Strona główna / 2. Z pola walki / Relacje / Relacja z Kursu strzeleckiego

Relacja z Kursu strzeleckiego

Przedsięwzięcie dofinansowano z dotacji Ministerstwa Obrony Narodowej

Spotkaliśmy się o godzinie 6:00 na Starej Krańcówce. Do Warszawy mieliśmy zabrać się trzema samochodami. Podróż minęła dość szybko i nie była męcząca, przynajmniej dla mnie. Dojechaliśmy na miejsce minimalnie przed czasem, mieliśmy więc jeszcze chwilę wolną. Cały kurs podzielony był na trzy części i prowadzony był przez dwóch oficerów Formacji GROM. Nie było to typowe szkolenie ze strzelania sportowego. Zakładało realia bojowe co w pewnych sprawach odróżniało ten sposób od strzelania zwykłego (sportowego) np. celność (istotne, aby trafić w sam korpus, niekoniecznie precyzyjnie), czy też czas oddawania strzału.

Pierwsza część, była to część teoretyczna: omawiane były zasady korzystania z broni, pokazywane były dogodne pozycje do strzału, budowa pistoletów czy zasady postępowania w razie usterek broni.  Omawiane były tylko kwestie naprawdę ciekawe i przydatne w posługiwaniu się bronią, cała prezentacja, mimo, że trwała godzinę nie usypiała.

Po części teoretycznej była chwila przerwy. Czas na część drugą – korzystanie z broni „na sucho”. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Mieliśmy poćwiczyć posługiwanie się pistoletami  (Glock 17/19) i pistoletami maszynowymi  (MP5, MP85, MP9). Część druga podzielona była na dwa etapy: obsługa pistoletów i pistoletów maszynowe. Grupa, w której się znalazłem zaczęła od tej drugiej. Ćwiczyliśmy odbezpieczanie broni , wymianę magazynków i przeładowywanie broni. Na jedno tempo odbezpieczaliśmy broń, celowaliśmy i oddawaliśmy „suchy” strzał.  Wykonaliśmy kilkanaście takich sekwensów każdym pistoletem maszynowym i nadszedł czas zamiany. Teraz pierwsza grupa strzelała z PMów, druga przechodziła do Glocka.

Najpierw sprawdziliśmy swoje oko dominujące, czyli oko, które jest celniejsze. Sprawdzenie to polega na tym, że wybiera się jakiś punkt przed sobą, następnie zasłania się kciukiem ten punkt i każdym okiem osobno sprawdza się jak duże jest przesunięcie od punktu. Kiedy każdy już sprawdził, które oko jest w jego przypadku dominujące  uczyliśmy się jak wyciągać pistolet z kabury, jak odpowiednio celować, jaką postawę przyjąć, jak odbezpieczyć pistolet. Nauczyliśmy się, że po każdym strzale należy obejrzeć cel, wstępnie obejrzeć broń i  następnie dokonać ostatecznego sprawdzenia. Taktyczna wymiana magazynka – jest to tylko nieco inny sposób wymiany magazynka. Polega ono na tym, że zwalniając zatrzask magazynka należy wykonać lekki ruch ręki, który ma jakby ułatwić wypadnięcie magazynka z komory magazynka. Brzmi łatwo? Łatwe nie jest.

Nadszedł czas na część ostatnią; strzelanie na strzelnicy. Już po pierwszej części byłem podekscytowany, teraz nie mogłem się doczekać kiedy w końcu postrzelamy. Dojazd na strzelnice zajął nam nie całe 5 minut. Na strzelnicy każdy otrzymał swoją amunicję, 150 sztuk amunicji – 120 na Glock 17(19) i 30 na pistolety maszynowe i słuchawki. Podzieliliśmy się na 3 grupy po 5 osób. Zmiany następowały po wystrzelaniu całego magazynka (zazwyczaj 15 pocisków). Kiedy przyszła kolej mojej grupy byłem naprawdę podekscytowany.  Naładowałem magazynek (nie było to łatwe), przekazano nam broń. Stanęliśmy naprzeciwko tarcz. Strzelaliśmy na komendę. Pierwszy strzał był dla mnie zaskoczeniem, odrzut był dość duży.  Potem było już łatwiej, trzeba było trochę oswoić się z bronią.

Zmiany między grupami następowały dość szybko. Początkowo strzelaliśmy bez wymiany magazynków. Po kilku kolejkach zwykłego celowania i strzelania przyszedł czas na wyższy poziom trudności. Strzelaliśmy różne kombinacje np: dublet (czyli dwa strzały) w korpus, wstępne rozpoznanie i  strzał w głowę. Ćwiczyliśmy nawet w praktyce taktyczną wymianę magazynka.

Cały kurs bardzo mi się podobał. Dużo się nauczyłem, nawet nie tyle używania broni, ale też jakiegoś podejścia do niej. „Pistolet jest narzędziem, jak widelec czy krzesło”. Z założenia nie jest niczym złym, więc nie powinno się obawiać broni. Raczej tego, że bronią można skrzywdzić kogoś, tak samo jak widelcem i krzesłem.

Młody (mł. Marcin Janicki)

Jeden komentarz

  • Adam Kralisz

    Zabawa była przednia. Nie należę do fanów wojska, militariów i broni stąd nie napalałem się mocno na ten kurs, ale okazało się, że było warto. Przede wszystkim prowadzący kurs postawił na szeroko rozumianą „kulturę posługiwania się bronią”. Uświadomił podstawowe zasady posługiwania się bronią. Najciekawsza dla mnie była komfrontacja fikcji, którą karmią nas filmy czy też gry komputerowe z rzeczywistością. Posługiwanie się bronią nie jest proste. Zastanawiam się czy potrafiłbym z niej strzelić bez kursu (razem z załadowaniem pocisków do magazynka, jego włożeniem, przeładowaniem i odbezpieczeniem razem z wystrzałem).

    Swoją drogą ciekawy artykuł. „Młody” zapamiętał wiele faktów i bardzo wiernie przedstawił kilka szczegółów, jak m.in. sprawdzenie dominującego oka, co jest przydatne w codziennym życiu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *