W dniach 09.10-11.10 odbył się Turniej Drużyn Leśnych, w którym udział wzięła także nasza drużyna. Drużyny leśne z naszej chorągwi zebrały się w Łodzi aby poprzez szereg zadań wyłonić najlepszą spośród nich – Drużynę Orlą. Było to niewątpliwie duże przedsięwzięcie, do którego nie można było wystartować bez przygotowania. W związku z tym w naszej drużynie już od początku roku harcerskiego zaczęliśmy intensywnie przygotowywać się do turnieju. Tylko co właściwie należy powtórzyć, lub czego się nauczyć przed takim sprawdzianem? Wydawało się logiczne, że przede wszystkim techniki harcerskie. Tak więc w ruch poszły kajety i zanotowano wysoką sprzedaż „ABC harcerza”. Na zbiórce drużyny, która została wymyślona na kształt całodniowej gry sprawdziliśmy to, co już umieliśmy i przypomnieliśmy sobie to, czego nam jeszcze brakowało. Nie zabrakło więc samarytanki, szkicowania i czytania map, kuchni polowej, szyfrów i wielu wielu innych. Ponadto aby mieć stuprocentową pewność, że poradzimy sobie ze wszystkim, drużynowy rozdzielił „zadania specjalne” wśród ZZ-u. Jeden powtarzał Morse’a, drugi znaki topograficzne, trzeci przeglądał notatki z kursu HOPRu. Pozostał jeszcze do napisania artykuł o drużynie, jednak to Dancyś wziął na siebie. Aż wreszcie nadszedł dzień rozpoczęcia turnieju. Po dotarciu do Grotnik stanęliśmy przed pierwszym wyzwaniem- ułożeniem scenki o naszej drużynie. Po jej obejrzeniu nikt chyba nie zaprzeczy wyższości teatru nad kinem, jednak nie do końca takie było zadanie przedturniejowe i nie mogliśmy liczyć na najlepsze oceny. Zaskoczeniem była gra nocna, która miała miejsce z piątku na sobotę. W wyniku niefartownego ustawienia mieliśmy lekkie problemy z powtórzeniem całej sekwencji, niemniej jednak było wesoło. Na wieść o grze terenowej następnego dnia znów zapanowała atmosfera lekkiego zdenerwowania. Co to będzie? Mors? Samarytanka? Terenoznastwo? Pudło! Nie potrzebnie się przejmowaliśmy, bo gra nie wymagała znajomości żadnej z powyższych technik, co wcale nie oznacza, że nie była ciekawa. Wszyscy dobrze się bawiliśmy bez względu na wynik, który i tak do końca nie zależał od umiejętności, a od strategii, o którą mogliśmy się bardziej postarać. Po grze i gotowaniu obiadu na kuchni polowej nadszedł czas na zmagania sportowe. I znów, spodziewaliśmy się HBTy, a komenda zaskoczyła nas… turniejem piłki nożnej! Jednak wcale nie narzekaliśmy na taką odmianę, bo miło było rozerwać się trochę na boisku. Daliśmy z siebie wszystko i wyprzedziła nas tylko Dziewiątka dzięki jednej straconej bramce mniej. Mimo to byliśmy bardzo zadowoleni, a Dancyś nawet pozytywnie zaskoczony. Na drugim kominku znów daliśmy upust swoim artystycznym zdolnościom i zaprezentowaliśmy wykonanie naszej autorskiej piosenki o drużynie powstałej na potrzeby zlotu. Cały turniej zakończyliśmy zajmując czwarte miejsce. Co prawda nie jest to wymarzona lokata, ale z pewnością będzie to dobra motywacja do cięższej pracy w tym roku i większego wysiłku, miejmy nadzieje na innym turnieju.
wyw. Mateusz Paradowski


