Bogowie
Gdybym napisał, że to film o pierwszej udanej w Polsce transplantacji serca to nie oddał by w pełni moich odczuć po jego obejrzeniu. Ta historia, będąca częścią akcji, jaki i postać profesora Religi, który podjął się operacji, daje zdecydowanie więcej przemyśleń. Przemyśleń o ludzkim charakterze, etyce, rodzinie, pracy, pasji… Pewnie pomyślicie „Alek, może dla Ciebie, nie każdy chce zostać lekarzem”. Zapewniam Was, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Długo myślałem jak zacząć i chyba nie ma lepszej propozycji od obejrzenia zwiastunu filmu.
[embedyt]https://www.youtube.com/watch?v=1biE4cOrDPE&feature=youtu.be[/embedyt]
Zwiastun jest namiastką emocji, które ciągną się przez cały film. Wcale nie przesadzam, a trzeba dodać, że to duże osiągnięcie biorąc pod uwagę tematykę filmu. Poruszany temat nie jest łatwy – przed produkcją stało wyzwanie przedstawienia ówczesnego spojrzenia społeczeństwa na ludzkie ciało i narządy oraz tabu jakim był ich przeszczep. Śmiało mogę powiedzieć, że to udało i dzięki temu powstał emocjonujący obraz.
Na całe szczęście film nie jest filmem medycznym i nie będzie wyzwaniem dla laika. Jednak od strony medycznej jest całkiem dobrze pokazany i jest to jeden z wielu elementów, który pokazuje, że ekipa dobrze się przygotowała do produkcji. Kolejnym jest świetna rola Tomasza Kota, który wcielił się w profesora Religę. Dla mnie zagrał mistrzowsko – podołał wyzwaniu jakie stawia wcielenie się w tak znamienitą osobę. Garbienie się, chód i specyficzna mimika twarzy, którą można zobaczyć z każdego zdjęcia Religi robi wrażenie. Oddanie charakteru potwierdzają najbliżsi profesora. Nie tylko Kot, ale wszyscy aktorzy popisali się grą, co przy bardzo dobrze oddającej klimat scenografii tworzy przyjemny w odbiorze obraz bez nutki fałszu.
Scenariusz został oparty na autentycznych wydarzeniach i chodź historia jest dość rozwleczona w czasie to akcja filmu jest wartka. Wychodząc z kina trudno uwierzyć, że minęły dwie godziny. Dużym plusem jest to, że wiele sytuacji które zostały pokazane na ekranie mają pokrycie wspomnieniach współpracowników i bliskich profesora.
Podsumowując film jest mocny od strony technicznej jak scenariusza. Co ciekawe, nie usłyszałem ani nie przeczytałem jeszcze o nim złej opinii.
W postaci w którą wcielił się Tomasz Kot jest coś pociągającego. Coś co chciałby mieć każdy mężczyzna – determinację by dążyć do wyznaczonego celu. Coś co zostaje w sercu.
Bogowie? Sam pretensjonalny tytuł zachęca by obejrzeć film – ja również. Lubie filmy, po których ciężko wstać z fotela.
Alek
PS Jest jeszcze jeden temat, który należałoby poruszyć przy okazji wyświetlania tego filmu. Coś co w Polsce jeszcze dobrze nie funkcjonuje, a powinno, bo daje ludziom życie. Wciąż bardzo wiele rodzin po śmierci bliskiej osoby nie wyraża zgody na przeszczep organów. Organów, które innym może dać nowe życie. Kiedyś myślałem czy bym chciał by ktoś miał moje serce i przyznam, że… miałem mieszane uczucia. Przemyślenia po tym filmie przekonały mnie jednak jak wiele mogą dać moje narządy po śmierci – ostatni dobry uczynek. Chyba napiszę o tym artykuł do następnego Wywa.





