Jakiś czas temu, przygotowując się do napisania tego artykułu, zadałem mojemu znajomemu, następujące pytanie „Gdybyś mógł cofnąć się w czasie i spotkać siebie sprzed 15 lat, to jaką prawdę, tzn. jakie informacje, chciałbyś sobie przekazać ?”. Trzeba dodać, że dażę tego znajomego szacunkiem – jest on człowiekiem bardzo skutecznym, zarówno w sprawach osobistych jak i zawodowych. Mój bohater, poprosił o telefon za 45 min, a kiedy oddzwoniłem, opowiedział mi taką historię:
Kiedy kończyłem studia, miałem w swojej głowie szereg różnych myśli w każdym temacie, np.: o zarządzaniu ludźmi, o motywowaniu, o pracy zawodowej. Na przykład uważałem, że podwładnych należy traktować tak, jak sam chciałbym być traktowany, z szacunkiem, fair, tworząc przyjacielską i jednocześnie wymagającą atmosferę w pracy. Po studiach trafiłem jednak do środowiska (firmy), w której panowały reguły, kompletnie odwrotne od moich wartości. Okazało się, że na porządku dziennym było wykorzystywanie pracowników, traktowanie ich jak łatwowymienialny zasób, wręcz zachowania na pograniczu mobbingu. Oczywiście przyczyną tej sytuacji był fakt, że przełożeni mieli takie a nie inne myśli na temat tego co jest skuteczne a co nie.
Przeżyłem w takim środowisku kilka lat. I wstyd przyznać, odczułem na własnej skórze prawdziwość powiedzenia „kto z kim przestaje, takim się staje”. Trochę ja zmieniłem tamtą firmę, trochę ona zmieniła mnie. Doświadczałem sytuacji, które mną wstrząsały. Na przykład, musiałem przełknąć gorycz porażki moich przekonań, gdy okazywało się że nie wszyscy ludzie, których traktujemy fair, odpowiadają nam tym samym. Tym trudniej było mi zaakceptować fakt, że moi koledzy (menagerowie innych zespołów) byli skuteczniejsi ode mnie, pomimo tego, że panowała w ich zespołach praktycznie „więzienna” kultura organizacyjna. Te osoby zarządzały przez strach, tolerując zjawisko tzw. „fali”, powodując w swoim zespole poczucie zagrożenia.
Bywały momenty, gdy zaczynałem wątpić w moje dawne przekonania. Po prostu zdawało mi się, że moje wartości dot. zarządzania ludźmi nie wytrzymywały zderzenia z prawdziwym życiem.
Byłem zaskoczony, tak dużą szczerością mojego znajomego, który kontynuował:
Po kilku latach zmieniłem firmę, branżę i środowisko. Przeżyłem szok. Mój nowy szef mawiał np. „z niewolnika nie ma pracownika” albo „z niewolnikami to można przecinać tajgę ale nie zbudujesz z nimi komputerów” . Ponadto robił comiesięczne treningi dla wszystkich swoich menagerów, żądając od nich zmian stylu zarządzania. Znał z imienia wszystkich pracowników swojej firmy i angażował się w nawiązywanie prawdziwych relacji z nimi. Rozkwitłem. Moje dawne marzenia o normalnym świecie wróciły. Nie dość, że firma miała doskonałe wyniki, rosła, to jeszcze było w niej fajnie i chodzenie do pracy sprawiało mi przyjemność.
Gdybym mógł przekazać sobie, sprzed 15 laty, jakieś prawdy to byłyby to:
- Wszyscy mamy przekonania, w które wierzymy.
- Każde przekonanie będzie skutkowało różnymi efektami w Twoim życiu.
- Nawet jeśli wszyscy dookoła są przekonani, że coś jest prawdą, zastanów się jakie konsekwencje dla Twojego życia będzie miało przyjęcie jej do swojej głowy.
- Szukaj różnych znajomych, gdyż zamknięty w jednym kręgu, będziesz zamknięty na opinie i przekonania inne niż stosuje Twoje aktualne środowisko.
- Za każdym razem, kiedy ktoś użyje zdania, które udaje (brzmi) jak fakt, ale jest najzwyczajniejszą opinią zadaj sobie pytanie „czyje to jest przekonianie ? Wg kogo? Czy to fakt, czy opinia?”
- Wszystkie przekonania są w głowie i sprawiają, że nasz świat, staje się taki jak nasze aktualne opinie o nim. Gdy np. myślisz, że świat jest zły, to będziesz wychwytywał z otoczenia te fakty, które to potwierdzą.
Po tej ciekawej historii pożegnaliśmy się, a mnie naszły takie oto refleksje.
Ludzie w swojej konstrukcji psychicznej stosują uogólnienia i uproszczenia. Jest to naturalne i powszechne. Prowadzi nas to jednak czasem do bardzo przykrych konsekwencji.
Przekonanie, to takie zdanie, które udaje prawdę objawioną. Np. „podróże kształcą” albo „inwestowanie jest ryzykowne” albo „pierwszy milion trzeba ukraść”, itd.
Przekonania budowane są w taki sposób, aby sprawiały wrażenie że są faktami. Pełno ich wszędzie. Znajdziecie je zarówno w telewizyjnej reklamie jak i w niedzielnym kazaniu. Powstają zazwyczaj w ten sposób, że ktoś doświadczył kilka razy jakiejś konkretnej sytuacji. Następnie na tej podstawie dokonuje uogólnienia i tworzy swoje ładnie brzmiące zdanie (np. „rude kobiety są wredne”). Potem, taką już my ludzie mamy skłonność, szukamy potwierdzeń tego przekonania w rzeczywistości, zazwyczaj dziwnie ignorując zdarzenia ze świata, które mogłyby poddać je pod wątpliwość.
Są też przekonania, które powstają na skutek powtarzania po kimś. Np. małe dziecko nie może jeszcze doświadczyć wszystkiego, więc zwykle słyszy od rodziców jakieś zdania, w które zaczyna wierzyć. np. „obcy są niebezpieczni” albo „jesteś wspaniały” albo co chyba najgorsze „jesteś beznadziejny i do niczego się nie nadajesz”.
Dużo przekonań powstaje jako powtórzenie po politykach, tzw. autorytetach albo po kolegach. Reklamodawcy uwielbiają tworzyć slogany, bo wiedzą że takie przekonania determinują nasze życie, np. słynne hasło Biedronki: „My Polacy, tak mamy, lubimy niskie ceny”. Tak jakby było jakieś tajemnicze połączenie między kupowaniem w tym dyskoncie a narodowością. I tak jakby każdy z nas Polaków był w tej kwestii identyczny.
Problem polega na tym, że przekonanie jest tylko opinią. Ta opinia wywoła konkretny skutek jeśli potraktujemy ją jako fakt. Np. osoba, która uwierzy w przekonanie „jedyny sposób, żeby zdobyć dobrą pracę, to mieć znajomości”, odetnie się od bardzo wielu możliwości. Zamiast koncentrować się na poprawianiu swojej wartości rynkowej, może np. uwikłać się w polityczne układy. Zwyczajnie, jeśli ktoś wierzy w jakieś przekonanie, zaczyna postępować tak, jak to w co wierzy mu podpowiada. Na przykład osoba, która wierzy w zdanie „Mój dobrobyt bierze się z dobrych pomysłów i pracy” będzie miała inne efekty niż osoba wierząca w zdanie „wszyscy bogaci, bogacą się kosztem biednych”.
Co ciekawe, osoby, które mają w czymś dobre wyniki, charakteryzują się kilkoma wspierającymi ich przekonaniami. „Mój sukces zależy ode mnie”, „Każdy proces można usprawnić”, „Regularny trening czyni mistrzem”, „wszystkiego można się nauczyć” – to tylko kilka z nich. Innymi słowy każdy człowiek, który osiągnął sukces w sporcie, nauce, czy w pracy, będzie miał charakterystyczne przekonanie, któremu niejako zawdzięcza swoje sukcesy.
Bardzo Was zachęcam do poszukiwań. Kiedy czytacie jakąś biografię, słuchacie wywiadu ze sportowcem albo rozmawiacie z wartościowym człowiekiem, postarajcie się wyłowić jakie przekonania pomagają mu w jego sukcesie. Prawdopodobnie będzie ono inne niż te powtarzane u większości z nas.
Jeśli ten artykuł uruchomił u Ciebie, Drogi Czytelniku, jakąś myśl, z którą chciałbyś się podzielić – napisz proszę swój komentarz lub list na adres redakcji.
Pozdrawiam
Wędrowiec






Jeden komentarz
Bardzo fajny artykuł. Przesiadując całe dnie w BUL-e przeczytałam kilka ciekawych książek z zakresu rozwoju osobistego (o ile takie określenie jest właściwe). Niektóre z nich dotyczyły tzw. modelowania swoich przekonań. Zapamiętałam jedno zdanie, które dla znawców przedmiotu może okazać się banalne. A może skłoni autora tekstu do rozwinięcia tematu i stworzenia nowego artykułu :)
A ów zdanie brzmiało mniej więcej tak: „Wyzbywanie się niepotrzebnych i nabywanie przydatnych przekonań, to jeden z najsilniejszych sposobów trwałej zmiany naszego zachowania”.