Jeśli myślicie, drodzy czytelnicy, że za chwilę zaprezentuję Wam artykuł o tematyce społeczno-ekonomiczno-politycznej, to na szczęście (lub niestety – do wyboru) jesteście w błędzie. Pisać mam zamiar mianowicie o skali mikro, czyli naszych drużynach, hufcach, czy szczepach i tym, co możemy zrobić, by lepiej wykonać swoją misję publiczną.
A co jest naszą misją? Chyba każdy odpowie, że podstawową misją ZHR jest wychowanie. Wychowanie patriotyczne, wychowanie gospodarcze, wychowanie do odpowiedzialności za innych i za siebie samego (wymieniać można by jeszcze długo…).
I ja właśnie chciałbym Wam dzisiaj opisać pomysł na pewną akcję wychowawczą. Pomysł nie jest do końca nowy, gdyż „Akcja Flaga” była organizowana już nie raz, ja jednak w niniejszym artykule chciałbym Was zachęcić do zrobienia jej „po łódzku”, razem, ponieważ „duży może więcej” i mądrze, ponieważ „diabeł tkwi w szczegółach”.
Dlaczego w dobie kryzysu? W sytuacji, gdy dotacje publiczne są drastycznie obcinane albo dużo trudniej je uzyskać, naturalnym wydaje się powrót do źródeł, do naszej harcerskiej przedsiębiorczości, by jeśli nie całkowicie, to przynajmniej w dużym stopniu, usamodzielnić się i uniezależnić od środków publicznych.
Ale do rzeczy.
Drodzy drużynowi, hufcowi, szczepowi i wszyscy inni zainteresowani!
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego mieszkańcy bloków tak rzadko samodzielnie wywieszają flagi podczas świąt państwowych? Czy się wstydzą? Czy może czują się usprawiedliwieni, gdyż gospodarze bloków robią to w pewnym sensie za nich wieszając flagi przy klatkach?
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda nasz patriotyzm? Czy jest nowoczesny, czy manifestujemy go w odpowiedni sposób, czy wykorzystujemy wszystkie szanse, by zmotywować siebie i innych do bardziej spontanicznego i aktywnego działania?
Czy zastanawialiście się, w jaki sposób zorganizować akcję zarobkową tak, by była ona jednocześnie wychowawcza, by rozwijała naszych harcerzy, skutecznie promowała ZHR i wypełniała swój podstawowy cel?
Postaram się, być może nie wyczerpująco, ale konkretnie odpowiedzieć na powyższe pytania i wątpliwości, ale nie tylko odpowiedzieć, ale i zachęcić do wspólnego działania. Moim zdaniem mieszkańcy dużych osiedli, takich jak Retkinia, Radogoszcz, czy Widzew nie wywieszają flag, gdyż po prostu często nie mają gdzie. Widzą flagę na swoim bloku i myślą sobie „to powinno wystarczyć” i idą na rodzinny obiad. Ale czy my harcerze powinniśmy obok takiego stanu rzeczy przechodzić obojętnie? Czy nie powinniśmy szukać nowych dróg? Mnie przyszło kilka do głowy. I to takich, które dadzą nam szansę wzmocnić budżety naszych jednostek nie poprzez uzyskanie pieniędzy z zewnętrznego źródła, ale poprzez naszą pomysłowość, elastyczność i rzetelną pracę.
Małe flagi:
Jednym z pomysłów są małe flagi, takie o szerokości ok. 20 cm. Moglibyśmy sprzedawać je w szkołach uczniom przy jednoczesnej akcji wychowawczo-informacyjnej, na obchodach świąt państwowych, czy to tych lokalnych, czy centralnych, przy katedrze, po mszach za Ojczyznę w naszych lokalnych parafiach oraz w wielu wielu innych miejscach.
Opaski:
Czy nie raz brakuje nam opasek biało-czerwonych na ramię podczas naszych harcerskich inicjatyw, czy to gier, czy innych przedsięwzięć mających pomóc młodszym harcerzom poczuć historię i postawić ich na moment bliżej bohaterów minionych czasów? Być może warto za kilkadziesiąt groszy takie opaski wyprodukować?
Znaczki:
Symbol ma ogromne znaczenie w kulturze i historii. Opornik w stanie wojennym był symbolem oporu wobec władz, a noszący go ludzie ryzykowali często własnym zdrowiem nosząc go. Dzisiaj możemy swobodnie manifestować swoje poglądy, czy radość z posiadanej wolności, a często tego nie robimy. Być może biało czerwona flaga wpięta w klapę jesiennego płaszcza (11 listopada), czy wiosennej marynarki, czy kurtki (2,3 maja) byłaby odpowiedzią na tę sytuację?
Wspomagając lokalny przemysł wytwórczy, a często korzystając z naszych harcerskich kontaktów, a także dzięki większej ilości zamówień (bo składamy je wspólnie) moglibyśmy wyprodukować zrealizować wyżej wymienione pomysły dzięki naprawdę niewielkim nakładom finansowym. Być może udałoby się obyć nam bez ryzyka pozostania z niesprzedanym towarem w ręku poprzez wzięcie produktów w tzw. „komis”. Musielibyśmy również na pewno jakoś się zorganizować, być może podzielić terenem, a może nawet część z wyprodukowanych materiałów „wyeksportować” do innych miast…
Ja sądzę, że taka akcja patriotyczno-wychowawczo-zarobkowa jest doskonałą odpowiedzią nas harcerzy na dzisiejsze czasy. Pokażmy Polakom, że jesteśmy przedsiębiorczy, że wychowujemy młodzież na taką, która będzie potrafiła przetrwać nawet najcięższy kryzys ekonomiczny, a jednocześnie, że nie tylko nie zapominamy, kim jesteśmy, ale także aktywnie włączamy się w promocję polskości.
Przykładów można podawać wiele. Niektóre są lepsze, inne pewnie mniej udane. Jednak na łamach wywiadowcy chciałbym zadać pytanie, czy Wy instruktorzy, prowadzący harcerskie jednostki, chcielibyście włączyć się w taką akcję? Czekam na odzew! To jest naprawdę możliwe!
phm. Piotr Czaiński HR


2 komentarze
Piny! Super pomysł. Ja nawet kiedyś zamierzałem kupić taką maszynę. Na e-bayu nie była taka droga. Moglibyśmy nawet zrobić taką wspólną inwestycję środowiskową. Kilka ciekawych projektów patriotycznych typu: PL – jak na samochodach, czy biało-czerwone tło z kciukiem uniesionym do góry… (wymyślone tak na szybko, pewnie znalazłyby się lepsze pomysły :)).
Pozdrawiam i czekam na dalszy odzew!
Ciągle dobrze w środowisku młodych ludzi sprawdzają się piny (buttony) – małe znaczki wpinane w co się da. Wystarczy dobry projekt i myślę, że spokojnie da radę z tym wyruszyć w Polskę. Jakby kto się podejmował to proszę o kontakt – mam kilka pomysłów na rozwiązania techniczne.