staniesz przed wyborem, komu służyć. Czy sprzeciwiasz się Polskiej „misji pokojowej” w Iraku i Afganistanie? A może znowu zagłosowałeś na ludzi, którzy wysłali tam polskie wojsko?
NIE KRADNIJ
Zło kojarzone z komunizmem to przede wszystkim zamach na życie ludzkie, na wolność i prawdę. Jednak twórcom tej ideologii chodziło tylko o przejęcie władzy nad własnością, ziemią i produkcją. Punktem wyjścia było programowe zaprzeczenie przykazaniu „nie kradnij” przykazaniem, „jeśli władza pozwoli, bierz do woli”.
Do okradania współobywateli zaprasza wiele urzędów oraz pomoc społeczna. Wątpliwa jest sama zasada, którą jest zabieranie przez system podatkowy jednym, by dać drugim. W ten sposób wpaja się biorcom przekonanie, że jeśli potrzebują, mogą zabrać innym. Jest to utajona forma kradzieży, która zniechęca do uczciwej pracy i do dobrowolnej ofiarności.
Czy uczestniczysz w tym procederze? Jesteś pracownikiem ZUS, PUP lub innych organizacji propagujących kradzież instytucjonalną? Pomyśl o tych rodzinach, które ciężko harują i są okradane z owoców swojej pracy na rzecz rencistów-symulantów i bezrobotnych dorabiających na czarno.
NIE POŻĄDAJ
Wielu ludzi pragnie życia bezpiecznego, komfortowego i na poziomie. Kieruje nimi strach o rzeczy doczesne. Dla ratowania swego dobytku gotowi są odebrać część majątku sąsiada. Na tej zasadzie opiera się mechanizm ubezpieczeń społecznych. Gdy ktoś straci cześć swego dobytku, pragnie jak najszybciej odrobić stratę. System ubezpieczeń pozwala na odrobienie straty kosztem innych ludzi.
Skoro Bóg czuwa nad twoim życiem, czemu dodatkowo je ubezpieczasz? Jan Paweł II powiedział: „Nie lękajcie się !” – a Ty się lękasz… ZUS już odkryły że jest mniej efektywny niż Wszechmogący. W roku 2007 przekazał 40 milionów na Świątynię Opatrzności Bożej. Więc może i ty zamiast wydawać na kolejną składkę ubezpieczeniową, przekażesz dziesięcinę na potrzeby Kościoła?
Wybór, komu służyć często jest trudny, dlatego lepiej być na taką sytuacje przygotowanym. Czy już wiesz co zrobisz w takiej sytuacji?
Materiały:
Opoka.org Referat teologa Michała Wojciechowskiego
Money.pl ZUS i Świątynia
Rodzice.net Ustawa o […] rodzinie
Biblia.pl Pismo Święte
Słoń w składzie porcelany
9 komentarzy
Eh… po sześciu latach napisał bym to lepiej :)
@Keton
Nie napisałem nigdzie, że system jest zły. Może nie jest zły. W artykule pokazałem tylko przykłady, gdzie według mnie „system” kłóci się z „Zakonem”.
Chodzi o to, co się stawia na pierwszym miejscu: Boga, wodza, kolektyw, umowę społeczną, pieniądze, siebie czy jeszcze coś innego. I nie pytam co inni stawiają na pierwszym miejscu tylko co JA mam zrobić, albo co TY byś zrobił. Kogo słuchać, gdy każda strona mówiła co innego?
Czekam na odpowiedź na komentarz nr 3
* Kościół ma służyć państwu? Jeśli możesz rozwiń temat.
* Jak chcesz przytoczę odpowiednie cytaty” – Chętnie.
Sam tez postaram się odpowiedzieć na twoje pytania.
panstwo istnieje na podstawie umowy spolecznej, ktos madrzejszy i zdolniejszy wykorzystuje swoja wiedze i umiejetnosci pro publico bono. z twoich wypowiedzi wynika, ze ty wziales od panstwa juz wszystko czego potrzebowales i teraz chcesz zabrac to innym, ktory jeszcze nie skorzystali. EGOIZM
przypomne ci, moze nie wiesz, ze czlowiek nie potrzebuje umiejetnosci czytania i pisania (przyklad jest wiecej takich umiejetnosci) do zycia i gdyby nie nakaz panstwa i wytyczne czego i jak maja sie uczyc wiekszosc ludzi pozostala by analfabetami i co z tego, ze ty wiesz lepiej, skoro zostawiasz to dla siebie?
pisac i mowic jaki system jest zly moze kazdy, a co dasz w zamian?
@Michał Stasiak
Ja w takim razie polecam książkę: „Edukacja domowa w Polsce. Teoria i praktyka”.
Szczególnie dział „Aspekty prawne nauczania domowego”. Gdzie opisane są wszystkie warunki jakie trzeba spełnić by móc nie posyłać dziecka do szkoły.
Tak naprawdę edukacja domowa nie istnieje. Jeśli rodzic chce uczyć własne dziecko musi założyć prywatną szkołę lub zakład wychowawczy. Jest też punkt 8 artykułu 16 Ustawy o systemie oświaty, który brzmi:
„Na wniosek rodziców dziecka dyrektor publicznej szkoły podstawowej lub gimnazjum w obwodzie, którym dziecko mieszka, lub dyrektor szkoły ponadgimnazjalnej, do której dziecko uczęszcza, może zezwolić na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą oraz określa jego warunki. Dziecko spełniające odpowiednio obowiązek nauki w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas danej szkoły lub ukończenia tej szkoły na podstawie egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę, której DYREKTOR ZEZWOLIŁ na taką formę spełniania obowiązku szkolnego lub nauki. ”
Chyba jasno z tego wynika, że program i system klasyfikacji zostają państwowe. Co więcej, nauka poza szkołą wymaga zezwolenia dyrektora – nie jest to samodzielna decyzja rodziców a jedynie ich prośba do władz lokalnej szkoły.
Pozdrawiam
Tak szybko pozwolę sobie obalić pierwszą hipotezę związaną z ustalaniem reguł i form edukacyjnych przez Polski rząd. Od lat wielu świadomych rodziców podejmuje się tzw. edukacji domowej swoich dzieci. Więcej na http://www.edukacjadomowa.pl/ Zatem konieczność uczenia dzieci tego co proponują politycy nie do końca jest ograniczeniem, a już sprzeczności z między służbą Bogu i Polsce nie widzę.
Zachęcony linkiem na zhr.pl do Wywiadowcy, przeczytałem ten artykuł, zwabiony prowokacyjnym tytułem i rzeczywiście artykuł mnie zaciekawił, z niektórymi tezami być może bym się zgodził. Dziwi mnie jednakże angażowanie w wiele z tych spraw autorytetu Pana Boga i wiary. Kościół Katolicki na wiele z tych spraw patrzy z większym dystansem (zakładam, że jesteś katolikiem – jeżeli patrzysz z perspektywy kościołów protestanckich to dalszy ciąg nie ma większego sensu…).
Katechizm podkreśla sens istnienia dobra wspólnego i solidarności. W pkt 1908 czytamy : ” Z pewnością do władzy należy rozstrzyganie – w imię dobra wspólnego – między różnymi partykularnymi interesami. Powinna ona jednak zapewnić każdemu to, czego potrzebuje on do prowadzenia życia prawdziwie ludzkiego: wyżywienie, odzież, opiekę zdrowotną, pracę, wychowanie i kulturę, odpowiednią informację, prawo do założenia rodziny, itd.” Można różnie rozumieć ten punkt, ale moim zdaniem bezsprzeczne jest, że Kościół uznaje odpowiedzialność władzy za swoich obywateli. Droga katolicka, z mojej skromnej wiedzy, nie jest ani prawicowa, ani lewicowa, jak niektórzy by chcieli, bo Królestwo Boże nie jest z tego świata i nie zbuduje się go na Ziemi. Kościół mówi o zasadzie pomocniczości, czyli de facto popiera rozwiązywanie problemów jednostki przez nią samą lub ingerencje państwa zależnie od natury problemu i możliwości jego rozwiązania. Na przykład nic mi o tym nie wiadomo, żeby Kościół potępiał ideę ubezpieczeń społecznych. Być może jedni teologowie mówią, że to zło, inni, że dobro, ale na pewno autorytatywnie nie przesądza w żadną stronę. Ewentualnie mówi, jakie jego aspekty są moralne lub nie.
Jeszcze w aspekcie wojny – sprawa znowu nie jest taka prosta. W pkt. 2310 Katechizmu napisane jest : „Ci, którzy poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w wojsku, są sługami bezpieczeństwa i wolności narodów. Jeżeli wywiązują się należycie ze swojego zadania, prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego narodu i utrwalenia pokoju .” Oczywiście Kościół nie pochwala wojny jako takiej, ale w pewnych warunkach uznaje ją za uzasadnioną i moralną. Myślę, że ocena misji w Iraku i Afganistanie jest znowu czymś o czym należy dyskutować, ale trudno mi na 100% określić je jako działania niemoralne (szczególnie jak chodzi o Afganistan, z Irakiem gorzej).
Podsumowując Katechizm pisze w pkt. 2240 ” Uległość wobec władzy i współodpowiedzialność za dobro wspólne wymagają z moralnego punktu widzenia płacenia podatków, korzystania z prawa wyborczego, obrony kraju”. Wiele zjawisk o których pisze nie jest z natury złych i nie jest wbrew Bogu. Być może konkretne przypadki ich działania są mniej lub bardziej bliskie zamysłowi Pana Boga, tylko jeszcze raz – na Ziemi nie stworzymy Królestwa Bożego i kropka.
@Jacek
Zgadzam się z Tobą. Dobrowolne ubezpieczenia nie krzywdzą innych ludzi. Może nie wyraźnie napisałem, że tak działa tylko przymusowy system ubezpieczeń. Co do ubezpieczeń dobrowolnych, zdaniem władz ZUS ( i moim także ), są lepsze metody – np. Opatrzność Boża. Nie jest to oczywiście nic złego korzystać z metody gorszej i droższej, jeśli czuje się taką potrzebę.
Jeśli rozwiałem wątpliwości, możesz teraz napisać z czym się zgadzasz :-)
***
@Keton
„To nie jest jakis tam kosciol… idealne polaczenie sluzby Bogu i panstwu.”
Takich idealnych rozwiązań jest więcej: seminarium, harcerstwo, konkretna osoba…
Kościół ma służyć państwu? Jeśli możesz rozwiń temat.
„Co do szkolnictwa, rodziny: bzdura. jak chcesz przytocze odpowiednie cytaty” – Chętnie.
„Osoby, które postrzegaja relacja miedzyludzkie jako kradziez przejawiaja skrajny egoizm”
Nie wiem o jakie „relacje międzyludzkie” chodzi, ale zapewniam, że wypełniania PIT-8, PIT-37 i ZUS DRA jest raczej mało towarzyskie. Zastanawiam się ilu ludzi, których wspierasz w ten sposób, jest wdzięcznych za okazaną pomoc. Ilu z nich wie jak się nazywasz i trafi z powrotem do Ciebie, jeśli będą w potrzebie?
Pomaganie innym jest jak najbardziej wskazane. Wynika to chyba dość jasno z przykazania miłości i na przykład psalmu 37: 21. „Bezbożny pożycza i nie oddaje, Sprawiedliwy zaś lituje się i rozdaje”. Tylko, czy przymusowy altruizm nadal jest altruizmem? Czy nie jest egoizmem zmuszać innych do altruizmu? Jakie są tego owoce?
Popatrzmy:
1) Dobrzy ludzie pomagają mi przeżyć. Jestem im za to wdzięczny!
2) Tylko 500 zł? Poprzednio było 600! Znowu cięcia? Przecież mi się należy!
Którą wypowiedź częściej słyszysz pod urzędem pracy?
uwielbiam temat swiatyni Opatrznosci Bozej :) i bardzo dobrze, ze instytucja panstwowa przekazala pieniadze na budowe tego kosciola, bo nie jest jakis tam kosciol… idealne polaczenie sluzby Bogu i panstwu.
co do szkolnictwa, rodziny: bzdura. jak chcesz przytocze odpowiednie cytaty
a ogolnie to szukasz sloniu dziury w calym, problemu tam gdzie go nie ma… fajnie wkladasz kij w mrowisko :) ale wiem, ze mrowki sa bardzo pracowite i bardzo szybko naprawiaja mrowisko…
mam wrazenie, ze osoby, ktore postrzegaja relacja miedzyludzkie jako kradziez przejawiaja skrajny egoizm. 'licze sie tylko ja, podatki to kradziez, nie potrzebuje pomocy i jej nie udziele, bo to kradziez itd itd’. wg mnie egoizm jest najpowazniejszym uposledzeniem umyslowym jakie moze spotkac czlowieka, dalej juz tylko wierzenie w spiski, ktore sa usprawiedliwieniem slabosci i niemocy, 'nie udalo mi sie, bo rzad mnie okrada, gdym nie placil zusu bylo by mi lepiej’, ale przeciez to tylko kij
Przepraszam, ale jakim cudem ubezpieczenia (mówię tutaj o dobrowolnych, nie o ZUS-ie) „odbierają część majątku sąsiada” i działają „kosztem innych”?
Zaś co do czuwającej Opatrzności, to nie popadajmy w skrajności – może przestaniemy zamykać drzwi na klucz, bo przecież Bóg nas chroni? Obawiam się, że znajdzie się jakiś cwaniak, który wykorzysta naszą naiwność (przynajmniej z jego perspektywy będzie to wyglądało jak naiwność).
Niedawno usłyszałem pewną mądrą maksymę: „Ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga; ale działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie”. Czyli się ubezpieczamy, jeśli odczuwamy taką potrzebę.