Tegoroczny biwak naszej drużyny odbył się w dniach: 19-21.06.09r. w miejscowości Józefów, w gminie Rogów. Nocowaliśmy na terenie gajówki pana Grzegorza Wasilewskiego, który jest tam nadleśniczym i udostępnił ją nam. Celem tego wyjazdu było przygotowanie do obozu, który w tym roku stylizowany jest na starożytnych Spartan.
Drużyną spotkaliśmy się w piątek o godzinie 16.40 na dworcu PKP Łódź Fabryczna. Pogoda jak zwykle nam nie sprzyjała- padało, ale nam to nie przeszkodziło i w Rogowie byliśmy przed 18. Po 40- minutowym marszu oraz nieporozumieniu się z mapą dotarliśmy na miejsce. Rozbiliśmy namioty, zjedliśmy kolację oraz rozpoczęliśmy biwak apelem. Odbył się on w nietypowym miejscu- stodole gdyż na zewnątrz lało. Następnie odbył się kominek, który dał nam wiele do myślenia. Po nim poszliśmy spać. Planowo mieliśmy wszyscy nocować w namiotach, ale kadrą wybraliśmy spartańskie warunki- słoma w stodole, która okazała się być bardzo ciepłym i przyjaznym podłożem. W nocy miała też miejsce pewna przygoda podczas zajadania się czereśniami z pobliskiego drzewa, ale niech to zostanie w pamięci tylko osobom, które to widziałyJ
W sobotę osoby śpiące w namiocie obudziło o godzinie 6 głośno grające radio „Lato z radiem” w Programie 1. Podobno miało to odstraszać ptaki od owoców rosnących w sadzie a nie nas… Po śniadaniu odbyły się warsztaty z pionierki podczas których budowaliśmy ławkę. Po obiedzie odbyło się INO w pobliskim lesie, a następnie nadszedł czas na najprzyjemniejszą czynność- robienie mieczy na obóz. Wieczorem odbyło się ognisko z 1 RDH-ek na którym sędzia Anna Maria Wesołowska (w roli głównej: Czeski) prowadziła(ł) rozprawę o winie Stanisława Tarkowskiego oskarżonego o zabójstwo. Oczywiście nie obyło się bez „przypałów” lecz na szczęście wszystko się udało. Po ciszy nocnej około godziny 24.00 Ateńczycy ukradli nasze miecze i musieliśmy jak najszybciej zmobilizować zaspane oddziały by je odzyskać.
W niedzielę od rana znów radiowa jedynka nie dała nam spać. Po zjedzeniu śniadania i zwinięciu obozowiska odbyła się HBT a po niej wróciliśmy do domów. Na „fabrycznym” spotkaliśmy też inne drużyny wracające ze swoich biwaków.
Maciej Łuczak



Jeden komentarz
Ha, ha! „przygoda” mało przyjemna, a drzewo wcale nie było takie pobliskie. a o goleniu pod wąs to już nie wspomnisz? ;p