Strona główna / Wyróżnione / Ręka metody- współdziałanie i współzawodnictwo

Ręka metody- współdziałanie i współzawodnictwo

Rzadko zabieram głos w sprawach metodycznych, mimo tego właśnie dziś odczułem potrzebę podzielenia się moimi rozważaniami na temat metody harcerskiej dotyczących rywalizacji. Inspiracją do tego stały się m.in. przeprowadzone przeze mnie na kursie metodycznym zajęcia o budowaniu zespołu. Przygotowując te zajęcia sięgnąłem do książki, którą zapewne większość drużynowych czytała tj. do „Wskazówek dla skautmistrzów”. I co odkryłem?

„Dzięki rywalizacji i współzawodnictwu między zastępami, wytwarza się duch zbiorowy zastępu, który wpływa na podniesienie poziomu chłopców i osiągnięcie przez nich wyższego stopnia ogólnej sprawności. Każdy chłopiec w zastępie rozumie, że jest odpowiedzialną jednostką i że honor grupy zależy w pewnym stopniu od jego umiejętności „wielkiej gry”. Rywalizacja zespołowa uczy współdziałania”.

rywalizacja-współdziałanie-współzawodnictwo
rywalizacja-współdziałanie-współzawodnictwo

Oczywista, oczywistość- jak mawiają klasycy sceny politycznej. Pozwolę sobie jednak sięgnąć pamięcią do tego, jak to było w mojej drużynie, kiedy byłem najlepszym harcerzem obozu w 1996 roku. Od niecałego roku byłem wówczas zastępowym i wspólnie z „Lwami” (mną, Michałem, Michałem, Leszkiem, Krzyśkiem i Andrzejem) szykowaliśmy się do obozu drużyny. Zwarci gotowi każdą zbiórkę zastępu w miesiącu czerwcu zaczynaliśmy od alarmu mundurowego. Na jednej z odpraw poprzedzających obóz otrzymałem od drużynowego zestawienie potrzebnego sprzętu pionierskiego do sezamu zastępu, wykaz wyposażenia apteczki zastępu oraz musiałem złożyć wykonany na papierze milimetrowym projekt pionierki namiotowej oraz projekt zleconego dla mojego zastępu urządzenia obozowego. Te i inne jeszcze rzeczy miały być wykonane w okresie pomiędzy biwakiem przedobozowym, a dniem otwarcia obozu. Mięliśmy wszystko! Zastęp „Rybitwy”, z którymi rywalizowaliśmy, po zakończeniu pionierki na apelu rozpoczynającym obóz był tuż za nami. Pierwszy etap rywalizacji został zakończony. Na kolejnych pozycjach znalazły się: Orły, Myszołowy, Sokoły i Niedźwiedzie. Na obozie był jeszcze zastęp wędrowników od „czarnej roboty”, ale oni nie rywalizowali. Jakby powiedział R. Baden-Powel „zastęp [nasz] był szkołą charakteru dla jednostki”. Dziś z „Lwów” w harcerstwie ostałem się tylko ja :(
Po zakończeniu pierwszego etapu, rozpoczął się drugi (logiczne). Tym razem nastąpiła zmiana reguł. Otóż każdy członek zastępu od tego momentu mógł własną postawą, zdobytym stopniem, sprawnością itp. przyczynić się do zwiększenia liczby punktów zastępu. Ruszyła punktacja indywidualna! I nagle coś się zmieniło. W tej naszej małej, nieźle zgranej wspólnocie rozpoczął się wewnętrzny wyścig. (Prawie)Każdy bowiem z Nas chciał być zwycięzcą punktacji indywidualnej. Oczywiście, nie chcę w jakiś sposób demonizować rywalizacji indywidualnej na podstawie przemyśleń po latach i próby doszukania się w niej powodów zrodzonych wówczas w moim zastępie konfliktów wewnętrznych. Poddaję jednak pod zapytanie, czy duch rywalizacji indywidualnej, jest zgodny z duchem metody harcerskiej? Bo, że jest on zgodny z duchem współczesnego świata to nie ulega najmniejszym wątpliwościom. Wszak dziś liczy się „człowiek sukcesu”. Dziś sukces nie jest dziełem zespołu, ale jednostki. Można zatem domniemywać, że metoda harcerska jest dostosowywana do ducha czasu? Czy zatem nie należałoby odczytać dziś wspomnianego wyżej cytatu ze „Wskazówek …” w postaci:

„Dzięki rywalizacji między harcerzami, wytwarza się duch samolubstwa, który wpływa na podniesienie poziomu chłopca i osiągnięcia przez niego wyższego stopnia ogólnej sprawności. Każdy chłopiec w drużynie rozumie, że jest odpowiedzialną za siebie jednostką i że jego honor zależy w znacznym stopniu od jego umiejętności „wielkiej gry”. Rywalizacja indywidualna uczy …?”.

Podkreślę, że nie chcę w moim artykule podważać sensowności prowadzenia w drużynach rywalizacji indywidualnej, a zapytać co o tym sądzicie. Może to jest tak, że w XXI wieku jesteśmy zmuszeni dostosowywać metodę do panujących trendów wychowawczych. Czy zatem w przypadku funkcjonowania w drużynach punktacji zastępów powinniśmy także stosować w systemie kar odpowiedzialność zbiorową?
Zachęcam Was to powrotu do przeszłości, do źródeł. „Skauting for boys”, „Wskazówki dla skautmistrzów”, „Skauting jako system wychowania młodzieży” mogą być przydatne, by dziś na nowo przypomnieć sobie czym jest metoda harcerska. Czasem odwołujemy się do źle pojmowanej obrzędowości i tradycji drużyny przy realizowaniu jakiś prac i działań drużyn. Potrzebne jest zatrzymanie się na chwilę spojrzenie wstecz. Ostatnio miałem przyjemność rozmawiać z druhną Komendantką Chorągwi Harcerek, która uzmysłowiła-przypomniała istotę zdobywania sprawności „Chatki Robinsona”. Zachęcam Was do przypomnienia sobie jej wymagań, zanim kolejny rok z rzędu wpiszecie „Chatki Robinsona” do Planów Pracy Obozów. Ale to jest temat dotyczący stopniowania wymagań.
Na koniec już dodam, że z moich obserwacji wynika, iż rywalizacja indywidualna przyczynia się do wychowania wodzów (dzięki swym zaletom ma autorytet i skupia w swym ręku władzę. Działalność pod kierunkiem wodza jest zazwyczaj bardzo operatywna …), natomiast rywalizacja zespołowa wychowuje przywódców-animatorów (osoba starająca się stworzyć wokół siebie zespół-wspólnotę, w której każdy musi mieć samodzielne odpowiedzialne zadanie, powierzone w zaufaniu, że zostanie zrealizowane …).

Michał Stasiak

Autor posłużył się definicjami wodza i przywódcy-animatora z książki A. Glassa „Harcerska droga do szczęścia”.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *