Strona główna / Trzepak / Sprawdź się! Gdzie? Na TDP!

Sprawdź się! Gdzie? Na TDP!

Sprawozdanie z TDP 2014r.
Wrocław – Oborniki Śląskie

Dziesiątka zdobyła w tym roku miano puszczańskie tym samym uzyskując prawo do rywalizacji w Turnieju Drużyn Puszczańskich. Staraliśmy się  w ciągu roku jak najlepiej przygotować do rywalizacji drużynami z całej Polski. W pierwszy weekend października nadszedł czas by się sprawdzić!

 

Dzień 1. (piątek, 03.10.2014r.)

Spotkaliśmy się w piątek na Dworcu Kaliskim o godz. 13, aby zdążyć na pociąg do Wrocławia. Wszyscy mieli uśmiech na twarzy i nie mogli się doczekać nowej przygody. W pociągu panowała dobra atmosfera. Każdy szlifował swoją wiedzę i umiejętności, aby być gotowym na wielką niewiadomą – TDP.

DSC_0063

 

Oborniki Śląskie – nasz przystanek. Wysiedliśmy z pociągu ok. godz. 18.00 i  zameldowaliśmy się punktowemu. Dostaliśmy harmonogram turnieju i mapę okolicy z zaznaczonym miejscem obozowym. I w drogę!

A droga była niemałym wyzwaniem, szliśmy po zmroku, ulicą i polnymi drogami, z pełnym wyposażeniem i obozowym ekwipunkiem. Gdy dotarliśmy do celu, zaczęło się organizowanie obozowiska. Mieliśmy na to niecałe 15 minut, gdyż o godz. 21:00 było zaplanowane ognisko.

DSC_9094

DSC_0166

Na ognisku zebraliśmy się w prawie pełnym składzie Turnieju, gdyż niektóre drużyny jeszcze nie dotarły (jedna była aż z Suwałk!). Komendant wygłosił gawędę, która wprowadziła nas do rywalizacji. Następnie każda z drużyn proponowała  piosenkę i staraliśmy się ją zaśpiewać. Śmiesznie to wyszło, ponieważ ciężko zaśpiewać równo jedną piosenkę w ok. 500 osób, szczególnie, że każda drużyna miała własną interpretację i tempo każdej piosenki.

Po ognisku zjedliśmy kolację i PRAWIE każdy poszedł spać, gdyż dla „wybrańców” była zaplanowana gra nocna.  Trwała całe 4h, więc 7 śmiałków, którzy ruszyli na nocne harce nie miało szansy się wyspać…

Gra polegała na tym aby odrysować na kartce jak najwięcej foremek porozmieszczanych na zaznaczonym na mapie terenie. Foremki były zaznaczone światłem chemicznym, więc nie było problemu, aby je znaleźć, ale był jeden haczyk – każdy dostawał żeton – życie, którego nie można było stracić, ponieważ były za to punkty ujemne. Po terenie kryły się duchy, które miały za zadanie  pozbawić nas życia poprzez klepnięcie. Osoba, która straciła życie, nadal mogła uczestniczyć w grze, lecz, gdy jak jakiś duch chciał tą osobę unieszkodliwić, ona musiała wtedy szczekać –  nie przeczytaliście źle – musiała szczekać ;)

Dzień 2 (sobota, 04.10.2014r.)

Pobudka  była o godz. 6:30. Wygramoliliśmy się z namiotów i zjedliśmy śniadanie pośród mgły i rosy.

DSC_9205

 

DSC_9435Gra terenowa – Drużyna dostała mapę, na której były różne punkty. Punkty miały trzy kategorie: dla całych drużyn, dla pojedynczych zastępów i indywidualne (od funkcji przybocznego i  w górę). Czekały tam na nas nie lada wyzwania, m. in. budowanie światło-telegrafu, tory przeszkód, samarytanka, wspinaczka po linie, przechwycenie wiadomości oraz wiele innych zadań terenowych.

DSC_9604

 

Po grze wróciliśmy do obozowiska. Czekał tam na nas posiłek z kuchni polowej, który przygotowywał najstarszy zastęp pod wodzą przybocznego Dawida. Przygotowanie posiłku było jednym z zadań gry i jako jedni z niewielu zdążyliśmy wykonać je na czas.
Jedzenie było tak pyszne, że zjedliśmy je w mgnieniu oka ;)

Niecała godzina odpoczynku i…

 

Gra finałowa – Zasady były następujące:  Każda drużyn dostawała liczbę żyć (walka na opaski) dwukrotnie większą niż liczba harcerzy w drużynie i można było je dowolnie rozdysponować. Głównym celem gry było pozyskanie jak największej ilości meldunków przenoszonych przez łączników (3 wybranych członków z każdej drużyny) do drużynowego i przechwycenie cudzych meldunków. Każdy łącznik miał po jednej wiadomości. Dodatkowym celem było zdobycie jak największej ilości opasek przeciwników i przetransportowanie ich do swojej bazy.DSC_9817

Cała gra była bardzo dynamiczna, drużyny tworzyły wielkie falangi nacierały na siebie z wielkim impetem. Działo się to wszystko na nierównym terenie. Trzeba było skakać przez rzeki, chować się w zaroślach, uciekać i gonić. Ja jako łącznik, skryty w krzakach, słyszałem donośne okrzyki walk niosących się po całym lesie.

Ok. godz. 15.00, po całej grze, mieliśmy trochę czasu na spakowanie się, złożenie całego obozowiska i przygotowanie się do wymarszu na pociąg. Podsumowanie i zakończenie turnieju odbywało się bowiem we Wrocławiu.DSC_0053

Wyruszyliśmy z Oborników Śląskich i w wielkiej kolumnie, w rytmie werbli przeszliśmy na peron. Sama wędrówka była ciężka, ponieważ musieliśmy iść pod górę z całym ekwipunkiem, ale daliśmy sobie radę.

DSC_0135Gdy wszyscy dotarli na peron, cali wyczerpani dosłownie padli na ziemie .

Pociągiem przetransportowaliśmy się do Wrocławia gdzie na terenie harcerskiego ośrodka rozbiliśmy obóz.

Ok. godz. 21.00 odbyło było ognisko, na którym usłyszeliśmy gawędy: naczelnika (o wspinaniu się na szczyty), szefa Wydziału Harcerzy oraz komendanta Turnieju.  Była kontynuacja śpiewania proponowanych piosenek przez kolejne drużyny.

Dzień 3. (niedziela, 05.10.2014r.)

Pobudka była o godz. 7:00. Zjedliśmy wspólnie posiłek i szybko zwinęliśmy namioty i spakowaliśmy się. Każdy był w coś zaangażowany, dlatego szybko i sprawnie przygotowaliśmy się do wymarszu.

O godz. 7:45 Zebraliśmy się i uformowaliśmy wielką kolumnę.
Zaplanowany był bowiem przemarsz wszystkich uczestników turnieju przez ulice miasta i dotarcie na Rynek Główny we Wrocławiu.

DSC_0335

Udało nam się ustawić na czele kolumny, więc każdy pilnował kroku i odstępów – szliśmy dumnie i równo w rytm bębnów ;) Niektórzy mieszkańcy Wrocławia robili nam po drodze zdjęcia. Powiem, że nie był to przeciętny widok. Cała kolumna była eskortowana przez policję.DSC_0428

 

Gdy dotarliśmy do centrum, całym turniejem udaliśmy się na mszę świętą w kościele garnizonowym. Uroczysta msza była skierowana szczególnie do nas, harcerzy.

 

DSC_0631

 

 

Po mszy świętej, zorganizowana była defilada dookoła wrocławskiego rynku. kolumnę prowadziła kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego. Każdy z nasz czuł się dumnie móc brać udział w czymś takim. Nie było to codzienne doświadczenie. Pięciuset harcerzy w równym kroku szło dumnie przed trybuną salutując do naczelnika, komendy Turnieju oraz gości.

 

 

DSC_0878

Zaraz potem odbył się apel kończący TDP  i został odczytany rozkaz naczelnika hm. Sebastiana Grochali. Wszyscy niecierpliwie czekali na wyniki. Wreszcie nadeszła ta chwila… Miejsca były czytane od końca. Z każdą wyczytaną pozycją rosło napięcie i nasz uśmiech. Które miejsce zajmiemy? Gdy rozpoczęła się najlepsza dziesiątka byłyśmy zadowoleni, gdy przeczytano szóste miejsce serce zaczęło bić mocniej. Byliśmy w pierwszej piątce! :) I w końcu „5. miejsce 10 ŁDH”.  Bardzo się ucieszyliśmy z tego sukcesu, a w sercu pojawiło się nowe pragnienie by sięgnąć wyżej. ;)

Po zakończeniu udaliśmy się na Dworzec Główny we Wrocławiu i pociągiem wróciliśmy do Łodzi

Na Łódź Kaliską dotarliśmy wieczorem i  rozeszliśmy z uśmiechami na twarzy i ambicjami na kolejny Turniej ;)
Servus!

Antoni Forzpańczyk

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *