Strona główna / Wyróżnione / Teoria względności narodu

Teoria względności narodu

Pomysł na ten artykuł powstał w mojej głowie już trzy lata temu i powoli dojrzewał. Temat jest bardzo trudny, a moje tezy będą brutalne i – delikatnie mówiąc – kontrowersyjne. Nie będę się zbytnio rozwodzić nad przykładami na ich obronę, ale niech czytelnik wie, że są one podparte długimi przemyśleniami, analizami i przeczytaną literaturą. Oczywiście zapraszam do dyskusji. Ruszajmy.

Pojęcie narodowości jest pojęciem zbędny i niepotrzebnym. Zostało one wymyślone i wprowadzone w sposób sztuczny i wbrew ludziom. Przez setki, tysiące lat ludzkość istniała bez pojęcia narodu. Po Wielkiej Rewolucji, która umownie rozpoczęła wiek XIX, zaczęły się rządy rozumu. To właśnie to stulecie było świadkiem powstania wielu współczesnych narodów. Użyłem tutaj rozumowania także rodem z wieku nauki: coś istnieje, jeśli zostało nazwane. Jest to pewne postawienie człowieka w roli Boga, ponieważ to On nadawał wszystkiemu nazwę. Ta swoista zmiana stron miała swoje podsumowanie w słynnym „Bóg nie żyje”. Następny wiek przyniósł dwie wojny światowe. O ile po pierwszej z nich chciano wyciągnąć wnioski, wprowadzić nowy ład, tworząc państwa narodowe (w tym Polskę), o tyle druga z tych wojen dała wyraźny sygnał: „You are doing it wrong.”. Kwestia narodowa została sprowadzona do kwestii politycznej – jaki mamy tego efekt?

Następna teza: w 1918 roku Polska niepodległość uzyskała, a nie odzyskała. Co mam na myśli? II Rzeczpospolita nie ma nic wspólnego, poza nazwą, z Rzeczpospolitą Obojga Narodów (choć oczywiście więcej niż ta druga ma wspólnego z Najjaśniejszą). Nastąpiło pewne ogłupienie ludzi, jakoby przynależność do narodu była rzeczą niezbędną. Rozwijamy pierwszą tezę: samostanowienie się narodu stało się mottem polityki międzynarodowej. Czy kwestia tego, że jestem Polakiem sprawi, że będę mógł godnie żyć, realizować się, mieć gdzie mieszkać? Nie! Dlaczego święty Piotr został ukrzyżowany, a święty Paweł ścięty? Obaj Żydzi (naród) i chrześcijanie (religia), ale tylko ten drugi był obywatelem Rzymu. To, czego pożądamy najbardziej, to najlepsze możliwe obywatelstwo. Według danych ze spisu nasz kraj po wejściu do Unii Europejskiej opuściło na stałe milion Polaków, a drugie tyle przebywa za granicą na stałe. Czy powodem jest niechęć do polskości? Chęć zmiany narodowości? Nie, ogólnie mówiąc: „tam” jest lepiej niż „tutaj” dla tej grupy ludzi.

Kolejna teza, ludzie ery rozumu przestali go używać. Jest mocno naiwnym stwierdzać, że to, co jest dzisiaj, będzie też jutro. Narody powstawały i wymierały; tak było, jest i będzie. Podobnie jak z gatunkami u zwierząt – takie jest prawo natury. Granice państwa i samo jego istnienie nie są absolutem. Granice ulegają zmianom, państwa powstają i znikają. Tutaj mam przygotowane dwa przykłady. Pierwszym z nich jest Burgundia – chciałbym, żeby czytelnik wskazał mi ją na mapie. Przecież swego czasu było to jedno z najpotężniejszych państw w Europie. Dzięki niemu w Szwajcarii jednym z języków urzędowych jest francuski. Zachęcam do poznania historii Burgundii (liczba mnoga, właściwie wielonoga). Drugi przykład to Jugosławia, była i nie ma. Czy za 30 lat będą istnieć Belgia, Wielka Brytania czy Hiszpania? Nie wiem i porzucę ten wątek, przechodząc do następnego.

Każde państwo w pierwszej kolejności dba o swój interes, a dopiero potem o interes swoich mieszkańców. Dowód? Cesarstwo Niemieckie dbało o interesy Polaków? Mocny argument przeciwko państwu narodowemu (mocniejszym są przesiedlenia ludności i liczne tego przykłady). Pisząc o państwie mam też na myśli jego elity rządzące – genialnym przykładem są Habsburgowie, mistrzowie w dbaniu o swoje interesy. Ale posłużę się bardziej wyrafinowanym i bolesnym przykładem. Zachęcam do dowiedzenia się, dlaczego Lwów leży teraz na Ukrainie; z powodu mojego emocjonalnego podejścia do tej sprawy pozostawię ten temat jako pracę domową dla czytelnika.

Podsumowanie. Chciałbym zauważyć, że istnieją dwa typy świadomości narodowej. Jeden, który przyświeca ludziom prostym (w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego określenia, nie mylić z prostakami) i drugi przypisywany ludziom światłym. Pierwszy typ polega na zachowaniu tradycji i zwyczajów przodków, bez spłycania tego do folkloru i innych naukowych pojęć. Chodzi tu bardziej o wartości, język, historię. Przed wojną Białorusini mówili o sobie „tutejsi” i o taką tutejszość chodzi: żeby wiedzieć, skąd się pochodzi. Ta grupa powinna być najliczniejsza. Połączenie przeszłości z teraźniejszością. Druga grupa, mniejsza, to osoby, które łączą teraźniejszość z przyszłością i które kierują się dobrem ogółu. Tę grupę można nazwać „pro publico bono”. Niestety, największą grupą w narodzie jest grupa „elastycznych”, która przyjmie nowe wartości, nowe zwyczaje, ulegnie na przykład polonizacji. Specjalnie w podsumowaniu pominąłem to, o czym pisałem wcześniej. Czyli nie rozdzieliłem obywatelstwa od narodowości. Przyczyna jest prosta i wyjaśni ją statystyka: w Polsce w ogromnej, przeważającej większości mieszkają Polacy.

Starożytni mówili, że wszystko płynie; tak samo jest z państwowością, narodowością. Obecnie na topie jest temat katastrofy we Włoszech, więc go wykorzystam. Polska to statek, Polacy to ludzie na tym statku, z których wywodzą się członkowie załogi. Jeśli podczas rejsu ktoś zapomni o obowiązkach i wpadnie na przykład na skały, to statek zatonie. Raz nam udało się przeprowadzić ewakuację, a potem zbudować nowy okręt. Kapitan z reguły zawsze sobie poradzi, ale co z tego, kiedy statek jest na dnie (pół biedy, jeśli bez pasażerów)? A co jeśli tym razem się nie uda? W artykule chciałem pokazać część zagrożeń wewnętrznych, bo historia pokazała, że te zewnętrzne nie są wstanie unicestwić narodu, a dobitnie widać w smutnej historii narodu żydowskiego.

Keton

2 komentarze

  • wybacz za literowki. sa dwie tezy polaczone ze soba. wazniejsze od narodowosci jest obywatelstwo, przez co nie jest konieczne to istnienia w takim stopniu jak dobre obywatelstwo.

    era rozumu zaklada, ze wszystko jest zrozumiale i czlowie wszystko sam sobie pouklada po swojemu. jednak panstwa, narody powstaja i znikaja, wiec nie ma co sie przywiazywac do tego co jest teraz.

  • Lukasz Korycki

    Ja zacznę! Ciekawe podejście do problemu.

    Chętnie podyskutuję, ale nie mogę znaleźć głównej tezy. Czy jest nią zdanie ” pojęcie narodowości jest zbędne i niepotrzebne” czy może „ludzie ery rozumu przestali go używać, to co jest tera nie będzie wieczne”?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *