Strona główna / 4. Historia magistra vitae / Wywiady / Wywiad z Naczelnikiem Harcerzy hm. Radosławem Podogrockim HR

Wywiad z Naczelnikiem Harcerzy hm. Radosławem Podogrockim HR

Druhu Radku, jest Druh znany wśród instruktorów Łódzkiej Chorągwi Harcerzy, ale szczególnie wśród tych młodszych raczej z bieżących działań, czy mógłby Druh powiedzieć coś o swojej harcerskiej drodze?

Może zacznę od tego, że 1 sierpnia 1984 roku złożyłem Przyrzeczenie Harcerskie na ręce Adama Komorowskiego. Wstąpiłem do 28 Łódzkiej Drużyny Harcerzy im. Antoniego Olbromskiego. W tej drużynie byłem zastępowym, przybocznym i drużynowym. Z tą drużyną zdobywałem wszystkie możliwe trofea, m.in. miano Drużyny Sztandarowej Chorągwi Łódzkiej ZHP. Udało mi się zawiązać przyjaźnie, które przetrwały do dziś. Później byłem hufcowym Łódzkiego Hufca Harcerzy „Polesie”, następnie szefem wydziału harcerskiego GKH-y, komendantem Łódzkiej Chorągwi Harcerzy, Przewodniczącym Zarządu Okręgu Łódzkiego. Od 10 lat jestem członkiem Rady Naczelnej ZHR.

A prywatnie?

Prywatnie mam czwórkę dzieci. Moja żona jest harcerką z 59 ŁDH-ek. Dwójka moich synów Jurek i Staszek należy do 9 Łódzkiej Gromady Zuchów „Kamyczkowi Rycerze”. Mam również dwie córeczki Klarę i Kasię. Zawodowo pracuję dla łódzkiego samorządu.

Krótkie pytanie – Dlaczego harcerstwo?

Dlatego, że w życiu każdy z nas czuje, że musi zrobić coś ważnego. A harcerstwo jest na to moim sposobem. W harcerstwie znalazłem metodę, znalazłem sposób i motywację do tego żeby robić coś dobrego. Bo harcerstwo to jest po prostu dobra metoda na to żeby zmieniać świat na lepszy.

Czy mógłby Druh wymienić najważniejsze momenty przeżyte w harcerstwie, które miały wpływ na decyzje i wybory życiowe?

Momentów było bardzo wiele, bo nie mam wątpliwości, że po pierwsze kontakt z drużyną i kontakt z mistrzami to jest bardzo ważna rzecz. Gdyby nie to, prawdopodobnie moje życie wyglądało by zupełnie inaczej. Pierwszym momentem, który świadomie zapamiętałem to nie Przyrzeczenie, które składałem w 1984 r. ale moment kiedy 28 ŁDH obchodziła w 1983 r. 50 rocznicę powstania. To był pierwszy moment, ponieważ wtedy poczułem wspólnotę, wtedy utwierdziłem się w przekonaniu, że drużyna, że ta grupa ludzi to jest moja grupa i że chcę z nią wspólnie coś ciekawego robić. To był pierwszy taki moment przełomowy. Później był pierwszy obóz w Mesznej, który ugruntował mnie w tym, żeby dalej działać.

Drugi moment przełomowy był wtedy, gdy kończyłem szkołę podstawową i kiedy szukałem dla siebie kolejnej szkoły i wtedy bardzo pomógł mi mój drużynowy – Adam Komorowski, który razem ze mną chodził od liceum do liceum i przedstawiał się jako mój brat. Wtedy zrozumiałem, że to nie jest naciągane, on rzeczywiście zachowywał się tak jak mój starszy brat. Wtedy zrozumiałem jak ważna jest przyjaźń i wzajemna harcerska pomoc.

Kolejnym momentem przełomowym w moim życiu było spotkanie mojej żony, harcerki. Życie wielu instruktorów musi ulec przewartościowaniu, jeśli nie zwiążą się z harcerką, która ma podobne spojrzenie na służbę i wykazuje się większą wyrozumiałością. Ja z moją żoną potrafiłem tak współgrać, ułożyć partnerskie relacje, że mogliśmy być cały czas aktywnymi instruktorami, pełnić funkcje komendantów chorągwi i aktywnie działać w Związku, a jednocześnie mieć udane życie rodzinne, wychowywać dzieci.

Oczywiście były też takie momenty, które są bardzo emocjonalne, takie jak Akt Zawierzenia ZHR. Zupełnie przypadkiem znalazłem się w Częstochowie, kiedy ZHR miał taki moment w swoim istnieniu, gdy był składany Akt Zawierzenia Matce Bożej. Taki momentami były też wszystkie Białe Służby, szczególnie pamiętna była Biała Służba w Zakopanem w 1997 roku. Takim bardzo ważnym momentem był też Zlot w Olsztynie i Zlot Lednicki. Ale tak, jak powiedziałem te momenty bardzo emocjonalnie przeżyłem, ale one o moim życiu harcerskim nie decydowały. Najważniejszym przeżyciem harcerskim był jednak udział w pogrzebie Ojca Świętego Jana Pawła II, to wydarzenie bardzo mocno mną wstrząsnęło.

Kto jest autorem słów: „przygody nie zażywa się w kapciach”.

Nie wiem kto je powiedział, natomiast wydaje mi się, że są to słowa Adama Komorowskiego. Adam ma kilka takich celnych powiedzeń. Ja zawsze się tymi słowami podpieram, bo są po prostu bardzo trafne. Czy to powiedział Adam Komorowski? Nie wiem – to trzeba traktować już w kategoriach mitu.

W powszechnej świadomości łódzkich instruktorów to właśnie Druh jest autorem tego powiedzenia…

Wiem, że na pewno używałem takich słów, ale zawsze wydawało mi się, że mówiłem, że to Adam Komorowski coś takiego powiedział. Ja pamiętam to z czasów, kiedy byłem w 28 ŁDH, gdy byłem zastępowym i wtedy takich haseł w stylu „stal hartuje się w ogniu”, „przygód nie zażywa się w kapciach”, czy też „kto w ul dmuchnie…” było wiele.

Co skłoniło Druha do kandydowania na funkcję Naczelnika Harcerzy?

To bardzo trudne pytanie, dlatego że bardzo długo zastanawiałem się czy podjąć się tego wyzwania. Długo, bo ponad pół roku myślałem nad sensem takiej decyzji. Wydaje mi się, że Naczelnikiem powinien być ktoś młodszy, kto lepiej widzi co drużynowym jest teraz najbardziej potrzebne. Z drugiej strony ZHR jest moją ogromną pasją. To jest rzecz, która w moim życiu jest bardzo istotna i kiedy widzę, że ZHR grożą takie przykre sytuacje jak podział, jak wzajemna, wyniszczająca walka czy rywalizacja różnych instruktorów to nie mogę przejść obok tego obojętnie. Kiedy słyszałem, że jestem tym, który może znaleźć wyjście z tych wszystkich patowych sytuacji to do mnie przemówiło najbardziej.

Czy konkretnie jakieś osoby najbardziej wpłynęły na Druha decyzję?

Przede wszystkim Adam Komorowski, który był moim drużynowym, który mnie do tego przekonywał. Na pewno istotną rolę odegrał Michał Sternicki, który też mnie do tej decyzji nakłaniał. A oprócz tego decydujące było to, że komendanci chorągwi na Zlocie 20-lecia ZHR i w późniejszym czasie starali się mnie przekonać, że chcieliby ze mną dalej prowadzić Organizację Harcerzy.

Czy mógłby Druh zdradzić plany programowe dla Organizacji Harcerzy?

Program dla tej kadencji w zasadzie napisało życie. My jesteśmy w roku jubileuszu harcerstwa, w 2011 r. będziemy świętować 100-lecie harcerstwa i musimy się do tego dobrze przygotować. Myślę, że to jest bardzo istotne byśmy pokazali, że harcerstwo mimo, że ma 100 lat jest atrakcyjne, ciekawe, ma wiele do zaproponowania młodzieży. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do tego by tak to pokazać. W tej chwili wszyscy dookoła podziwiają olbrzymi potencjał harcerstwa. Szczególnie po 10 kwietnia społeczeństwo dostrzegło, że harcerstwo to ruch młodych ludzi, bardzo sprawnych organizacyjnie, takich którzy starają się pełnić służbę, szybko przychodzą z pomocą potrzebującym, którzy nie oglądają się na media, na finansowanie zewnętrzne. I to jest olbrzymia sprawa. My teraz musimy to przekuć w trwałe postrzeganie harcerstwa. Oczywiście oprócz zlotu stulecia ważne jest to, żeby cały czas mieć do zaproponowania nowe pomysły metodyczne i nowe pomysły programowe. To jest właśnie zadanie przed tą kadencją – zebranie zespołu młodych instruktorów, nie w takim wieku jak naczelnik, ale młodych, którzy na co dzień widzą jakie są potrzeby młodzieży, żeby oni znaleźli miejsce w Organizacji Harcerzy by móc swoje pomysły dalej prezentować, upowszechniać, ubierać w narzędzia metodyczne i w ten sposób powodować by metoda harcerska i program były nadal atrakcyjne.

Jak będą wyglądać obchody 100-lecia harcerstwa?

Najważniejsza rzecz to zlot. Zlot 100-lecia, który musi być atrakcyjny i  ciekawy. Musimy do niego podejść w zupełnie inny sposób niż do Zlotu 20-lecia w Koronowie. Będzie on nastawiony na pracę drużyn, z niedużą ilością imprez masowych a jak największą ilością wypraw, biwaków, i innych podstawowych narzędzi metodycznych, co zagwarantuje naszym harcerzom to co najważniejsze – przygodę. W oparciu o zlot należy pracować ze sprawnościami i stopniami. Wydaje się, że to jest takie trudne, bo my patrzymy na zloty przez pryzmat naszych dotychczasowych doświadczeń  – ze zlotów gdzie jest program masowy i centralny.

Pojawił się taki termin jak „zlot gwiaździsty”…

To jest termin, który nie do końca oddaje pomysł. Bo to ma być zlot, w którym elementy programu mają być nakierowane na drużynę i na zastępy w drużynie, oraz na zastępy zastępowych. Nie będziemy pracować gniazdami, chorągwiami, czy hufcami, ale tymi podstawowymi jednostkami. Czyli tak naprawdę to mi się kojarzy ze zlotem rajdowym. Będzie kilkanaście różnych tras wędrówki śladami harcerstwa śladami bohaterów historii harcerstwa. Wędrówki, która będzie sprawdzała nasze przygotowanie techniczne, harcerskie. Tak, żeby harcerze potrafili odnaleźć drogę w górach, rozstawić namioty, przygotować posiłek. I to wszystko w małych grupach, czyli zastępach, drużynach a nie na poziomie wielkiego gniazda 200-300 osobowego.

Czy znany jest już termin zlotu?

Termin przesądzi się jeszcze przed wakacjami, najprawdopodobniej jeżeli nie będzie to przełom lipca i sierpnia to będzie to po 15 sierpnia. W tej chwili decyzje jeszcze nie zapadły, więc prosiłbym o cierpliwość.

Dlaczego obchodzimy 100-lecie w 2011 roku? Nasza bratnia organizacja obchodzi je już w tym roku…

To oczywiście jest kwestia tożsamości. My obchodzimy 100-lecie harcerstwa w 2011 r. przede wszystkim dlatego, że odwołujemy się do Andrzeja Małkowskiego i do jego pierwszego rozkazu. Nikt przecież nie ma wątpliwości kiedy został wydany pierwszy rozkaz, który powoływał pierwsze drużyny skautowe. To, co działo się wcześniej było próbą. Oczywiście trudno jest jakikolwiek proces historyczny tak wdrożyć w jakiekolwiek daty. Data jest jedna, konkretna, którą możemy podać i to jest data 22 maja 1911 r. – pierwszego rozkazu Andrzeja Małkowskiego i do tego się odwołujemy. Druga kwestia, bardzo istotna, jest związana bezpośrednio z samym ZHR. My, jako harcerstwo niepokorne w latach komunizmu, w latach PRL mieliśmy jeden moment, w którym mogliśmy się na nowo zebrać. I to był zlot na Błoniach w Krakowie, którego komendantem był dh Ryszard Wcisło. My do tego zlotu bardzo często się odwołujemy. Ten zlot był w 1981 roku i wtedy świętowane było 70-lecie harcerstwa. Reżimowe harcerstwo, zarządzane przez komunistycznych działaczy nie mogło przecież odwoływać się do 70-letniej historii. Jedyny możliwy czas był wtedy, gdy mieliśmy festiwal Solidarności i można było, mimo oporu władz ZHP, świętować. To dla nas jest bardzo istotne, że to 100-lecie harcerstwa jest w roku 2011 bo tak naprawdę zawsze tak niepokorni harcerze świętowali. Tak samo było przecież w roku 1991, kiedy spotykaliśmy się w Olsztynie k/Częstochowy. Jak widać my trzymamy się tej tradycji, odwołujemy się po pierwsze do Andrzeja Małkowskiego, a po drugie do tradycji harcerstwa niepokornego – do tego harcerstwa, które nigdy nie poddało się PRL-owskiemu reżimowi.

Co najbardziej Druha niepokoi w naszym Związku?

Najbardziej przeszkadza mi to, że brakuje nam przyjaźni i braterskich relacji. Wydaje się, że za bardzo zapatrzyliśmy się na korporacyjne socjotechniki. Często spotykam się z taką sytuacją gdy nasze relacje są na wzór korporacyjnych – uśmiechamy się, mamy postawę życzliwości ale tak naprawdę ukrywamy nasze prawdziwe oceny. Ja myślę, że jak komuś się coś nie podoba, ktoś ma wobec innego instruktora zastrzeżenia, a nie potrafi tego w sposób kulturalny i nie raniący uczuć drugiego powiedzieć, to jest to pierwsze podstawowe zarzewie naszych wszystkich problemów. Harcerstwo opiera się na braterstwie, na przyjaźni, a to zakłada, że jeżeli widzimy błędy, wady innych harcerzy to potrafimy im w tym pomóc, potrafimy ich potraktować po bratersku. Często spotykam się z tym, że ktoś ma wiele zastrzeżeń natomiast nie powie tego wprost drugiemu, ale będzie czekać na okazję żeby wyciągnąć mu to gdzieś zza węgła, zza klawiatury komputera. Poza tym bardzo niepokoi mnie brak rzetelności, jakości w działaniu.

Jak pogodzić służbę na rzecz ZHR z rodziną, pracą zawodową?

To jest kwestia intensywności życia i trzeba sobie jasno powiedzieć, że musimy dokonywać wyborów i muszą być one mądre. Jeżeli decydujemy się robić coś dobrego w życiu to musimy oddać ze swojego czasu wolnego, który mamy na rekreację, przyjemność i np. oglądanie TV. Po drugie musimy mieć oparcie w drugiej osobie. Jeżeli żona, mąż jest w stanie zrozumieć, pomóc, to sukces jest gwarantowany. Od ich pomocy, współpracy, poukładania celów i zadań bardzo wiele zależy. Ja staram się bardzo intensywnie wykorzystywać czas. Jadąc 45 minut do pracy wykonuję różne telefony. Gdy z kolei jestem w domu staram się w ciągu min. 2-3 godzin nie odbierać żadnych telefonów i w tym czasie usypiać moje córeczki i pobawić się czy porozmawiać z synami. Ten czas trzeba sobie bardzo cenić, bo dostaje się go tylko raz i nigdy się już go nie odzyska. Niestety rezygnuję z wielu spotkań, pewnych rzeczy nie udaje się jednak pogodzić. Bardzo żałuję, że ze względu na brak czasu moje relacje z dalszą rodziną są mniej intensywne. Nie realizuję też moich pasji związanych z rozwojem naukowym i zainteresowaniami, a jestem w najlepszym czasie by rozwijać się w tej dziedzinie. To właśnie poświęcam na rzecz rodziny i ZHR. Mam nadzieję, że Bóg pozwoli mi jeszcze nadrobić te zaległości.

Jak według Druha będzie wyglądał ZHR za dwa a jak za dwadzieścia lat? Czy grozi nam kryzys w ZHR?

Kryzys nam nie grozi. Osiągnęliśmy minimalną możliwą liczebność organizacji. Mniej niż teraz nas na pewno nie będzie, bo to groziłoby rozwiązaniem ZHR. Przede wszystkim musimy być zintegrowani. Te dwa lata właśnie temu będą służyły. Mam tu na myśli przede wszystkim obchody 100-lecia harcerstwa, ale również inne działania programowe Głównej Kwatery Harcerzy. W tym okresie wypracujemy i postawimy cele na następne 10, może 20 lat. Będą się one składały z małych kroków i zadań. Ważne byśmy to zrobili wspólnie, nabierając do siebie zaufania, byśmy przekładali nasze ideały na działania w życiu powszednim. W kontekście 20 lat ważne byśmy byli nowocześni, by nasze propozycje programowe były aktualne. Trudno przewidzieć jak bardzo zmieni się świat. Nie mam jednak wątpliwości, że młodzi ludzie nadal będą chcieli zmieniać świat, a to jest najważniejsze, w naszym programie. My chcemy zmieniać świat na lepsze.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził KrAd
Bardzo dziękuję za pomoc phm. Wojciechowi Papieskiemu

4 komentarze

  • Serdecznie gratulujemy druhowi Radkowi a kiedy zaszłaby potrzeba może liczyć na nasza pomoc. Czuwaj druhu Naczelniku :) XIII ŁDH -ZHP

  • Adam Kralisz

    Dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd w przepisywaniu wywiadu. Już poprawiono!

  • Ale dość istotny szczególik;) i mimo że ”KR” wiele XV zawdzięczają to raczej jest 9 ŁGZ Kamyczkowi Rycerze.

  • XV Łódzka Gromada to nie „Kamyczkowi rycerze”
    Jak dla mnie to jest to raczej 9 ŁGZ
    taki szczególik :)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *